Obywatel w prokuraturze

Dziś pierwszy raz zeznawałem w prokuraturze jako świadek – w sprawie gazetowej. Ciekawe doświadczenie. Zwłaszcze, że i sprawa ciekawa. O co poszło? Otóż pisaliśmy relację z sesji, podczas której odczytano odpowiedź, jaką urząd wystosował do Obywatela. Wymieniono go z nazwiska. Publicznie. Więc i my wymieniliśmy, wszak sesja samorządu należy do sfery publicznej i wszystko, co się tam dzieje, jest takowe. Telewizja może robić relację na żywo, radio może nadawać, no, słowem, wszystko co tam się mówi, pokazuje i przedstawia, może być publikowane w mediach. Tymczasem ten Obywatel poczuł się urażony, że jego nazwisko padło publicznie, więc doniósł do prokuratury o możliwości popełnienia przez nas przestępstwa polegającego m.in. na ujawnieniu jego danych osobowych oraz wizerunku. Sprawa jest rzeczywiście dość ciekawa, bo Obywatela, do którego pismo było skierowane, nawet nie zaproszono na sesję. W każdym razie jeśli już ktoś bezprawnie ujawnił jego nazwisko publicznie, to nie my. Skoro jednak to nazwisko padło, czy „zostało ujawnione”, opublikowaliśmy też wizerunek Obywatela, który już wcześniej występował (za swoją zgodą) w naszej gazecie, jako bohater publikacji. Uznaliśmy, że fotografia i tak jest cały czas opublikowana (czyli publicznie dostępna) choćby w internecie i jeśli ktoś zechce, mając nazwisko Obywatela, bez problemu znajdzie w sieci jego twarz, znaną z poprzednich artykułów. Na dodatek Obywatel startował kiedyś w wyborach samorządowych, więc niejako sam się wprosił do sfery publicznej. Wtedy, gdy był przedstawiany wyraźnie w pozytywnym świetle, wszystko mu się podobało, nigdy niczego nie prostował, nie wyrażał pretensji związanych z materiałem gazetowym, zresztą na fotografii ostentacyjnie pozuje, więc widać, że był zainteresowany publikacją. Teraz jednak, gdy oddźwięk artukułu nie jest już tak jednoznacznie pozytywny, wszystko przestało mu się podobać. Na razie prokuratura już raz odrzuciła jego pismo, ale Obywatel jest czujny, więc poskarżył się wyżej i sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia. Pewnie i tym razem prokuratura uzna, że nie ma tu co robić, a jeśli Obywatel chce, zawsze może nas ścigać w trybie cywilnym, co oczywiście byłoby dla nas niezmiernie interesujące. Sam jestem ciekaw rozstrzygnięcia sądowego – czy ktoś, kto wyraził zgodę na publikację, może ją cofnąć, gdy po raz drugi piszemy o nim w podobnej sprawie? Zwłaszcza w dobie internetu, co sprawia, że jego twarz, „przypięta do osoby” dostępna jest 24 godziny na dobę po wystukaniu nazwiska choćby w Googlach?
Jedno jest pewna – znając zacięcie Obywatela, cokolwiek by prokuratura nie postanowiła i tak będzie to zaskarżone. Może nawet i wielokrotnie.

Napisane przez:

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie