Kogut na surowo

Jestem właśnie po pierwszym spotkaniu organizatorów tegorocznych Dni Koguta. Temat rzeka, ale na początek coś, co rzuca się od razu:
Po pierwsze – podczas spotkania księgowa głównego organizatora, czyli Ośrodka Kultury próbowała przepytywać współorganizatorów, jaki gotówkowo jest ich wkład w imprezę, co – moim zdaniem – jest jakimś kompletnym nieporozumieniem. Przecież nikt nie pyta dyrektora Rosteckiego czy szefa wydziału promocji Witkowskiego, ile dał własnego wkładu w złotowkach. Tymczasem biedny Jan Sienkiewicz (ten od koni) musiał wyliczać, ile to będzie musiał dołożyć, żeby zorganizować zawody konne w ramach Dni Koguta. To pomyłka. Jeśli ktokolwiek chce wspierać miasto w organizacji święta miejskiego, wcale nie musi dokładać gotówki – wystarczy, że daje swój czas i pomysł (urzędnicy robią to w ramach etatu), a pieniądze są budżetowe.
Po drugie – jest lepiej niż rok temu. Wydział promocji z Jerzym Witkowskim odsunięty został od całości imprezy (jest tylko współorganizatrem), dzięki czemu raczej nie będzie takich niewypałów, jak operetka na stadionie. Za to część koncertowa wraca na Miasteczko, gdzie zagra „Golec uOrkiestra”, co jest dobrym pomysłem komercyjnym, bo ściągnie ludzi, a przecież o to chodzi w tego typu masowych imprezach.
Po trzecie – będzie mocny akcent także dla tych, którzy nie lubią masowych imprez – premiera jedynej „oławskiej” opery, w wykonaniu studentów wrocławskiej Akademii Muzycznej. Scena w kościele u księdza Gorczycy (a nie na stadionie). Polecam, bo to może być ciekawostka muzyczna.
Po czwarte – wraca konkurs na najpiękniejszego białego koguta – żywy wzorzeć oławskiego herbu, od którego (konkursu, ale i herbu) wzięły się Dni Koguta. Organizatorem tych zmagań będzie gazeta, a odbędą się one na naszych łamach, bo nie chcemy wchodzić w paradę konkursom, od dwóch lat organizowanym przez wydział promocji (chodzi m.in. o wyścig kogutów – moim zdaniem niehumanitarny, bo zmusza się ptaki, np. krzykiem i biciem butelką w klatkę, do biegu).
Po piąte – jest szansa, że po raz pierwszy od lat w Dniach Koguta zagra amfiteatr – wprawdzie w remoncie, bez ławek, ale zawsze. Zobaczymy, jak sprawdzi się to miejsce.
To na razie tyle. Może jeszcze ciekawostka, że przed Kogutem redakcja przygotowuje także wystawę „Oławianie na Oławskiej”. Chodzi o portrety oławian z pierwszych stron naszej gazety (bez polityków), które chcemy zaprezentować we Wrocławiu na ul.Oławskiej. Autor – Kryspin Matusewicz. Coś w rodzaju „Galerii na chodniku”. Ot, taka promocja – trochę miasta, trochę Dni Koguta, trochę naszej gazety (20-lecie!), trochę autora, trochę interesujących oławian…

Napisane przez:

komentarzy 5 do “Kogut na surowo”

  1. 20-03-2010 o godz. 22:17, Velvet Octopus pisze:

    A ja słyszałem, że ma być jeszcze konkurs na największe jaja… A tak serio, każdy chce tej imprezie ukręcić jak najlepsze lody – dla siebie.

  2. 21-03-2010 o godz. 11:49, wolfius pisze:

    A już myślałem (ucieszyłem się), że w Oławie zostanie otwarty jakiś bar z azjatyckim jedzeniem, albo „cóś” w ten deseń… ;)) Na marginesie powiem, że cholernie lubię azjatycką kuchnię. A może nie do końca się pomyliłem i dałoby się w ramach „Dni Cockuta”, tfuuu…! – „koguta”, może dałoby się zorganizować jakieś stoisko z regionalnymi potrawami z koguta? We Wrocławiu jest parę całkiem przywoitych barów chińsko-wietnamskich z „oryginalną” załogą, które – potencjalnie – byłyby chętne na taką auto-promocję. Sam mogę polecić jeden bar na ul. Widok, obok Teatru lalek (dobre, tanie i szybkie jedzenie). Jest w niedzielę zamknięty, więc w niedzielę ekipa mogłaby przyjechać do Oławy. Niestety nazwy nie podam, bo jest napisana w języku kraju, z którego pochodzi właściciel. „Ngan”… – coś tam. P.S. Odradzam „restaurację”….hi!hi! w NOTcie DA-LAT. Kiedyś zamówiłem tam wieprzowinę po chińsku (seczuańsku) w sosie słodko-kwaśnym a dostałem mięso z zimnym sosem… „Uncle-Ben’s” prosto ze słoika! :))

  3. 22-03-2010 o godz. 01:29, Velvet Octopus pisze:

    Aż dziw bierze, że nikt nie wykorzystał kongenialnego pomysłu na promocję miasta, który przypadkiem wynikł wskutek działania profesjonalnego działa translatorskiego agencji Eto. Do dopiero byłaby promocja. Już sobie wyobrażam „The Cock Day(s)” – wśród gości honorowych np. weteranka Teresa Orlowski, imprę zasponsorowałaby Beate Ushe (na sklepy w Polsce). O Oławie usłyszałby nie tylko cały kraj, ale i z pół świata. No i kontakty można by zacieśnić z bratnimi miasteczkami z cockiem w herbie. Już nikt by się nie czepiał, że wyjazdy bez sensu. Toż to czyta promocja, w nowoczesnej i pociągającej gawiedź postaci!

  4. 31-03-2010 o godz. 22:25, In121 pisze:

    Podobno na tegorocznych Dniach Koguta będzie można nabyć książkę stowarzyszenia „Pomost” zatytułowaną „Pamiętniki Ireny Suskiej”. Podobno Wydział Promocji będzie kontynuować tę serię i kolejny pamiętnik do druku szykuje już popularna Krystyna Cecko. Jakie tajemnice ujawnią obie Panie? Seria ta ma być bestsellerem i szczególną promocją Oławy.Czy to prawda, że w tej sprawie Wydział Promocji ma wydać specjalne świadczenie dla prasy w dniu 01.04.2010r.?

  5. 01-04-2010 o godz. 08:59, admin pisze:

    Tego to nie wiem, ale też lubię prima aprilis 😉

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie