Katyń, Ostaszków, Twer, Miednoje, Oława

Nie ma w tym roku w powiecie żadnych poważnych uroczystości z okazji 70-lecia mordu katyńskiego. Dziesięć lat temu w Oławie była uroczysta msza, były odznaczenia dla żyjących członków rodzin katyńskich, było odsłonięcie kolejnego głazu oławskiego Pomnika Losów Ojczyzny. A teraz nic. Niezręcznie mi o tym pisać, bo mój dziadek – policjant z Tarnopola – zginął w Twerze, pochowany w Miednoje, więc wszelka moja publiczna aktywność na tym polu bywa odbierana jako chęć zaistnienia z powodu własnego dziadka. Właśnie z tego powodu nigdy nie napisałem żadnego dużego materiału do własnej gazety – zaraz byłyby zarzuty (w jakiejś mierze słuszne), że w prywatnej gazecie załatwiam swoje sprawy rodzinne, czego inni są pozbawieni. Tu jednak, na blogu, panują inne niepisane prawa. Tu mogę sobie pozwolić. Może nie na wielki artykuł, bo to nie to miejsce, ale choćby na wspomnienie.

Jedna z tych tablic na cmentarzu w Miednoje jest z nazwiskiem mojego dziadka

Jedna z tych tablic na cmentarzu w Miednoje jest z nazwiskiem mojego dziadka

Dziadka nie mogłem poznać. Historię mordu mogłem, ale do dorosłości nie poznałem. To był temat tabu – wszędzie. Także w szkole. Także na lekcjach historii w oławskich szkołach. Na plakatach w czasie stanu wojennego, gdy miałem naście lat, widziałem na murach hasła „Katyń pomścimy!”, ale nie miałem świadomości, że to część mojej historii.
Dopiero jako dojrzały człowiek poznawałem skrawki historii własnej rodziny. Wreszcie dopiero parę lat temu mogłem zawieźć najstarszą córkę do warszawskiego Muzeum Katyńskiego, by pokazać jej jedną z fotografii: – To Antoni Kaminski, twój pradziadek, a mój dziadek.
Najwięcej o nim dowiedziałem się od ciotki Danusi – z ojcem nie zdążyłem już o tym porozmawiać.
Teraz już wiem więcej. Na zdjęciach (część jest w nowym wydaniu gazety) z Ostaszkowa widziałem, gdzie przebywał z ostatnich tygodniach swojego życia, gdzie strzelili mu w tył głowy, gdzie prawdopodobnie jest pochowany. Widziałem tabliczkę z jego nazwiskiem na cmentarzu policyjnym w Miednoje, gdzie kolega w moim imieniu zapalił znicz. Co można więcej? Mówić, pisać, pamiętać. To jestem winien dziadkowi, którego nie dane mi było poznać.
Z uwagę będę dziś słuchał tego, co powie Putin.

Tablica poświęcona pamięci więźniów obozu jenieckiego w Ostaszkowie

Tablica poświęcona pamięci więźniów obozu jenieckiego w Ostaszkowie

Tu strzelili mu w tył głowy

Tu strzelili mu w tył głowy

Napisane przez:

Jeden komentarz do “Katyń, Ostaszków, Twer, Miednoje, Oława”

  1. 07-04-2010 o godz. 21:35, wolfius pisze:

    Witam Pana! Miałem się już nie odzywać, gdyż Pańska relacja jest na tyle przejmująca, że sprawia, iż nie chce się dodawać cokolwiek. Jednak po wielokrotnym, uważnym przeczytaniu Pańskiego wpisu, pomyślałem, że napisze parę słów. Choćby dlatego, aby nie odniósł Pan wrażenia, że sprawa nikogo nie obchodzi. Po pierwsze, dziękuję w imieniu swoim i wielu Czytelników za to, że zechciał Pan się podzielić swoją osobistą historią! Tak naprawdę ta historią jest na swój sposób historią nasz wszystkich. W jakiejś mierze niemal każdy w naszym kraju, a zwłaszcza naszym powiecie, czytając Pańskie relacje o dziadku z Tarnopola, może poczuć się, jakby czytał o kimś ze swojej rodziny. Losy naszych rodzin są podobne. Zwłaszcza dotyczy to Kresowian. Po drugie, jest Pan osobą publiczną i daje Pan tym tekstem bardzo dobre świadectwo: PAMIĘCI i PRZEKAZU (tradycja). – Bez nich obu, jak parę lat temu powiedział Wajda: przestajemy być narodem, a stajemy się tylko przypadkowym tłumem. Nie możemy być sobą ani jako jednostki, ani jako naród, jeśli z naszej świadomości wyrugujemy pamięć przeszłości. Nie przypadkiem najstarsi z Greków Pamięć (Mnemosyne) uczynili jedną z bogiń, z którą na równi stawiali dwie inne: Prawdę (Aletheia) i Sprawiedliwość (Dike). Ich przekaz (VI w. przed Chr.!) znaczył mniej więcej tyle, że pamięć nie tylko służy prawdzie, ale pozwala także oddać sprawiedliwość naszym przodkom z przeszłości, tj. niejako spłacić nasz dług wobec nich. Po trzecie, nie tylko nie ma Pan powodów, aby kryć się z historią Pańskiej rodziny, ale w pewnym sensie jest Pan zobligowany, aby o niej mówić nie tylko swoim najbliższym, ale i nam wszystkim. Nie sądzę, aby ktokolwiek brał to Panu za złe, że w czasach nihilizmu i obojętności, sięga Pan do przeszłości, do źródeł naszej teraźniejszości. Sam jakiś czas temu poczułem taką powinność sięgania wstecz i odkrywana jej dla siebie i innych. Dlatego, zamiast pisać więcej, zakończę słowami Herberta: „MASZ MAŁO CZASU, TRZEBA DAĆ ŚWIADECTWO!”

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie