Ratować lokalnych?

Nie, nie, na razie nic nam nie grozi. Trzymamy się mocno. Zauważam tylko, że Amerykanie – choć inną drogą – dochodzą dziś do tego, do czego w Polsce doszliśmy już kilkanaście lat temu, jeśli chodzi o pomoc prasie lokalnej (inna sprawa, że nie wszystko nam wyszło). Przy okazji sygnalizują problemy, z którymi będziemy się borykać za jakieś 10 lat (mniej więcej o tyle jest obecnie opóźniony nasz rynek w stosunku do amerykańskiego).
Parę dni temu „Wyborcza.biz” opublikowała niezwykle ciekawy artykuł Vadima Makarenki „Jak uratować amerykańskie dziennikarstwo? Oto fragmenty:
„Zagrożone jest niezależne dziennikarstwo, które dostarcza wiadomości, śledztw, analiz oraz wiedzy na temat wspólnoty ludzkiej zwłaszcza na poziomie lokalnym” – czytamy w raporcie autorstwa Lena Downiego, byłego naczelnego „Washington Postu” oraz profesora wydziału dziennikarstwa Uniwersytetu Columbia Michaela Schudsona. (…) Kilka godzin wcześniej wydawca dziennika „New York Times” poinformował, że do końca tego roku ma rozstać się z stu dziennikarzami. Już w zeszłym roku z redakcji tego renomowanego dziennika odeszło sto osób, a na początku tego roku pensje załogi obniżono o 5%. Powodem są spadające przychody z reklam, malejąca sprzedaż egzemplarzowa oraz coraz większe problemy z obsługą zadłużenia. I nie jest to jedyna gazeta, która zwalnia. Autorzy raportu pt. „Rekonstrukcja amerykańskiego dziennikarstwa” wymieniają: w ciągu zaledwie kilku lat wiele tytułów ograniczyło zespoły o połowę. Zatrudnienie w redakcji dziennika „Baltimore Sun” spadło z 400 do 150 osób, w „Los Angeles Times” – z 1,1 tys. do 600 osób. Łączne zatrudnienie w redakcjach amerykańskich dzienników spadło z 60 tys. osób w 1992 r. do 40 tys. w roku bieżącym. Zwolnienia trwają również w Polsce. Jacek Żakowski szacuje w „Polityce”, że od początku kryzysu „pracę straciło lub niebawem straci około 2 tys. dziennikarzy. To blisko 20 proc. z prawie 12 tys. formalnie zatrudnionych”.
Jednak Downie i Schudson stawiają sprawę jasno: problemy gazet mają dużo poważniejsze przyczyny niż obecny kryzys finansowy. „Internet podkopał tradycyjny rynek wspierający amerykańskie dziennikarstwo. Łatwo dostępna i darmowa informacja oraz niedroga reklama osłabiły pozycję dużych niemal monopolistycznych organizacji medialnych wśród odbiorców i reklamodawców” – piszą autorzy raportu. Wzrost oglądalności stron internetowych należących do amerykańskich gazet nie przełożył się na przychody pozwalające wydawcom nadrobić odpływ czytelników od papierowej prasy.
Jednak Downie i Schudson nie poświęcają internetowym inicjatywom wydawców wiele miejsca. Ich zdaniem przyzwyczajenie czytelników do bezpłatnych treści w sieci jest tak silne, że nikt nie wie, czy zwalczanie bezprawnego wykorzystania artykułów albo prace nad nowymi systemami płatności elektronicznych przyniosą jakieś skutki. Jedno natomiast jest pewne – w obecnej sytuacji gazety będą odgrywać coraz mniejszą rolę w patrzeniu na ręce ludzi i instytucji władzy. A na to demokratyczne społeczeństwa nie mogą sobie pozwolić.
Jak ratować dziennikarstwo? Potrzebna jest pomoc publiczna – twierdzą autorzy raportu:
• amerykańskie służby skarbowe powinny przyznać lokalnym gazetom ulgi podatkowe i pozwolić im funkcjonować jako organizacjom typu non profit. Dzięki temu gazety lokalne mogłyby czerpać przychody nie tylko ze źródeł komercyjnych, ale również z nieopodatkowanych darowizn od obywateli;
• filantropi i fundacje powinny istotnie zwiększyć wsparcie dla gazet lokalnych, i to zarówno tych, które działają na zasadach czysto komercyjnych, jak i tych, które przekształcą się w organizacje non profit. Zdaniem autorów raportu poziom wsparcia dla prasy powinien dorównywać dotacjom dla instytucji kulturalnych i oświatowych;
• amerykańskie media publiczne (telewizja i radio) powinny przejść reformę i zwiększyć produkcję informacji lokalnych. Musi się to odbywać przy zwiększonym wsparciu finansowym dla mediów publicznych ze strony Kongresu;
• w misję edukacyjną uniwersytetów należy wpisać dostarczanie informacji o tematyce lokalnej, stanowej oraz wyspecjalizowanej. Uczelnie powinny prowadzić własne media oraz pełnić rolę platformy dla innych organizacji non profit zajmujących się dostarczaniem wiadomości i śledztwami dziennikarskimi. Ponadto uczelnie powinny udostępnić stanowiska pracy dla aktywnych dziennikarzy oraz stać się laboratoriami, gdzie powstają innowacje ułatwiające zbieranie i udostępnianie informacji;
• powinien powstać Fundusz na rzecz Wiadomości Lokalnych (Fund for Local News). Zasilać go miałaby Federalna Komisja Łączności (amerykański odpowiednik Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji), m.in. z opłat koncesyjnych od stacji radiowych i telewizyjnych oraz opłat pobieranych od dostawców internetu. Fundusz miałby przekazywać pieniądze mediom w postaci stypendiów na konkurencyjnych zasadach;
• rządy, organizacje non profit oraz media powinny zwiększyć dostępność i użyteczność informacji gromadzonych przez władze federalne, stanowe i lokalne. Chodzi nie tylko o udostępnianie ich w sieci, ale również stworzenie specjalnych narzędzi ułatwiających ich analizę na potrzeby dziennikarskie.(…)”

Tyle materiał z Wyborczej. W Polsce już kilkanaście lat temu, po powstaniu niezależnej prasy lokalnej, stowarzyszonej w paru organizacjach ogólnopolskich, udało nam się „wytargować” od państwa pomoc w postaci zerowej stawki VAT dla gazet lokalnych, od czego jednak już wkrótce, pod naciskiem Unii, odejdziemy. Prawdopodobnie w górę pójdą wtedy ceny gazet lokalnych, a – co za tym idzie – spadnie sprzedaż egzemplarzowa.
Innym rodzajem pomocy mediom lokalnym, który sobie wywalczyliśmy, jest zakaz prowadzenia działalności gospodarczej przez samorządy lokalne (czyli np. zakaz wydawania gazet komercyjnych). Akurat w naszym powiecie to prawo działa, bo samorządy wydają tylko bezpłatne biuletyny. W innych gminach bywa gorzej, bo burmistrz czy starosta formalnie niczego nie wydaje, ale nieformalnie wspiera finansowo popierające go wydawnictwo – tak jest np. w sąsiednim Brzegu.
I tyle państwowej pomocy dla polskich gazet lokalnych. Inne próby, np. zmniejszenia opłat pocztowych dla prasy lokalnej, utargowania niższych marży od kolporterów – nie wypaliły. Na szczeście jednak polska prasa lokalna – być może częściowo dzięki pomocy państwa – trzyma się mocno. Problemy, o którym pisze Makarenko, dopiero przed nami. Na razie więcej kłopotów mamy ze znalezieniem dobrych, a przynajmniej średnich dziennikarzy, chcących pracować w mediach lokalnych, i to niewątpliwie wpływa na jakość produktu, jakim jest gazeta lokalna. Po prostu wciąż nie ma z kim pracować – nie dotyczy to oczywiście tych, z którymi aktualnie pracuję (akurat obecny zespół jest mocny – gdyby byli słabi, nie pracowaliby), lecz tych, których staram się pozyskać do pracy w redakcji. Z nimi jest coraz gorzej. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że w ciągu 19 lat wydawania gazety spotkałem może z 5-6 osób, które naprawdę wyjątkowo nadawały/nadają się do pracy w mediach lokalnych. Tak, to jest nasz problem – nowi dziennikarze. Czytając jednak artykuł Makarenki, i generalnie zgadzając się z nim, trzeba widzieć jednak także inne trudne momenty, które przed nami. Jeśli w porę znów nie zawalczymy o niezależne media lokalne, być może już za kilkanaście lat o tym, co dzieje się w Oławie, będziecie dowiadywali się z portalu należącego do jakiegoś koncernu, mającego redakcję w Warszawie, a materiały bezkrytycznie będą brane ze stron urzędowych. Bo tak będzie na pewno taniej.

Napisane przez:

komentarzy 5 do “Ratować lokalnych?”

  1. 28-10-2009 o godz. 15:43, samarytanka pisze:

    A czy ja byłam w tej 5-6 osób, które się nadają?;-)

  2. 29-10-2009 o godz. 09:55, admin pisze:

    Nie wiem, samarytanko, kim jesteś, więc nie odpowiem. Tu, w redakcji, są zwykle same samarytanki. Zresztą, nawet gdybym wiedział, też bym nie odpowiedział 😉 Przynajmniej nie tak publicznie

  3. 29-10-2009 o godz. 10:16, monika pisze:

    Naczelny pisze, że trudno znaleźć dobrego (a może w ogóle znaleźć)dziennikarza lokalnego. I nic dziwnego. Wszyscy, którzy próbowali i nic z tego nie wyszło, a także my, którzy pracujemy, wiedzą, że w tej pracy nie ma pewnikow : stałej pensji czy się stoi czy się leży, spokoju od 8.00 do 16.00, etc. Niewielu ludzi chce, żeby oczerniano ich na lokalnych forach, obgadywano „w towarzystwie”, straszono, traktowano jak intruza w zamian … właściwie za co?
    Ci, dla których słowo pisane ma wartość, którzy lubią ludzi i są ich ciekawi, jakoś sobie poradzą – nauczą się pokory i kompromisu (ale nie za wszelką cenę). Będą się wkurzać, przeklinać, będą mieli dość, ale bilans i tak wyjdzie po stronie dziennikarstwa. Bo to wciąga, wciągają ludzie historie, które tylko czekają na opisanie…

  4. 29-10-2009 o godz. 15:20, samarytanka pisze:

    Zgadzam się Monika z Tobą. W małym środowisku ciężko się pracuje. Do tej pory (a już nie jestem „etatowym” dziennikarzem od dobrych kilku lat), „starzy” znajomi podczas prywatnych rozmów pytają, czy aby przypadkiem tego nie nagrywam (sic!) albo czy mam zamiar napisać o tym w gazecie?
    A lekcja pokory, o której piszesz to świadomość, że za każdym Twoim zdaniem napisanym w gazecie kryją się ludzkie problemy, historie, emocje, błędy i potknięcia oraz oczekiwania Czytelnika, któremu winna jesteś przekazania jak najbardziej obiektywnej informacji. Ty jesteś w środku tego wszystkiego…
    To jest jednak niczym w porównaniu z gęsią skórką, kiedy się słyszy niesamowitą ludzką historię, spotka kogoś niebanalnego, czy siada przy komputerze z pomysłem na fajny tekst, ech…:-)

  5. 30-10-2009 o godz. 09:31, admin pisze:

    „Dziennik” kontynuuje temat. Polecam cykl artykułów (choćby z 27 października „To nie internet zabija prasę”, czy z wczoraj z 29 października)o tym, co tak naprawdę zabija gazety (internet, globalizacja, błędy wydawców?). Opinie są przeróżne, bardzo ciekawe. No i oczywiście nikt nie wie, jak to będzie. Wszyscy jednak podkreślają rosnącą wagę informacji lokalnych. Może właśnie to jest najpiękniejsze.

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie