A tu niespodzianka

Nie, nie chodzi mi o zaproszenie na otwarcie Hotelu Jakub Sobieski pani Kaczor – żony pana posła – czekające na mnie na biurku. Chodzi o coś zupełnie innego. Otóż wracając do Polski myślałem, że najgorsze mam już za sobą. Najgorsze, czyli m.in. ataki biegunki czy ośnieżone góry między Oszek a Biszkekiem (na fot.).
lot
Tymczasem Europa powitała mnie wyjątkowo brutalnie, a nawet zimno. W Moskwie jeszcze jako tako, ale nad Warszawą usłyszeliśmy: „Tu mówi kapitan samolotu, ze względu na obfite opady śniegu nie możemy lądować w Warszawie, zostajemy wiec w strefie czekania, ale paliwa mamy sporo, wiec proszę się nie niepokoić”. No i krążyliśmy tak sobie nad stolicą, żeby przeczekać najgorsze. Wreszcie jest zgoda – jakoś wylądowaliśmy w zupełnej burzy śnieżnej. W Warszawie mokry śnieg po kostki – obowiązkowo muszę zachorować po takich doświadczeniach, zwłaszcza że odpowiadniego obuwia czy ubrań oczywiście nie miałem. Bo i skąd? Przecież to dopiero połowa października. Na Dworcu Centralnym też niespodzianka. Pociągi spóźnione, nawet po parę godzin. Ostatecznie do Oławy dotarłem po 26 godzinach od wylotu z Biszkeku. Na i te informacje, że podtopienia, że blokadu dróg, że zaspy, że pół miliona Polaków jest bez prądu. Czy ja naprawdę wróciłem z Azji do Europy?

Napisane przez:

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie