A może reggae?

Jesteśmy parę dni po udanym koncercie reggae w Ośrodku Kultury. Pisze teraz do mnie organizator, że może warto byłoby zorganizować w Oławie prawdziwy wielki plenerowy koncert reggae, jak choćby w Bielawie.
– Od dawien dawna w głowie rodzi mi się pomysł organizacji festiwalu muzycznego na terenie naszego miasta – pisze młody człowiek. – I nie ukrywam że najlepiej byłoby gdyby to był festiwal muzyki Reggae. Idąc przykładem bliskiego nam miasta Bielawa i festiwalu „Reggae Dub Festiwal”, który od 10 lat cieszy się wielką popularnością i zjeżdżają się na niego ludzie z całej Polski jak i Europy! Warto zauważyć, że Bielawa jest miastem wielkością i liczbą mieszkańców podobną do Oławy, skoro tam się udało, to dlaczego nie miałoby się nam nie udać?
No właśnie. Dlaczego nie?! Zwłaszcza, że młodzi organizatorzy są pełni zapału i chęci.
– Jestem świadom tego, że organizacja takiego koncertu to kwestia wielkiego poświęcenia, masowej ilości roboty oraz dużej ilości środków finansowych – pisze główny organizator. – Ale wiem, że wraz ze swoją ekipą, z którą do tej pory organizowaliśmy koncerty, podołalibyśmy zadaniu i już za kilka miesięcy wszyscy świetnie bawiliby się na Festiwalu Muzyki Reggae w Oławie.
Nie będę zdradzał szczegółów listów, jakie wymieniliśmy, bo nie mam na to zgody drugiej strony, ale moje stanowisko w tej sprawie jest proste. Warto wykorzystać potencjał młodych, zanim uciekną do Wrocławia, czy gdziekolwiek. Wiem, że nie ma zbyt wiele kasy w budżecie, a lista sponsorów coraz krótsza. Wiem, jednak, że mamy w Oławie co najmniej dwie wielkie imprezy masowe, których organizacją zajmuje się miasto (cała infrastruktura – scena, toalety, ochrona, nagłośnieie itp.). Z lat poprzednich wiem, że nie zawsze wiadomo, co z tymi imprezami zrobić, jak te dni wykorzystać dla wszystkich. Może więc taki pomysł: Zorgnizować coś w rodzaju przetargu na jednodniowy koncert dla młodzieży,w ramach którejś z imprez – i przeznaczyć na to np. 30 tys. z miejskiej kasy. Kto przedstawi najciekawszy pomysł, znajdzie najwięcej dodatkowych sponsorów, zagwarantuje odbycie się imprezy – wygrywa. Jeśli będzie to reggae, super. Może nawet przerodzić się w cykliczne koncerty. Ale może być co innego. Ważne, że ktoś poza oficjalnymi miejskimi strukturami zechciałby coś zorganizować dla oławian. Ja jestem za, choć wiem z własnego doświadczenia, że lekko nie będzie.

Napisane przez:

komentarzy 27 do “A może reggae?”

  1. 11-02-2010 o godz. 23:51, wolfius pisze:

    Brawo! 30 tysięcy z miejskiej (=naszej) kieszeni na „kurturarną” imprezę. To się nazywa: dajcie mi kasiorę, a ja ją szybko i … bezpowrotnie wydam.

  2. 12-02-2010 o godz. 09:50, admin pisze:

    Drogi Wolfiusie, nie chodzi o konkretne 30 tys. i konkretną imprezę, tylko o zasadę, żeby młodzi ludzie mogli coś zaproponować od siebie, nie będąc zdanymi wyłącznie na pomysły miejskich instytucji, których zresztą nie tak wiele. Wszyscy mamy jakieś zastrzeżenia do organizatorów miejskich imprez – wydaje mi się, że w takim razie przetarg byłby na miejscu. A wystartować mógłby każdy. Są w mieście agencje prywatne, stowarzyszenia, które mogłyby podjąć się takiego przedsięwzięcia i pokazać, że są lepsi niż promocja miejska czy Ośrodek Kultury. Jeśli młodzi chcą coś zrobić dla wspólnego dobra, trzeba dać im dać szansę. Te pieniądze (nie ważne ile) i tak będą wydane na imprezy rozrywkowo-kulturalne, bo ludzie ich potrzebują, mają do nich prawo(to ich kasa budżetowa).
    Pieniądze na kulturę (jaka by ona nie była) nie są bezpowrotnie wydane. Im lepsza będzie impreza, im więcej w nim kultury, tym więcej w nas zostanie.
    Pozdrawiam

  3. 12-02-2010 o godz. 13:01, wolfius pisze:

    Witam Pana! Dziękuję za odpowiedź na mój wpis. Co do zasady się zgadzamy, ale kłopot w szczegółach – jak zwykle. Ponieważ to miejsce jest czymś publicznym (łac. „forum” – rynek), więc jest duże prawdopodobieństwo, że przeczytają go również pewne małolaty, które tematu nie znają. Dlatego zacznijmy od początku, czyli od samej kultury i pewnych wyjaśnień. Otóż „kultura” – to słowo przez wielki oznaczało pielęgnowanie, pracę nad czymś. W starożytnym Rzymie „(agri)cultura” oznaczała takie pielęgnowanie gleby, które pozwalał ona uzyskanie jak największego plonu. Za czasem „cultura” została przeniesiona na sferę duchową (anima, mens, animus, etc.). W Średniowieczu „cultura” oznaczała już wysiłek, który realizował się i na (głównie) planie duchowym, i w sferze materialnej. Ten drugi był następstwem pierwszego – np. powstałe na początku XIII wieku uniwersytety, biblioteki, katedry etc. były efektem bardzo wysokiej kultury umysłowej ówczesnych i wcześniejszych elit. Efektem działania klasycznie pojętej kultury jest zawsze pewien „produkt” w postaci rozwiniętych sprawności (cnót): intelektualnych (naukowych), moralnych, artystycznych, religijnych, etc. Tam, gdzie tego ostatniego nie ma, mamy do czynienia nie z kulturą, ale z KONSUMPCJĄ.
    Po tych wyjaśnieniach pojawia się pytanie, czy propozycja festiwalu muzyki Reggae jest propozycją z działu „kultura”, czy może „konsumpcja”? Albo: jakie sprawności rozwinie w małolatach? – Nie jest to pytanie retoryczne. Po drugie, pieniądze. Osobiście najbardziej mnie bulwersuje wydawanie lekką ręką często: dużych pieniędzy na trzeciorzędne imprezy jak słynne dni … „cock”-uta. Uważam, że jeśli coś robić, to niech to będzie miało głęboko w miejscowej kulturze osadzony kontekst. Bo tylko wtedy będzie to miało szansę stać się trwałym elementem miejscowego krajobrazu. Z całym szacunkiem, ale naćpane typki z dredami na głowie zimową porą to brzmi jak jakiś cienki żart z głupawego filmu Barei. Ta impreza powinna być czymś oryginalnym (łac. origo – źródło, początek), czyli: bliskim naszym kulturowym źródłom na planie szerokim (kontynent, państwo) lub wąskim (miasto, region). Wiem, zapyta Pan, co zatem proponuję? – Odpowiadając ad hoc, wskazałbym na inicjatywę w postaci dnia/dni kultury kresowej. Ogromna większość mieszkańców Oławy i powiatu ma pochodzenie kresowe, ale najmłodsze pokolenie nie wie nic na temat swojego pochodzenia. W ich świadomości jest jakby czarna dziura w obszarze: moje pochodzenie, moja kultura, tradycja. Taka impreza mogłaby zostać poprzedzona współpracą z nauczycielami i kuratorium oświaty w formie jakiejś akcji w szkołach, którą pod roboczo nazwałbym „Kultura Kresów” (wystawy fotografii, prelekcje, etc.), i konkursu „Kresy we wspomnieniach moich bliskich”. Przypomnę, że na terenie gminy nieźle działają aż dwie organizacje kresowe i mają one b. dobre kontakty z Polakami po „tamtej” stronie. Proszę mi wierzyć, że gdyby temat dobrze przygotować, byłoby naprawdę duże zainteresowanie. Podam anegdotę: kupiłem prawie dwa lata temu dużą mapę II Rzeczypospolitej z dokładnymi danymi dotyczącymi naszych Kresów, którą zaraz pożyczył ode mnie znajomy, potem drugi, trzecie, czwarty…. Widać na niej bardzo dokładnie wiele miejscowości na Kresach. Ludzie dzięki niej i mnie;) dowiedzieli się, skąd pochodzi ich rodzina. Często tej wiedzy towarzyszyło zdziwieni, że .. „aż stamtąd!”. Mapę już straciłem na dobre, bo ktoś („-nasta” osoba pożyczająca) ją postanowił zachować u siebie ;)). Faktem jest, że taka impreza wymagałaby dużo większego wysiłku organizacyjnego i intelektualnego (!), niż festiwal reggae, ale z całą pewnością więcej by po niej zostało, niż po tamtym. Proszę mi wybaczyć mały chaos w tym liście, ale trochę mnie robota goni i nie mam zbyt wiele czasu na dopracowanie tego, o czym napisałem. Zgłaszam ten pomysł i od tej chwili nie roszczę sobie doń najmniejszych praw autorskich, gdyby ktoś zechciał go podjąć. – Wręcz przeciwnie, chętnie taką osobę poprę i – w miarę możliwości – swoją pomocą służę. Pozdrawiam!

  4. 13-02-2010 o godz. 10:49, admin pisze:

    Drogi Wolfiusie, ależ – skoro zgadzamy się co do zasady – nic nie stoi na przeszkodzie, aby imprezą był Oławski Festiwal Kultury Kresowej. Tylko ktoś to musi zaproponować i zorganizować, np. właśnie środowiska kresowe. Takie przetarg, jaki proponuję, to byłaby właśnie okazja, aby różne nieformalne grupy miały szansę na pozyskanie pieniędzy budżetowych, które do tej pory są wydawane głównie na pomysły promocji lub ośrodka kultury. Gdyby taki pomysł chwycił, miasto tylko pomagałoby finansowo i organizacyjnie w przygotowaniu imprezy zaproponowanej np. przez młodych chrześcijan, zwolenników poezji śpiewanej czy choćby reggae.

  5. 13-02-2010 o godz. 12:41, wolfius pisze:

    Witam Pana!
    Przetargi, gdy idzie o publiczne pieniądze, są zawsze rzeczą pożądaną. Biorąc jednak pod uwagę „realia” i tzw. praktykę, wiele bym się po nich nie spodziewał. Mnie chodziło o coś innego. – O to, co można by nazwać polityką kulturalną miasta. O to, co władze chcą promować i rozwijać, w jaki sposób realizować, itd. Mamy bowiem tzw. kulturę wysoką i np. M. Wiśniewskiego i Dodę. Jest wysoce prawdopodobne, że – to tylko przykład – podupadający na popularności Wiśniewski weźmie mniej kasiory za swój występ, niż José Carreras. Z procedur przetargowych wynikałoby, że będziemy musieli zapłacić za „śpiew” Wiśniewskiego… Innymi słowy: przetarg niczego nie przesądzi w kwestii pomysłu na kulturę. Podany przez mnie wcześniej pomysł dnia/ dni kresowych jest taką całościową propozycją (oczywiście można proponować inne), która łączy różne elementy: edukacyjny, naukowy, artystyczny i rozrywkowy. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, wcale nie dotyczy on tylko Kresowiaków jako adresatów, ani tychże jako organizatorów. Wymaga zaangażowania środowiska nauczycielskiego, pracowników Ośrodka Kultury, władz miasta i oczywiście obu organizacji kresowych, może nawet kogoś z IPN-u (pion edukacyjny – rzecz jasna…). A tak się akurat dobrze składa, że obecny szef jednej z nich – p. A. Markiewicz jest i działaczem kresowym, i mającym swoje wpływy nauczycielem. Ważne w tym wszystkim jest jedno: nie można dopuścić, aby temat „kultura”, a zwłaszcza jej finansowanie, utonął w morzu trzeciorzędnych, efemerycznych projektów. Uważam, że należałoby się skoncentrować wyłącznie na paru, ale b. dobrze dopracowanych i „widocznych” projektach, które można by następnego roku z dobrym skutkiem kontynuować. Pozdrawiam!

    P.S. BARDZO DZIĘKUJĘ REDAKCJI ZA RELACJĘ Z ZAPALENIA ZNICZY POMNIKIEM LOSÓW OJCZYZNY. BARDZO SIĘ UCIESZYŁEM, GDY PRZECZYTAŁEM, ŻE I „NASI” WŁĄCZYLI SIĘ W AKCJĘ PROTESTU PRZECIW HEROIZACJI UKRAIŃSKICH ZBRODNIARZY. SZKODA, ŻE W WYDANIU ELEKTRONICZNYM NIE MA TEJ RELACJI! CHĘTNIE NA FORUM PODJĄŁBYM TEMAT. OCZYWIŚCIE, OSOBNE – LAST BUT NOT LEAST – SŁOWA PODZIĘKOWANIA DLA SAMYCH KRESOWIAN ZA PIĘKNE ŚWIADECTWO PAMIĘCI.

  6. 13-02-2010 o godz. 18:08, Kuba pisze:

    Witam,
    Dziękuje że Pan redaktor zainteresował się temat szerzej i szczerze powiedziawszy pomysł organizacji takich przetargów byłby idealnym rozwiązaniem bo napewno w Oławie jest więcej osób które by coś chciały zrobić ale nie mają możliwości, środków itp…

    Co do Ciebie Wolfius!
    Sluchaj, takie określenia jak „naćpane typki z dredami na głowie” proponuje abyś zachował dla siebie!!! Znasz osobiście chociaż jedną osobę z dreadmi!? Kogoś kto fascynuje się muzyką Reggae?!

    Idąc Twoim przykładem mogę powiedzieć o Tobie, palant który interesuje się kresowiakami.
    Ale tego nie zrobię, wiesz czemu?! Bo przekaz jaki płynie z muzyki Reggae nauczył mnie być tolerancyjnym człowiekiem!
    Twoje słowa świadczą tylko o Tobie, nie o kimś innym!

    Tak wiele się narzeka że młodzież nie ma co robić, jak się rozwijać, kształcić swoje zainteresowania i pasje, a teraz kiedy pojawia się mała szansa wszyscy są przeciw bo to przecież z ich pieniędzy idzie! Trudno, tak jest ułożony świat! Wszyscy płacimy podatki i te pieniądze na coś muszą pójść!

  7. 14-02-2010 o godz. 12:53, Velvet Octopus pisze:

    Oglądanie mapek, prelekcje, palenie zniczy – gdy tylko zobaczę, jak młodzież wali drzwiami i oknami na taką imprezę, sam ją dosponsoruję.

  8. 15-02-2010 o godz. 12:42, wolfius pisze:

    Drogi Kubo, jest takie przysłowie: „uderz stół, a … Kuba się odezwie!” – Znasz je? Widzisz, gdy ja jeździłem na imprezy bluesowe, reggae, etc. (Jarocin’ 84/85/56, Brodnica, etc.), to Ty najprawdopodobniej jeszcze byłeś jedynie w planach Bożych… . Po drugie, nie nazywałem – w odróżnieniu do Ciebie -nikogo palantem. Po trzecie, o braku trawy (buha! haha! ha!) i typków z dredami na koncertach reaggae nie mi nie gadaj, bo zwyczajnie źle trafiłeś. Znam temat i znam paru ludzi, którzy na takich imprezach grają (nie z Oławy). Po czwarte, w czym konkretnie będzie się rozwijać młodzież słuchając tekstów w stylu „Babilon płonie! Babilon płonie!”? albo: „Aj, aj, aj!! Nie mam jaj!”?? Po piąte, pieniądze z naszych podatków wcale nie muszą być wydawane, bo nie muszą z nas w tej wielkości być ściągane. A nawet gdyby musiały, to gmina ma tyle wydatków bieżących (szpital, przedszkole, szkoły, etc), że zawsze będzie ich za mało a nie za dużo. Zatem powtórzę: chcesz imprez, przynieś na nie swoje pieniądze! Nikt nie będzie Ciebie w najmniejszym stopniu w twoich planach ograniczał, gdy spełnisz ten warunek. O zbieraniu pieniędzy na imprezy trochę wiem, bo w ubiegłym roku poświeciłem jemu ponad miesiąc z mojego życiorysu. Gdy poznasz, jak upojne potrafi być wypełnianie odpowiednich wniosków o dotację, czy żebranie w bankach o kasiorę, to przejdzie Ci reggae… .
    Do VELVET OCTOPUS: miałem, przyznaję, Ciebie za bardziej (bez urazy) inteligentnego. – Jeśli chcesz zobaczyć taką imprezę, wybierz się do któregoś bawarskiego miasteczka na imprezy tamtejszych ziomkostw. Sam byłem, widziałem i wiem, że to działa doskonale! Choć nikt, kto mnie zna, nie powie, że jestem germanofilem, to uważam, że uczyć się trzeba od każdego, gdy jest czego. – M.in. po to poświęciłem kiedyś swój czas, aby nauczyć się niemieckiego. Teraz aktualnie nawet uczę się zwrotów … ukraińskich (nie mam jednak serca do tego języka). – Przydają się na banderowskich forach jak to http://zaxid.net/ Warto je czytać, aby wiedzieć „co w trawie piszczy”. Pozdr.!

  9. 15-02-2010 o godz. 14:18, Kuba pisze:

    Wolfius, jakbyś był na bieżąco to byś wiedział to nie był nasz pierwszy koncert tego typu w Oławie, i tak się składa że na poprzedni (maj 2008) zbieralem fundusze od firm prywatnych, chodzilem i prosilem bo kazda zlotowka się liczyla, zwlaszcza ze byl to koncert charytatywny na rzecz Hanii Lewko! (przekazalismy ponad 500zl na jej leczenie). racja, w takach ’80 jeszcze bylem w planach ale to nie znaczy ze mi czegos nie wolno bo jestem mlodszy od Ciebie, mam takie same prawa jak Ty. Skoro Ty proponujesz zorganizowanie imprezy dla kresowian to ja proponuje festiwal muzyki reggae, proste… Ciesze sie razem z Toba ze odwiedziles festiwale typu Jarocin itp, no ale teraz powiedz mi dlaczego tam jezdziles? Zeeby sie zabawic! Prawda? Skoro Ty tam byles i to widzialels to dlaczego inni nie mogliby przezyc podobnych chwil w Oławie? Pomysl realnie, te pieniadze tak czy siak zostaną wydane… Wolisz aby kolejne 60tys zł poszło na koncert muzykujących rodzin? Może lepiej zainwestowac te pieniadze w mlodziez co w przyszlosci moze przyniesc same korzysci?

  10. 15-02-2010 o godz. 14:22, Kuba pisze:

    Aha, I jeszcze jedno. Nie mysl tylko o sobie, pomysl o innych, np. o młodych zespolach z olawskich garazy ktorzy tylko czekaja na okazje aby sie wypromowac! Wiesz ile takich ludzi w Olawie? I gdzie oni maja grac? W kościele?!

    Ty nazwales moich znajomych „naćpane typki z dredami na głowie „. Ja Ciebie nie nazwalem palantem co chcialbym zauwazyc.

  11. 15-02-2010 o godz. 15:45, wolfius pisze:

    Kuba, chwali Ci się, że zbierałeś pieniądze dla tamtego dziecka. Na marginiesie: mnie sie też zdarzyło parę razy zrobić przelew bankowy na to i inne dziecko …,ale to nie chyba nic do rzeczy. Rozumiem Twoją motywację, ale Ty chyba mnie nie rozumiesz. – Co byś powiedział o takim pomyśle, jak np.: zwracacie się do Urzędu Miejskiego z podaniem o wydzierżawienie jakiegoś pomieszczenia na klub. Urządzacie tam klub z np. pizzą (jak będzie dobra, to sam przyjdę :)) drinkami … i kapelami, które by tam grały – bez ograniczeń, dodajmy. Zważ, ze Oławie NIE MA ANI JEDNEJ RESTAURACJI, a i z knajpami, jak wiadomo: jest różnie albo jakaś mordownia, albo pretensjonalny przybytek w rodzaju tego przy ul. św. Rocha. W rezultacie tego pomysłu mielibyście i lokum, i jakieś pieniądze. Nade wszystko byłoby to „wasze” miejsce, którym moglibyście gospodarować wg uważania. Mielibyście trochę roboty i pieniędzy do znalezienia, aby weń zainwestować, ale … – Tak się to robi w wolnym świecie. Co do Jarocina i powodów, dla których tam jeździłem, to temat na osobne forum… . Powiem tylko: czasy były bardzo „inne” niż teraz, a tam choć na chwilę można było zapomnieć, że się żyje w parszywej przaśnej komunie. No i jeszcze jedno: koncerty tam nie miały nic wspólnego ze współczesną komercją i intelekualną pustką. Miał swój określony przekaz i swojego adresata (Brygada Kryzys, Kult, Daab, Dżem z Ryśkiem R., Sztywny Pal Azji, Made in Poland, etc. etc.) . Oberzyj film „Jarocin”, który robiła (byłem wtedy tam) BBC, to będziesz miał próbkę tamtej atmosfery. Była to prawdziwa wyspa na tle parszywego czerwonego bajora. Pozdrawiam!

  12. 15-02-2010 o godz. 16:55, Kuba pisze:

    Coo do takiego lokalu to kurde wiesz pomysł nie jest najgorszy ale widzisz, jako że jestem jeszcze uczniem nie jestem w stanie zainwestować dużych kwot w takie coś. Ale mamy małe porozumienie z oławskim lokalem shisha bar i tam będą małe koncerciki. No właśnie, a my mamy na myśli coś większego, o czym usłyszałaby cała Polska. Bardzo chciałbym aby w naszej Oławie zaczeło się coś dziać! Ciesze sie ze poczules klimaty Jarocina, ba! nawet wrecz Ci zazdroszcze ze miales taką okazję. Ale wydaje mi sie ze nie mozna przekreslac nowych szans i nadziei ktore się tworzą dla nas i naszego otoczenia. Kurde, szkoda ze tego wszystkie i tak nikt nie przeczyta i nie zrozumie że to wszystko może się udać, że może być tym czego potrzebowała Oława i czego tutaj brakowało! Czegos co przyciagnie rzesze ludzi do naszego miasta i bedziemy mogli pokazac sie z jak najlepszej strony! Myslisz dlaczego w Bielawie organizowany jest taki festiwal muzyki Reggae? Bo na siebie zarabia! Glownym sponsorem jest ośrodek kultury wiec widocznie im to się opłaca… Chyba warto zainwestować te 30tysięcy skoro to może się zwrócić i to z nawiązką… I nikt nie mówi że masz oglądać uczestników koncertu, wystarczy znaleźć odpowiednie miejsce na peryferiach miasta i tam rozbić całą „ekipę”… Bless!

  13. […] dość imprez typu Dni Koguta czy Koncert Muzykujących Rodzin! Cała akcja polega na tym że na blogu redaktora Kamińskiego pod ostatnim wpisem toczy się dyskusja dotycząca takiej inicjatywy. I dobrze by było gdyby ktoś […]

  14. 15-02-2010 o godz. 20:17, Marcin pisze:

    Witam!

    Od jakiegoś czasu śledzę tą dyskusję i nasuwa mi się parę wniosków..
    Po pierwsze Wolfius: czemu jesteś źle nastawiony do czystej, legalnej, nikomu nie wyrządzającej krzywdy rozrywki skierowanej dla młodzieży nawet, jeśli ma ona charakter konsumpcyjny? Czy nie na tym to polega? W dzisiejszych czasach (które tak, różnią się od tych sprzed 20lat) wszyscy jedynie narzekają na młodzież, a szczególnie w tym mieście, gdzie nic się nie dzieje i ma się tylko pretensje do młodych ludzi, że nie mają się czym zająć i np okupują ławki w parkach pijąc piwo i zaczepiając przechodniów. A przez koncert muzyki reggae, która w dość jasny sposób propaguje wartości unikalne w dzisiejszych czasach jak miłość, szacunek i przyjaźń (co jak twierdzisz dobrze wiesz i znasz)ludzie spędzą czas w sposób kulturalny, zaczerpną innych wzorców niż mają na codzień, jest to po części swoista inwestycja w młodych ludzi…bo jak wiemy to oni są przyszłością i tego miasta, i tego kraju. A nuż po koncercie ktoś znajdzie pasje w muzyce i zamiast szkodzić i prowokować sprawdzi się w czym innym? Może i błahy przykład, ale nad zaletami takich imprez można się rozwodzić długo. Widzę, że jesteś człowiekiem inteligentnym i zorientowanym, dlatego sam możesz wymienić pozytywy płynące z tego. Dlatego również nie rozumiem czemu agresywnie nazywasz młodzież ‚małolatami’, a fanów muzyki reaggae ‚naćpanymi typkami w dredach’. Kuba ma racje, to jest totalnie nie na miejscu, bo równie dobrze my możemy w dość obraźliwy sposób zwrócić się tak do Ciebie, a chyba nie na tym polega dyskusja, prawda?
    Wracając do tematu…naprawdę tak szkoda Ci, aby poświęcić pieniądze podatników (nie mówmy tu już o tak wielkich kwotach jak 30tyś, ale o jakichkolwiek pieniądzach) na coś porządnego? Zgadzam się, że tak zwane ‚imprezy’ typu Dzień Koguta pozostawiają wiele do życzenia…i dlatego może to jest czas, żeby inaczej wykorzystać potencjał tego miasta? Nie można myśleć tylko o sobie, warto pomyśleć nad czymś uniwersalnym! Tak się składa, że na ostatnich dwóch koncertach reggae organizowanych przez Kubę bawiła się młodzież w różnym wieku, ale przyszli również i dorośli ludzie. Po ostatnim koncercie, obecni radni oraz Pan Burmistrz wyrazili pozytywne opinie dotyczące pomysłu jak i samego koncertu..to chyba coś znaczy, nieprawdaż?

    Proponuję spuścić z tonu i nie kłócić się/obrażać jałowo, tylko zbierać pomysły.

    Moim zdaniem, jeśli są pieniądze przeznaczone na rozrywkę, należy je spożytkować na rozrywkę. Proponujemy z Kubą sprawdzoną formę, bo obaj to rozkręcaliśmy, wiemy jak ciężko zebrać pieniądze i wszystko zorganizować, ale wiemy również jak dobrze ludzie bawią się na tego typu imprezach, gdzie nie ma narkotyków wbrew stereotypom.

    Chciałbym podziękować Panu Kamińskiemu za zainteresowanie sprawą! Miło, kiedy ktoś w końcu myśli podobnie i chce ruszyć tą powiedzmy sobie szczerze dziurę zabitą dechami..wyjdźmy z cienia Wrocławia, choć po części.

    Kresowiacy? Tak się składa, że mój krewny jest jedną z głównych postaci w tym mieście zajmującą się ta sprawą i powszechnie wiadomo, że są organizowane opłatki, na których zbierane są pieniądze na różne cele, np remont Kościoła w Złoczowie. Kresowiacy mają sponsorów, składki, dzięki którym mogą działać. A my? czemu miasto nie miałoby nas wspomóc?

    Pozdrawiam i…szanujmy się wzajemnie.

  15. 15-02-2010 o godz. 21:04, Michniku pisze:

    Drogi Wolfiusie. Jako garstka młodych ludzi preferujemy klimaty mocno zakorzenione w muzyce rozrywkowej ostatnich paru dziesięcioleci takie jak Reggae. Bo jak zapewne Ci wiadomo ta muzyka nadała praktycznie bieg brzmieniom na cały świecie. My jako ludzie lubujący się w tej muzyce, nie mamy ochoty słuchać o „nacpanych typkach” i nie ważne czy masz lat 40, 30 czy 13. Nie ważne czy nasi przyjaciele mają dreadlocki, czy łyse głowe, jeśli łączy nas wspólna muzyka i czerpiemy z niej radość i pasje myślę, ba! Nawet jestem pewien że muzyka ta ma ogromny cel, łączyć zarówno młodych jak i pokolenia Mój Drogi!
    Jeśli pragniesz zobaczyć dobrze bawiących się ludzi dodaje tu link to albumu ze zdjęciami z niedawnego koncertu w OK.
    http://picasaweb.google.pl/michniku/KopiaMarleyki10#
    Dawno nie widziałem tylu młodych ludzi dobrze się bawiących, byliśmy ogromnie pozytywnie zaskoczeni. A i starszych ludzi nie zabrakło. Wszystko można zrobić jeżeli ma to cel. I nie dostrzega się delikatnej „ignorancji” ze strony ludzi starszych. Cieszymy się z wiedzy i rad doświadczonych ludzi jak Ty. Tacy ludzie powinni pomagać organizować nam właśnie koncerty. Pozdrawiam!

  16. 15-02-2010 o godz. 21:47, wolfius pisze:

    Kuba, z uwagi na Twój młody wiek pozwolam sobie zwrócić uwagęna parę błędów (logicznych): po pierwsze, z faktu, że gdzieś jest festiwal, nie wynika, że ktoś na nim realnie zarabia. Wierzaj mi: do festiwali (wszystkich!) wyłącznie się dokłada, od Woodstocku począwszy, który był gigantyczną finansową klapą. Po drugie, zanim weźmiesz się za coś dużego, zacznij od czegoś mniejszego, jako np. to, o czym pisałem wczęsniej: zdobędziecie doświadczenie, nauczycie się paru rzeczy. Z dużą przyjemnością patrzę na małolatów, których skądinąd 😉 znam, którzy prowadzą knajpy, są właścicielami sklepów, pracują dorywczo, etc. A co do Jarocina, cóż…, każde pokolenie ma swój Jarocin, który to pokolenie na swoją modłę stworzy i który wywrze na nim swoje piętno. Mam siostrzeńców i bratanków w Twoim wieku, którzy mi to samo o Jarocinie mówią: „wujek, zazdrościmy ci tego Jarocina, Iron Maiden, …”. W rezultacie z moich płyt w domu rodziców już nic nie zostało. Ja Ci się zrewanżuję czym innym, powiem, że zadroszczę Ci tej energii, której ludziom w Twoim wieku zbywa, a później tak brakuje ;). Zazdroszczę Ci, ze rozwijasz się w wolnym świeciez otwartymi granicami, że żaden s…syn-smutas nie będzie Ci wykręcał na ulicy rąk i woził na przesłuchania, że nie będzie Cię szantażował, straszył wilczym biletem, etc. Najbardziej chyba Ci zazdroszczę tego, że kiedy Ty masz jeszcze naście lat i tyle energii, w każdym sklepie rowerowym, jak np. ten na Breskiej, jest taki sprzęt, o którym moje pokolenia nawet nie mogło pomarzyć. Pamiętaj o tyn, jak wiele masz i pomyśl, że nic z tego, czym się możesz cieszyć, nie jest ani za darmo, ani na zawsze… Pozdrawiam!

  17. 15-02-2010 o godz. 21:58, Velvet Octopus pisze:

    Wolfius, niegłupi z ciebie facet, ale karkołomnie się zapętlasz. Marcin, zdanie „obecni radni oraz Pan Burmistrz wyrazili pozytywne opinie dotyczące pomysłu jak i samego koncertu” brzmi niepokojąco znajomo i nie wróży niczego dobrego. (Panie) Jurku, pomysł z „przetargiem na imprezę masową” niezły, ale diabeł siedzi w szczególe: kto będzie w komisji przetargowej? 😉

  18. 16-02-2010 o godz. 16:24, Kuba pisze:

    Co do przetargu to można by się zainteresować pomysłem ale zapewne i tak pozostanie bez echa, jak wszystko w tym mieście…

    Wolfius, powiedz mi szczerze jaki widzisz sens mówienia i opowiadania Twojej młodości i czasach jakich żyłeś? Tak cieszę się że żyje w wolnym kraju i doceniam to. Dlatego chciałbym dać coś w zamian a nie siedzieć przed komputerem i narzekać na wszystko i wszystkich. Dokładnie mam jeszcze -naście lat i dużo energi w sobie więc zamierzam to wszystko wykorzystać, bo poźniej może być już za późno! Marcin dobrze powiedział na temat Kresowiaków więc myślę że Twoj pomysł jest niewypałem, ale to tylko moja opinia. Mam(y) dość imprez tgo typu! Chcemy czegoś nowego, czegoś co przyciągnie szerszą publiność i zapiszę się pamieci naszych mieszkańców!

  19. 16-02-2010 o godz. 17:53, Lomstar pisze:

    Wolfiusie podoba mi się twój pomysł z tą knajpą ale ten Dzień Kresów- mimo wszelkich i największych starań nie przeszedłby.
    Kuba jeśli mógłbym ci jakoś pomóc jestem do usług. Wierzę, że ci się uda osiągnąć ten cel, który popieram.

  20. 16-02-2010 o godz. 22:32, Kimi pisze:

    Ja jestem za …
    Fajnie by było gdyby Oława się wkoncu rozwinela. Kazdy z mlodzierzy by chcial wejsc na luzie do klubu, posłuchaj muzy ( jReggae klimatów) pobujac sie w trytmach Boba… bajka.. czemu inne miasta maja takie cos a my nie? Gdzie mlodzież ma sie podziać w sobote wieczor? siedza w porku na lawce i pija piwo albo w domu tak samo umilaja sobie czas.
    Jakby zaprosić NDK albo GruBson’a to napewno a checia by zaspiewał.. i tu nie mowimy wcale o duzych pieniadzach.. po co sie tłuc to wrocławia na jeden koncert ( mowie o paczce mlodziezu) koncert sie konczy ok 2 w nocy i jak tu wrucic do domu jesli brak transportu?
    Ja jestem ZA i jesli bd mieli jakieś pomysły albo szukacie kogoś do pomocu( schodzi w gre wszytsko,np. ustrajanie sal) to pisac…
    A najlepiej jeszcze zalegalizowac! po co truć swoje płuca jakas chemia jesli mozan by bylo palic czysta … patologia w tym kraju

  21. 17-02-2010 o godz. 18:03, Mastive pisze:

    Kimi, swoimi słowami: „A najlepiej jeszcze zalegalizowac! po co truć swoje płuca jakas chemia jesli mozan by bylo palic czysta … patologia w tym kraju” sam powodujesz niechęć wśród ludzi do muzyki jak i fanów reggae. Sam stwarzasz stereotyp o „ćpunach w dreadlockach”. Podejrzewam, że kultura/wierzenie/ideologia Rastafari ogranicza się dla Ciebie tylko do Boba Marleya i jarania zielska, a uwierz mi, że to coś więcej i owa roślina ma również głębsze znaczenie w tym wszystkim. Dlatego mimo wolności słowa polecam, abyś ograniczył swe postulaty nt legalizacji marihuany.

  22. 18-02-2010 o godz. 18:31, Zafal pisze:

    Kimi, racja to co powiedziałaś jeszcze bardziej nastawi ludzi przeciwko takiej imprezie. Przy tej muzyce bawi się dobrze bez żadnych „wspomagaczy”. Ja również chciałbym nawiązać do tego, że w Oławie KOMPLETNIE NIC się nie dzieje. Spójrzmy na tegoroczne dni miasta Jelcz-Laskowice. Zagra zespół Bethel, i nikt nie miał nic przeciwko muzyce Reggae na oficjalnych dniach miasta! Myślę że sukcesem było by chociaż zaproszenie na Dni Koguta jakiegoś zespołu z tej sceny, i wtedy można było by realnie ocenić czy muzyka taka podoba się Wszystkim Oławianom, czy tylko „naćpanym typkom w dredach” jak niesłusznie oceniłeś fanów muzyki Reggae drogi Wolfiusie. Zorganizowanie w Oławie festiwalu o którym marzy Kuba, było by czymś o czym marzy większość fanów Reggae w Oławie, lecz nie mieli oni takich możliwości, Chęci, Odwagi jak Kuba i wszyscy którzy mu pomagali! Myślę że warto było by zagłębić się w wartościach które niesie ze sobą ta muzyka, i nie obawiać się rzeszy „naćpanych ludzi” którzy nawiedziliby nasze miasto. Cieszę się że Kuba wykorzystuje swoją energię i zapał do robienia czegoś wyjątkowego, a nie tylko narzekania w gronie znajomych jakie to miasto jest be. Nawiązując do alternatywy spotkań kresowiaków, myślę, że jest to ciekawy pomysł, Który jednak nie do końca by się sprawdził. Jakoś nie widzę siebie z chęcią wybierającego się na taką imprezę. Chciałbym żeby kiedyś Oławski festiwal doszedł do skutku, i przerósł ten w Bielawie, Od którego zaczerpnięta była inspiracja. Kuba, tego Tobie i Wszystkim twoim Przyjaciołom życzę.
    Pozdrowienia!

  23. 18-02-2010 o godz. 22:42, Sarka pisze:

    wolfius: wymądrzasz się niemiłosiernie. Chodzi przecież jedynie o to, żeby młodzi ludzie mogli się pobawić przy muzyce, którą lubią. Nie, nie mam dreadów ani nie palę zielska, nie jestem też rasta, a zapewniam Cię, że wraz ze znajomymi z ogromną chęcią wybrałabym się na taki festiwal. I byłabym szczęśliwa, że wreszcie mogę się pobawić we własnym mieście!

  24. 20-02-2010 o godz. 23:51, Klaudia pisze:

    o mamo!Jestem za! Tylko denerwuje mnie ten stosunek starszych ludzi oczywiście nie wszystkich ,że jak ktoś słucha Reggae to musi palic zioło;/ Już naprawdę denerwuje mnie ten pogląd ludzi na świat!Bless

  25. 22-02-2010 o godz. 05:44, Dexu pisze:

    “naćpane typki z dredami na głowie”
    hahaha dobreee 😀 wolfius widzę że jednak nie masz pojęcia zbytnio o kulturze rastafari i koncertach reggae, gdzieś coś zasłyszałeś bądź widziałeś faceta w dredach który krzyczał precz z Babilonem i pomyślałeś „oho to jest Rasta patrzy tylko żeby się ujarać”. Popatrz głupi przykład http://www.youtube.com/watch?v=VHcy3fZlSDc wszyscy są naćpani z dredami na głowie tak ?:) Skoro sądzisz że Festiwal nie byłby „kurturarny” to urząd miasta powinien zakazać Dnia Koguta i Majówek. W końcu alkohol w naszym kraju jest zakazany do 18 roku życia, a co się dzieje na takich imprezach każdy wie. Koncerty Reggae mają ludzi zbliżać poprzez muzykę, a nie używki. Jarocin Woodstock nie byłem i nie osądzam. Są ludzie, i ludzie. Nie wsadzaj każdego człowieka do jednego pudła tylko dlatego że ma inne poglądy czy zainteresowania niż Ty. Piszesz wiele rzeczy w których się motasz. Jakieś definicje z Twojej wikigłowy. No ale ok, jeżeli już tak bardzo chcesz „inteligentnie rozmawiać”, proszę bardzo. Zdajesz sobie sprawę że Rastafari opiera się w pewnym stopniu na chrześcijaństwie :)?? Że „Rasta” przez muzykę reggae chcą dążyć do wyzwolenia.. Afryka to jest jedna wielka kolonia na kolonii. Oni chcą się wyzwolić..nikogo nie zmuszają do jak to Ty nazywasz „ćpania”. Ja nigdy bym się nie wypowiedział w sposób negujący o kulturze której nie znam. No ale Ty zamknąłeś się w swoim świecie. Najeżdżasz na młodzież że nie znają swoich korzeni itd, ale czy to nasza wina ?:) W szkole nie ma ani słowa o tym, jakie jest pochodzenie nas, Oławian, więc jeżeli masz jakieś pretensje to nie wiem, napisz może do ministra edukacji list, bądź meila. Ah Dni Kultury Kresowej po prostu widzę wszystkich emerytów którzy pod sceną wywijają 😉 bo wydaje mi się że raczej niewiele „młodszych” (nie mówię tylko o młodzieży) ludzi, udało by się na taki hmm koncert? Spotkanie? Nie wiem jak to nazwać, i jakbyś Ty to zorganizował. Wyskakujesz tutaj z jakimś barem, restauracją, klubem..więc czemu nie napiszesz jakiejś petycji, podania, wniosku do urzędu miasta, i nie otworzysz restauracji do której będą mogli przyjść ludzie, którzy chcieliby powspominać w ciszy, spokoju, przy kawie, herbacie ?:) Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby ludzie z całej polski (ludzie starsi), gramolili się pociągami i autobusami do naszego miasta, bo organizujemy Dni Kultury Kresowej. Jak widzisz(chyba że jeszcze nie zauważyłeś), ludzie są bardziej przychylni do Festiwalu Reggae, niż do Twojego pomysłu. Festiwal Reggae miałby na celu raczej wypromować Oławę. A nie jak Dzień Koguta zamknąć się tylko w swoim powiecie.

    A co do pomysłu no to chyba wiadomo że tak 🙂 i trzymam kciuki że się uda Kubo 😉 pozdrawiam i nie neguje nikogo:) bless ya.

  26. 22-02-2010 o godz. 17:37, Mr. Dreadlock pisze:

    1 miłość bracia i siostry. Po lekturze blogowego wpisu, jak i komentarzy nasuwa mi się jeden wniosek: wszyscy są za. Chętnie pomogę w organizacji festu w Oławie. A co do pana Wolfiusa. Pomysły ma jak najbardziej dobre aczkolwiek na pomysłach się kończy. Dlaczego wrzucił pan pomysł i stwierdził, że jeżeli ktoś chce to niech to zrobi za pana, a pan udzieli poparcia? Brak motywacji i czasu? nie sądzi pan iż jest to troszeczkę egoistyczne, wypisuje pan dużo definicji, aby pokazać jak wielką inteligencją pan włada, ale co to właściwie ma na celu?
    dlaczego sprzeciwia się pan festiwalowi muzyki reggae, który jest jak najbardziej wydarzeniem kulturalnym.
    Kultura muzyki reggae wiążę się ściśle z prawdami głoszonymi przez nurt Rastafari. Są one jak najbardziej szlachetne: Miłość do Bliźnich, Szacunek do drugiego człowieka, Odrzucenie Nienawiści itp. .. co w tym złego?
    natomiast cytując pańską wypowiedź na temat fanów muzyki reggae: „naćpane typki z dredami na głowie zimową porą to brzmi jak jakiś cienki żart z głupawego filmu Barei”. Zdanie to razi mnie bardzo ponieważ uderza bezpośrednio we mnie, ponieważ jestem fascynatem muzyki reggae i kultury Rastafari. Mam dreadlocki na głowie, ale to nie czyni mnie naćpanym typkiem. Wypraszam to Sobie i z jakiej racji podciąga pan do tej definicji wszystkich słuchaczy?
    Osobiście znam bardzo dużo ludzi, którzy tak jak i ja fascynują się tą muzyką i kulturą, i w cale nie „ćpają” jak pan to napisał. Aby dobrze się bawić nie trzeba lecieć na wspomagaczach, aczkolwiek trzeba przyznać iż festiwale takie przyciągają różne „osobowości” i na pewno znajdą się i tacy którzy będą pod wpływem tak zwanego „Zioła” jest to stała zależność niestety. Ale trzeba zauważyć iż każdy festiwal ma swoje blaski i cienie. Tak więc nie należy się od razu zrażać i dawać ponosić wybujałej wyobraźni, która to dodatkowo wyolbrzymia stereotypy. Festiwale jak Jarocin czy Przystanek Woodstock również mają swoje blaski i cienie, ale o tych cieniach nie mówi się aż tak głośno. Pamiętajmy że ludzie będą ludźmi.
    Proszę nie oceniać ludzi z dreadami poprzez pryzmat jakichś tam domysłów i plotek ponieważ tak nie robi osoba wykształcona za jaką pan, panie Wolfiusie chce uchodzić. Wracając do tematu Kuba jak coś to wal jak w dym bo wspólnymi siłami poruszymy miasta posadami, tak aby muzyka reggae zwyciężyła ze stereotypami! Bless yA!

  27. 23-02-2010 o godz. 18:44, Łysy pisze:

    Ja jestem za zorganizowaniem takiego festiwalu.
    Muzyka reggae przyciagnela by bardzo duza liczbe osob..
    I jak tylko potrzeba pomocy to ja jestem chetny.

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie