Do Chodzentu

No to jestem w Isfarze (polskich liter na klawiaturze wciaz nie ma i nie bedzie). Jak na Azje to niewielkie miasteczko. Jak na Polske, calkiem spore, bo ma 70 tys. mieszkancow, a region, gdzie sprzedaje sie tutejszy tygodnik – ok.250 tys. Wydawac by sie moglo, ze gazeta musi byc ogromna. Nic z tego – wszystkiego raptem 4 strony (bialo-czarne, naklad 1700 egz. (przypomne nasz – 9,5 tys.). Za to ludzie, ktorzy robia te gazete, fajni. Mlodzi, zaangazowani, chetni do zmian. Niestety, jest jeden szkopul (najwazniejszy, bo malych cala masa) – otoz wlascicielem jest miejscowy deputowany (radny), a redaktor naczelny jednoczesnie pracuje w miejscowej gazecie rzadowej. Coz, takie standardy, innych na razie nie bedzie, zreszta u nas tez kilkanascie lat temu roznie bywalo.
Spotykamy sie w redakcji (jeden komputer, dwa malutkie pokoiki, nie ma internetu). Trudne rozmowy, ale chyba warto dac im pieniadze, bo chca wprowadzac zmiany. W szacie graficznej, w kolportazu, w ukladzie gazety, a przede wszystkim za te grantowe pieniadze maja otworzyc oddzial reklamy i zwiekszyc objetosc do 8 stron. Oby im sie udalo, bo na razie nie wyglada to najlepiej. W tak zaludnionym i wielkim rejonie maja raptem 18 punktow sprzedazy (my w malutkim powiecie olawskim ponad 200!). Ale nic to. Zostawiamy kase i jedziemy dalej.
Po drodze cudowne wsie. gdzie na lepiankach suszy sie krowie lajno (swietny material do palenia zima w piecu), mozna zobaczyc dzygita na koniu, malcy pasa kozy, a dziadek przemknie na osiolku. Ale jest ciekawostka – tego nie znalem – otoz nagle musimy zjechac z drogi na pobocze, bo na jezdni (akurat byl fragment asfaltu) miejscowi susza tutejszy ryz. Nieco inny, niz my znamy, ale swietny do lokalnej potrawy narodowej, czyli do plowu. Potem widzialem, jak ten ryz rosnie – nic z obrazkow znanych z Chin. Zadnej wody, zadnych tarasow, tylko po prostu, jak nasze zboze, na dodatek w wyjatkowo suchej ziemi. Co ciekawa, Mutalip zdradza nam, ze on – redaktor – tez ma ryz. Otoz pare lat temu w ramach zaplaty rzad dal wszystkim pracujacym w administracji rzadowej (czyli np. urzednikom, nauczycielom, a Mutalip pracuje takze w rzadowej gazecie) po kilkanascie arow ziemi, zeby cos sobie uprawiali, skoro nie mozna im placic wiecej. A ze nie mozna, to juz wiem o dawna. Srednia placa to odpowiednik naszych 100-150 zl – Tadzykistan to jedno z najbiedniejszych panstw swiata.
Zanim dotarlismy do kolejnego miasta, Mutalip pokazal nam umierajace miasto gornicze, gdzie jeszcze kilkanascie lat temu mieszkalo 30 tys. ludzi, a teraz dogorywaja 3 tysiace. Po rozbiciu ZSRR Rosjanie stad wyjechali, pozostawiajac kopalnie, cala infrastrukture, a takze domy. Do dzis nikt tam nie inwestowal, nie naprawial, nawet dojechac bylo ciezko, bo droga w rozsypce. Kopalnia jeszcze pracuje, ale tylko cudem, bo katastrofa w kopalni, ktorej nikt nie finansuje, jest tyko kwestia czasu.
Miasteczko jak po wojnie. Zniszczone i opuszczone domy, a wlasciwie cale blokowiska, tory kolejowe, po ktorych od lat nic nie jezdzi, smutni i brudni ludzie, bardzo biedni, bez szans na przyszlosc. Mutalip pokazuje ruiny na horyzoncie – to byl dom kultury. Spacer (to zle slowo) dolujacy. Dzieci na smietniku, zieleni prawie nie ma, jakos tak zbyt spokojnie, zbyt wolno, wszedzie jakies resztki czegos, co kiedys sluzylo ludziom. Umieranie. Szokujace obrazy. Robie pare zdjec, daje dzieciom najwieksza czekolade, przeznaczona dla znajomych, i wracamy na trase, bo coraz ciemniej, a przed nami Chodzent – kolejny cel podrozy i kolejne redakcje.
CDN.

Napisane przez:

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie