Tną jak leci

Nie ma dnia, aby do redakcji nie dzwonił ktoś z sygnałem, że oto właśnie wycięli kolejne drzewo. Jakby Oława była jednym wielkim placem budowy, gdzie trzeba wykarczować hektary lasu. Nie jestem jakimś nawiedzonym ekologiem, który będzie się użalał na żrącym go komarem, ale wycinka przybrała w tym roku wyjątkowy charakter.
Tnie się drzewa, mające kilkadziesiąt lat, więc sprawa nie jest do szybkiego naprawienia. Mniej więcej znam zdanie tych, którzy tną – że będzie poszerzana droga, że gałęzie zagrażają ludziom, że topole to chwasty, że za każdą wycinką idzie nakaz nasadzenia nowych drzew itp. To wszystko znam. Ale w większości przypadków to mnie nie przekonuje. Jeśli zarząd dróg wydaje decyzję, że trzeba ściąć akurat cztery topole przy drodze do Miłonowa (z jedenastu identycznych), to widocznie znaczy, że trzeba je ściąć z jakiegoś ważnego powodu. Tymczasem wystarczyło, że ludzie tupnęli nogami, zaprotestowali i już zarząd wycofuje się ze swojej decyzji. To znaczy, że albo ona była głupia, albo niezgodna z prawem. Bo jeśli była konieczna, trzeba było ciąć, nie patrząc na „głupi” protest. Z boku wygląda to tak, że ktoś bardzo chce wyciąć, ale nie potrafi tego skutecznie i sensownie uzasadnić. Bo samo tłumaczenie, że „to topole były”, czyli drzewne chwasty, nie wystarczy. Akurat o tym, że to są topole, wiadomo mniej więcej od chwili ich zasadzenia, czyli od kilkudziesięciu lat. Skoro jasne, jest, że po iluś tam latach trzeba topole ciąć, bo stanowią zagrożenie, urzędnik musi to przewidzieć odpowiednio wcześniej i obok sadzić inne, lepsze drzewa, aby w chwili, gdy topola osiąga wiek do wyrębu, obok było gotowe kilkuletnie młode drzewko. Od tego jest wiedza, jest doświadczenie, są plany, jest jakaś ciągłość decyzyjna. A przynajmniej tak powinno być – moim zdaniem. Bo inaczej krajobraz coraz szybciej zmienia się w pustynię.
drzewka

Napisane przez:

komentarze 2 do “Tną jak leci”

  1. 31-03-2010 o godz. 00:50, wolfius pisze:

    I tym razem zgodzę się z Panem. Odbyłem wczoraj na moim MTB rekonesans w terenie. Miejscowe wioski zostały ogołocone z drzew. Wyglądają miejscami okropnie. Moją uwagę przykuło boisko w Siedlcach. Wokół boiska rosły piękne topole. Rosły…, bo teraz ostały się tylko pnie, których żaden łachmyta nie usunął i chyba nie usunie – to dużo trudniejsze niż bezmyślne wycinanie zdrowych drzew. Boisko nie ma tam teraz ani żadnej wiaty, ani drzew. Widok jest przygnębiający. Przed wsią ścięto parę dorodnych topoli, choć nikomu one nie przeszkadzały. Rosły pod drugiej stronie rowu, więc nie stwarzały żadnego zagrożenia dla ruchu drogowego. Ciekawe, czy po wycięciu tych drzew – jakiś urzędas pomyśli (wymagam za dużo?) o tym, aby zimą postawić siatki, chroniące przed zasypaniem drogę, która zasłaniały przez m.in. trzydzieści lat te drzewa?! Może jednak bezmyślne urzędasy zajmą się np. dziurami w drogach, które miejscami stanowią stałe zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi, zamiast dewastować okoliczne drzewa i krajobraz naszych i tak nie za ciekawych estetycznie wiosek?? Jeszcze jedno: durni, którzy o topolach mówią, że są zwykłym dendrologicznym śmieciem, chętnie wyślę do Włoch, aby zobaczyli tam powszechnie występujące lasy topolowe, które są umyślnie sadzone dla pozyskania określonego rodzaju papieru…

  2. 02-04-2010 o godz. 12:41, Karol pisze:

    A czy można przycinać prawie juz kwitnace kasztany? Bo jeśli ni eto na rybackiej kogoś poniosło.

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie