Nie wyrażam zgody na to, co mówię?

Zwracam honor, a przynajmniej część honoru. Drogowcom zwracam. Bo jadę sobie wczoraj wieczorem przez most, po godzinie 20.00, a tam faceci w żółtych kamizelkach zasuwają na kolanach. Poważnie. Początkowo też nie wierzyłem, a że dzień miałem ciężki różnie, mogło być. UFO czy co? Przejechałem więc mostem jeszcze raz. Robią. Jak nic normalnie wieczorem robią. Czyli jednak można. Przynajmniej od czasu do czasu, ale można.
*
Dostałem kuriozalny list od dyrektora szkoły. Otóż pisze on, że oczekiwał autoryzacji swojej wypowiedzi, a skoro jej nie było, nie zgadza się na publikację. To akurat częste, że urzędnicy nie znają prawa i nie wiedzą, że o autoryzację trzeba poprosić, a nawet można jej zażądać. Samo czekanie, że dziennikarz przyjdzie i odczyta tekst, nie działa (pomijam już w ogóle kuriozalną na skalę światową polską instytucję autoryzacji wypowiedzi). Ale najciekawsze było potem. Otóż pisze dyrektor (nie podaję nazwiska, bo wyjaśniliśmy już sobie wszystko): „W związku z powyższym oświadczam, że nie wyrażam zgody na publikowanie w przyszłości zarówno moich wypowiedzi wykorzystanych w przedmiotowym artykule, jak również jakichkolwiek innych – utrwalonych w dowolnej postaci, jak również moich danych osobowych.” Słowem, jeśli na początku roku dyrektor na publicznym apelu na boisku szkolnym wygłosi mowę, że Słowacki wielkim poetą był, to do gazety miałby pójść tekst, że słowa te wygłosił dyrektor Stefan R., czy inna Krystyna Ch. (bez nazwiska), a na zdjęciu na oczach dalibyśmy czarną przepaskę, jak przestępcy? A może w ogłoszeniu o zapisach do szkoły też mielibyśmy dawać, że zaprasza dyrektor NN? I nic to, że całą wypowiedź mamy utrwaloną (co potwierdza dyrektor w takim piśmie, jak to do mnie), że wszystkie dzieci słyszały.
Rewelacja. Ale też smutne, bardzo smutne, że osoby publiczne, które mają nauczać nasze dzieci, boją się tego, co mówią. Że nie mają poczucia odpowiedzialności za to, co mówią. Bo, że często nie znają prawa, już zdążyłem się przyzwyczaić.

Napisane przez:

Jeden komentarz do “Nie wyrażam zgody na to, co mówię?”

  1. 28-03-2010 o godz. 00:59, wolfius pisze:

    Gdy czytałem Pana wpis, przypomniał mi fragment pewnego utworu: „To najtęższe głowy […] – odparł dyrektor – żaden z nich nie ma jednej własnej myśli; jeślby zaś i urodziła się w którym myśl własna, już ja przegonię albo myśl, albo właściciela”
    Tylko dlaczego mi się ten fragment przypomniał akurat przy okazji czytania ww. relacji…?
    Pozdrowienia!

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie