To może Chopin?

Tak jak myślałem, temat „Mykietyn w Oławie” nie rzucił czytelników na kolana. Może w takim razie Chopin? Właśnie dziś kończymy wielodniowe obchody 200. rocznicy urodzin tego genialnego kompozytora (specjalnie nie piszę „polskiego”, żeby nie prowokować niepotrzebnej i jałowej dyskusji) – jak wiadomo, wciąż trwają dywagacje na temat prawdziwej daty urodzin. Tylko co ma Chopin do Oławy? Nic. Ejże, a może tak z okazji okrągłej rocznicy wysilić nieco zwoje mózgowe i poszukać. Jak to nic?
1. Nie ulega wątpliwości, że w Oławie jest ul.Chopina.
2. Niedaleko Oławy, w Grodkowie (można pojechać nawet rowerem), urodził się nauczyciel Chopina – Elsner.
3. Również stosunkowo niedaleko Oławy (90 km przez J-L i Oleśnicę), w Antoninie, jest przepiękny pałacyk myśliwski Radziwiłłów, gdzie dwukrotnie (raz nawet przez tydzień) przebywał młody Chopin. Nawet skomponował tam utwór na fortepian i wiolonczelę. Ale nie to jest ważniejsze. Otóż pałacyk w Antoninie to dzieło architekta Schinkla, tego samego, którego pracownia odpowiada za oławski ratusz.
Mało? No to…
4. We wrześniu 1829 Chopin zatrzymał się we Wrocławiu w zajeździe Rauten Kranz (Ruciany wianek) przy dzisiejszej ulicy Oławskiej.
5. W 1830 był we Wrocławiu ostatni raz i wybrał się teatru, gdzie obejrzał przedstawienie „Krój alpejski” w Teatrze Miejskim, który stał przy ul.Taschenstrasse (czyli na rogu dzisiejszej ul.Oławskiej i Piotra Skargi).
Jeszcze mało? No to… do roboty. Kto dopisze coś jeszcze?

Napisane przez:

komentarzy 11 do “To może Chopin?”

  1. 01-03-2010 o godz. 18:21, wolfius pisze:

    Witam! Uważam, że z pomysłem trafił Pan w “10″!! Warto by jeszcze do realizacji tematu zaangażować miejscowe szkoły ze szkołą muzyczną w szczególności, plus parę złotych na realizację przedsięwzięć muzycznych (koncerty) i popularno-naukowych (konkursy szkolne). Chopin to produkt „markowy” i nigdy takiego za dużo.
    Co Pan i Czytelnicy powiedzielibyście na plenerowy koncert muzyki Chopina w Rynku, na przykład w pierwszy dzień wakacji wieczorową porą? Wyobraźmy sobie: usunięte z Rynku, przynajmniej z jednej jego strony samochody, vis a vis Ratusza scena, jakiś czerwony dywan…., rzędy krzeseł , wreszcie goście honorowi (choćby z UM) w pierwszych rzędach: panowie w ciemnych garniturach, panie w stosownych kostiumach, no i muzyka w ten letni wieczór…! Byłem na takim koncercie plenerowym we Wrocławiu przed Katedrą. Coś pięknego! Nie trzeba nam na tym koncercie wśród wykonawców nikogo spośród zwycięzców Festiwalu Chopinowskiego. Można wziąć choćby paru studentów z Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Chodzi o stworzenie jednego w roku wieczoru-święta muzyki w Rynku… Oddaję ten pomysł każdemu, kto zechciałby podjąć. Nie mam doń żadnych praw autorskich, niech tylko coś takiego się odbędzie!!
    Albo jakiś maraton chopinowski, coś dla młodzieży, takoż samo w plenerze, mniej zobowiązująco, jeśli idzie o s trój….?!
    Myślę, że zdecydowanie wydać pieniądze na taaaki koncert zamiast na debilne “dni cock-uta”?!
    Swoją drogą, to z tym “nie-polskim”/ „niePolakiem” Chopinem to lekko Pan przesadził. Za Polaka Chopina uważali nawet Niemcy w czasie II wojny i dlatego zakazywali go grać w Guberni. Nikt z grających zawodowo na świecie Chopina nie ma wątpliwości, co jego narodowości. Z drugiej strony: we Francji za Francuzów uważają wszystkich tych, którzy wieku 20 czy 40 lat przyjechali z Polski, nie znając języka francuskiego, ale po kilku lat osiągnęli jakiś sukces. – “Trzy kolory” Kieślowskiego powszechnie uważane są “wielki sukces kina francuskiego”. Zatem może nie przesadzajmy z ta polityczną poprawnością. P.S. Polecam banderowski oficjalny portal lwowski http://www.zaxid.net, na którym można przeczytać, że np. Stefan Banach nie był polskim, ale “lwowskim” matematykiem, to samo: Kazimierz Twardowski, twórca znanej w całym świecie szkoły lwowsko-warszawskiej. Myślę, że tu u nas chyba nikomu nie zależy (nie powinno zależeć) na dorówynaniu do ww. standardów, więc … ? Pozdrawiam!

  2. 01-03-2010 o godz. 20:33, WK pisze:

    6. Chopina można spotkać w oławskich marketach.
    Na stoiskach monopolowych.

    Pozdrawiam 🙂

  3. 02-03-2010 o godz. 00:18, Velvet Octopus pisze:

    Dywagacje w rodzaju „polski czy nie polski?” albo „w drodze do Wrocławia zrobił siusiu, które spłynęło do rzeki Oława” uważam za, delikatnie mówiąc, miałkie. Nie oznacza to, że nie ucieszyłby mnie recital chopinowski w wykonaniu np. Rafała Blechacza w Oławie. Tylko kto przyszedłby na taki występ i… dokąd?

  4. 02-03-2010 o godz. 11:35, :-) pisze:

    A tak przy okazji tematu „Mykietyn w Oławie, który – sądząc najwidoczniej po ilości wpisów – nie rzucił czytelników, czyt. internautów, na kolana” chciałabym usłyszeć jakąkolwiek propozycję czegokolwiek, która znalazłaby uznanie wśród tak wybrednego i krytycznego odbiorcy. Jeśli nie ma wpisów potępiających pomysł to według mnie już dobrze!!!

  5. 02-03-2010 o godz. 11:43, wolfius pisze:

    Velvet, sorry, ale Ty zwyczajnie piszesz głodne kawałki jak potłuczony. Po pierwsze, Redaktor Kamiński podał kilka bardzo ciekawych watków biograficznych Chopina związanych z naszym najbliższym regionem, o których 99% naszej społeczności nie wie (przyznaję ze wstydem, że i ja też nie wiedziałem). To jest znakomity pretekst do podjęcia tematu na obszarze całego starostwa! Po drugie, mamy światowe obchody okrągłej rocznicy Chopinowskiej i wiele miejsc na świecie chciałoby, wierzaj mi, mieć choć jeden taki biograficzny detal związany z Chopinem i ze swoją miejscowością. Wiele takich miejsc jest w np…. Azji, gdzie jak w Korei płd. czy Japonii jest swoisty kult Chopina! Stamtąd też, tj. z Azji, tak się składa, przychodzą do nas technologie i kapitał inwestycyjny… Po trzecie, o tym, że nawet jeden biograficzny „incydent” może być dobrym przyczynkiem do wspaniałej, ponadprzeciętnej imprezy świadczą DUSZNIKI ZDRÓJ, miasteczko „zaprzyjaźnione” z nami za sprawą wprawdzie nie Chopina, ale „cock”-uta!! Jak ktoś był choć raz na chopinowskim festiwalu w Dusznikach, będzie wiedział, o czym piszę. Nasi urzędnicy z UM (i nie tylko z tego urzędu) tam lubią tam jeździć, ale niczego poza… kogutem w Dusznikach nie zauważyli. Cóż, może wymagać od nich czegoś więcej, to zbyt wiele wymagać?
    Teraz do – bardzo licznego;) – grona urzędników z Urzędu Miejskiego: a może zamiast kretyńskiego pomysłu tworzenia unii europejskich miast kogucich, lepszy o 1000 razy byłby wątek chopinowski?? Chopin to jest światowa marka najwyższej próby. Ona działa i sama nie wymaga promocji. Na koguta, tym bardziej na „cock”-uta, ani poważnych inwestorów do zainwestowania pieniędzy, ani turystów do odwiedzenia miasta nie uda się zachęcić. Zróbmy, choć w tym roku, choć raz, prawdziwy koncert muzyki Chopina w Rynku. Sam z żoną dzieckiem chętnie przyjdę. Zachęcę wszystkich znajomych, choć oni i bez mojej zachęty chętnie przyjdą. W Oławie poza ćpunami i obszymurami, rządzącymi miastem po zmroku, są Panowie urzędnicy jeszcze inni ludzie! Może choć raz warto coś i dla ich zrobić?

    P.S. DO P. REDAKTORA – GDYBY ZAUWAŻYŁ PAN JAKIEŚ LITERÓWKI, UPRZEJMIE PROSZĘ JE USUNĄĆ.

  6. 02-03-2010 o godz. 13:48, Velvet Octopus pisze:

    Wolfius, nie „głodne kawałki”, tylko trochę śmieszy wybieranie elementów z faktografii na potrzeby bieżącej chwili. W kontekście oławskim naprawdę „mnie to lotto”, czy Chopin stał w zajeździe Rauten Kranz czy Wild Cock, a Oławę od Dusznik dzielą lata świetlne i tutaj to ty pitolisz jak potłuczony.

    Ale przytyki na bok. Wydaje mi się, że Oława może unieść recital chopinowski (z powodzeniem), a nawet pokaz filmów z muzyką p. Mykietyna (z mniejszym powodzeniem) – pod kilkoma wszakże warunkami: 1) dobra lokalizacja (raczej nie Rynek), 2) sprawna organizacja (w tym promocja/reklama/sponsoring), 4) dobry show* (dobór repertuaru/nagłośnienie/światło/ew. wizualizacje), 5) nie branie łatwej kasy z UM i innych upolitycznionych ciał, a na pewno nie wpuszczanie na scenę ich przedstawicieli. Produkcja takiego koncertu nie jest łatwa, ale wydaje mi się, że może się udać.

  7. 02-03-2010 o godz. 14:35, wolfius pisze:

    Nie jest prawdą, że zorganizowanie ok. 1,5 godzinnego koncertu w plenerze, to jakiś wyczyn w rodzju zdobycia Korony Ziemii. Koszty te w porówniu z imprezą dla grass-iarzy też nie są wielkie. Sam robię nieco podobne imprezy (z innej branży) i wiem, ile to kosztuje. Po trzecie, pieniądze z UM nie sa łatwe, bo są nasze! Ponadto nic nie stoi na przeszkodzie, aby leniwe urzędasy typy ruszyły cztery litery i przeszły się po lichwiarskich instytucjach rezydujących w Rynku, aby te się do imprezy dorzuciły. Wiem, ze każdy bank ma w swojej centrali taką komórkę, która zajmuje sie kreowaniem wizerunku i tam mają całkiem sporą kasiorę na takie przedsięwzięcia. Sam koncert to: sprowadzenie (transport) instrumentu (fortepian)+ nagłośnienie i scena + artysta (honorarium ewt. plus koszt noclegu) + obsługa techniczna -to z grubsza. Reszta to działkach naszych „gezerów” intelektualnych z UM: reklama imprezy, druki okolicznościowe, ogłoszenia w… WO, etc. Powtarzam, sam artysta nie musi być laureatem konkursu Chopinowskiego. Wśród studentów AM we Wrocku da się znaleźć takiego… Co do miejsca, to nie ma lepszego od Rynku wieczorem letnią porą!! W końcu to oświetlenie się do czegoś przyda… Ponadto: łatwo trafić, dużo osób się zmieści, blisko Policja…. W samym Rynku z samych tylko okien mieszkań więcej osób będzie całość oglądać i słuchać , niż przyszło na imprezę dla grasso-jarów do OK.

  8. 02-03-2010 o godz. 14:42, wolfius pisze:

    Zamiast „“gezerów” powinno być „geJzerów”

  9. 02-03-2010 o godz. 17:12, Velvet Octopus pisze:

    Wolfius, reprezentujesz bardzo nieprofesjonalne podeście do tematu. Nie winie cię za to, bo nie musisz się na tym znać. Największy błąd to zrzucenie organizacji na UM. To się nie może udać. Kasa z UM jak najbardziej – ale bez laurkowatych mów i cameo na estradzie. Za to jasna i klarowna umowa, na co ją dają i co zapewnia organizator. W sponsoring ze strony banków z Rynku wątpię bardzo. Jeśli chodzi o miejsce, jest jedno lepsze moim zdaniem od Rynku – po małych przeróbkach…

  10. 06-03-2010 o godz. 02:46, Velvet Octopus pisze:

    Temat umarł?

  11. 06-03-2010 o godz. 10:13, admin pisze:

    Najwyraźniej. W końcu sprawca nie żyje już dość dawno, nie jest ani konsumentem, ani wyborcą…

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie