Szkoda, że tylko po jednej stronie

Wczoraj dzień minął mi poza redakcją, ale w sprawach zawodowych, bo rozdawaliśmy nagrody w ogólnopolskim konkursie na reportaż dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych im. Wandy Dybalskiej z „Wyborczej”, która przez parę lat jurorowała wraz z nami w tym konkursie. Uroczystość finałowa ponownie we wrocławskim Firleju, i ponownie żal, że powiat oławski był reprezentowany tylko po jednej stronie. Szefową jury była Kreska, czyli Jolanta Krysowata m.in. z Polskiego Radia Wrocław, mieszkanka podoławskiej wsi (wciąż prosi, by nie zdradzać, o jaką wieś chodzi, więc nie zdradzam). Jedną z ważniejszych nagród fundowała i wręczała dolnośląska kurator oświaty, czyli od paru lat Beata Pawłowicz z Oławy. No i ja – też w jury. Trzy osoby to całkiem nieźle – wszystkie jednak po stronie organizatorów konkursu, a nie uczestników. Wprawdzie podczas czytania kilkuset prac, nadesłanych na konkurs, parę wyraźnie wskazywało związki z Oławą (nie miałem pewności, bo czytając pracę nie znałem autora), ostatecznie jednak wśród prac nagrodzonych, wyróżnionych czy choćby zauważonych przez jury nie znalazł się ani jeden reportaż z powiatu oławskiego. Szkoda. Żal. Już nawet nie chodzi o te utracone nagrody (np. wycieczka do Pragi, czy aparat fotograficzny), ale o sam fakt obecności. O szansę, która była, a z której niewielu chciało skorzystać. Jedna z „naszych” prac była prawie zauważona, bo tylko przez część jurorów (chodzi o tekst na temat oławskiego bohatera la parkour), ale to za mało, by jakakolwiek szkoła z powiatu oławskiego zafunkcjonowała we Wrocławiu. Żal, że młodzi ludzie nie są ciekawi reportaży, co znaczy, że nie są ciekawi prawdziwego świata… Być może jednak chodzi o coś innego – może brak nauczycieli, którzy odpowiednio pokierowaliby zdolnym uczniem, wskazali drogę, szansę, z której może wyniknąć coś całkiem ciekawego i ważnego na przyszłość, np. miesięczny wakacyjny staż w Polskim Radiu Wrocław. Kiedyś marzyło się o czymś takim. Obawiam się, że dziś młody człowiek chętniej marzy, by „wystąpić” jako widownia w programie TV obok jakiegoś modnego celebryty, niż pójść w ślady Kapuścińskiego. Zresztą, co ja mówię „pójść”. Żeby w ogole przeczytać Kapuścińskiego!

Napisane przez:

komentarze 2 do “Szkoda, że tylko po jednej stronie”

  1. 09-01-2010 o godz. 12:22, wolfius pisze:

    Dobra wiadomość – szlag trafił przybytek „rozrywki” w Chwalibożycach. Zła – inne podobne, gdzie małolaty upijają sie do nieprzytomności, gdzie kopulują po pijaku jak popadnie, gdzie strach jest wejść, czy nawet przejść lub przejechać obok – trwają nadal. Do Redakcji: może by teraz zająć się „niveau”, które sobą reprezentują wiejskie „dyskoteki”? Pięć lat temu był duży raport (z „ciekawymi” zdjęciami-lustracjami tematu) w „Neweweeku” na ten temat (I. Dominik i A. Gardynik „Dzieci zatracone”, Newsweek nr 47/2005). A o to link do wspomnianego Newsweeka: http://209.85.129.132/search?q=cache:99zo1OI6y9kJ:www.newsweek.pl/artykuly/wydanie/757/dzieci-zatracone,15811,1+dzieci+stracone+newsweek&cd=2&hl=pl&ct=clnk&gl=pl. Choć znam realia wiejskie, to i dla mnie był on porażający. W TVN, w tym samym czasie, co ów raport, nadano -we współpracy z Newswee’kiem – dwa odcinki programu na temat ZBYDLĘCENIA, jakie w tych przybytkach panuje: ordynarny alkoholizm, narkotyki, całkowita rozwiązłość (tu: b. gruby eufemizm z mojej strony): kopulowanie i załatwianie się gdzie popadnie. Stąd majtki i prezerwatywy, jakie leżały w Chwalibożycach na chodniku to – trzeba to powiedzieć głośno – tylko swoiste „pars pro toto” w …stosunku do reszty okolicznych wsi. Warto może by taki sam, ale tym razem o DYSKOTEKACH reportaż skrobnąć w WO, ale – najlepiej – we współpracy z policją. Może nasi niebiescy choć raz ruszą swoje … i zainteresują się pijanym, a coraz częściej: naćpanym dyskotekowym motłochem, który w każdy weekend jedzie „na” lub wraca „z” dyskotek. Jako rowerzysta dziesiątki razy widywałem taki motłoch, który, wracając z dyskotek, zygzakiem, niekiedy – fragmentem rowu prowadził auta, ale naszych niebieskich nigdy moje piękne oczy wtedy nie widziały. Takie akcje wyłapywania pijanego motłochu w terenie są wprawdzie niestety dużo bardziej absorbujące, niż „polowania” na rowerzystów w Oławie i okolicach, ale może ktoś z komendy kiedyś się skusi? P.S. Właśnie coś przyszło mi na myśl. Otóż red. Kamiński pisze tu o tym, że z naszego regionu mało było małolatów-uczestników regionalnego konkursu na reportaż. A może by tak ogłosić za pośrednictwem oławskiego tygodnika KONKURS DLA UCZNIÓW SZKÓŁ ŚREDNICH NA REPORTAŻ SPOŁECZNY? Coś w analogii do konkursu fotograficznego? Kto lepiej zna realia np. wspomnianych dyskotek, niż sama młodzież? A przy okazji i dorośli dowiedzieliby się, czego młodzież się w tych miejscach dyskotekowej „edukacji” (po łacinie: „disco”- uczę się) może się nauczyć i przynieść ze sobą do domu w jej w rezultacie … Pozdrawiam!

  2. 19-01-2010 o godz. 00:31, namaziana pisze:

    Ten tekst napisała Kasia Kielnierowska z ZSP nr 1. Miło, że ktoś go zauważył. Ważne, że nikt go po Kasi nie ulepszał.

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie