Oleśnica – nie taka – Mała

Staszek Borkowski – nasz wieloletni redakcyjny przyjaciel, dziś już świętej pamięci – byłby zachwycony i dumny. To przecież on od dawna starał się promować Petera von Yorcka – czytał, tłumaczył, pisał. Nie doczekał spektaklu pantomimy na pałacowym dziedzińcu, właśnie o żywocie tego (naszego?) uczestnika spisku z Krzyżowej. Szkoda. Na przedstawieniu była za to córka Staszka, Anka, zachwycona pewnie trochę także w Jego imieniu.
Przy okazji zdjąłem z gminnych imprez fałszywy obraz, jaki przez lata wrył mi się w głowę. Że musi być dużo piwa, pieczone prosię, muzyka umcyk, umcyk, a na deser koncert chóru Jubilat – jeśli rzecz dzieje się w Domaniowie – lub występ Koniczynek tudzież Porębioka – jeżeli rzecz dzieje się poza Domaniowem. Otóż nie musi. Także podczas gminnych imprez można spróbować dotknąć sztuki wysokiej, a przynajmniej wyższej, czego z powodzeniem dokonał zespół Markockiego. Brawo! Nie wiem, czy większa w tym zasługa wójta Wojciechowskiego, który specjalizuje się w okołofestynowych występach, czy szefowej gminnej kultury Ani Ślipko, która wniosła świeży powiew do naszych zatęchłych pomieszczeń. Oby tak dalej!

Napisane przez:

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie