POMOST schodzi

Smutna wiadomość. Na sesji Rady Miejskiej półgębkiem poinformowano, że likwidowane jest/będzie oławskie stowarzyszenie POMOST. To bardzo wielka strata. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że teraz zapewne trzeba będzie odkupić od POMOSTU książki, które stowarzyszenie wydrukowało (wspólnie z wydziałem promocji), ale nie sprzedało. A co z prawami autorskimi do dzieł wszystkich POMOSTU?
Przypomnę, co pisałem w 2007 roku:
Z chwilą, gdy prezesem “Pomostu” został burmistrz, który zatrudnił Witkowskiego (wiceprezesa “Pomostu” i jego faktycznego twórcę) na stanowisku szefa wydziału promocji, nie bardzo wiadomo, co jest miejskie, a co stowarzyszeniowe. Przykład? Oto w urzędzie wywieszono mapę, wykonaną przez Jerzego Witkowskiego i Andrzeja Łabowskiego (obaj są pracownikami wydziału promocji). Pytam wiceburmistrza Pilawę, czy możemy tę mapę opublikować w gazecie. Mówi, że nie wie, bo tam jest znaczek “copyright” (zastrzeżenie praw autorskich) przy nazwisku Witkowski. I dochodzimy do właściwego problemu. Otóż przez lata (do remontu ratusza) siedziba stowarzyszenia “Pomost” była praktycznie w… wydziale miejskiej promocji. Albo odwrotnie. To nie jest przejrzyste. Nigdy nie wiedzieliśmy, kiedy Witkowski pracuje na rzecz stowarzyszenia, a kiedy na rzecz miasta. Mógłby oczywiście zastrzec, że pracując dla stowarzyszenia zawsze pracuje na rzecz miasta, więc nie ma problemu. Problem jednak jest. Powstają np. cenne publikacje z zakresu historii Oławy – wydawane wspólnie (co jest podkreślane nawet w omawianym programie) przez wydział promocji i “Pomost”, ale prawa autorskie jakoś dziwnie zawsze przypisane są stowarzyszeniu albo Jerzemu Witkowskiemu, a nie miastu. Gdyby te prawa wyegzekwować, to bez zgody Witkowskiego lub jego stowarzyszenia nie będzie można zrobić dodruku, dysponować wydawnictwami, mapą itp. Albo trzeba będzie za to jeszcze raz płacić. No, ale burmistrz akceptuje, że jego pracownik (ciężko stwierdzić czy w godzinach pracy, ale na pewno z użyciem miejskiego sprzętu) wykonuje coś, co powinien robić jako urzędnik, po czym zapisuje, że to nie należy do miasta. Gdyby w godzinach urzędowania np. robił na drutach (bo akurat lubi), problem byłby mniejszy, bo to nie ma bezpośredniego związku z promocją. Ale wydawanie książek z dziejów Oławy jest właśnie promocją, czyli dokładnie tym, za co mu płacimy z publicznych pieniędzy, powinien więc wykonywać to w ramach zakresu obowiązków, a nie w ramach działalności stowarzyszenia.
Nie wymaga komentarza.
Przy okazji mam nadzieję, że POMOST publicznie, jak wymaga tego prawo o stowarzyszeniach, rozliczy się ze wszystkich pieniędzy, jakie otrzymał np. z „jednego procenta”. Ciekaw też jestem, kto podjął decyzję o likwidacji POMOSTU, i na jakiej podstawie (to przecież stowarzyszenie, a więc ma statut).

Napisane przez:

komentarze 4 do “POMOST schodzi”

  1. 30-06-2010 o godz. 20:48, In121 pisze:

    Też jestem ciekawa kto podjął decyzję o likwidacji POMOSTU, który w swym politycznym zalożeniu miał łączyć PRL z III RP. Wydaje mi się, że zadania stowarzyszenia przerosły możliwości jego założycieli i członków. To włąśnie na rzecz tego stowarzyszenia działały takie gejzery intelektualne jak Witkowski i Suska. Proszę gazetę o wywiad z ostatnim prezesem POMOSTU, a więc Irena Suską z udzielenie odpowiedzi na wątpliwości przedstawione we wpisie Pana Redaktora. Idąc dalej konsekwentnie tym tropem, mam pytanie czy Wydział Promocji ma też ulec rozwiazaniu i czy te obowiazki ma przejąć Gł. specjalista od spraw oswiaty, kultury, sportu itd.Pani K. Cecko?

  2. 02-07-2010 o godz. 00:55, kliford pisze:

    Wydaje się, ze w zamyśle założyciela „Pomostu” jednym z ważniejszych celów jego powstania było „ratowanie” Ośrodka Kultury (czytaj – obsadzenie go swoimi, którzy bez nerwów dotrwają do właściwego emerytom wieku).

    http://www.gazeta.olawa.pl/archiwum/2000/polityka/2001/36p2.htm

    Nie udało się, więc stowarzyszenie można rozwiżzać i – skoro okoliczności sprzyjają (bo burmistrz to kolega) – w spokoju obsadzić sobą samym (oby dożywotnio) powstające w kinie Centrum Wspołpracy Europejskiej specjalizujące się w bezsensownym i bezstresowym łowieniu herbów kogucich na całym świecie. Członkowie stowarzyszenia „Pomost” są w tym procesie zbędni – a nawet szkodliwi – bo nie daj Bóg będą jeszcze chcieli coś dla siebie.

  3. 02-07-2010 o godz. 22:07, Velvet Octopus pisze:

    Oławska mętna woda w wycinkowej odsłonie…

  4. 04-07-2010 o godz. 22:24, wolfius pisze:

    Ponieważ z doświadczenia znam towarzyszkę Irenkę, informacja o zwinięciu Pomostu nasuwa mi skojarzenie z obrazkiem, kiedy to inna perła nieboszczki PZPR – tow. Rakowski nakazywał w pewnej Sali kongresowej zwinięcie i wyprowadzenie sztandaru PZPR. Swoją drogą, ciekawe, co miejscowa pezetperowska gwardia ma w planach? – Może osadzenie się w Gallusie celem wzmacniania procesu integracji z zachodnim „ełrokołchozem”, skoro ze wschodnim nie wyszło…?

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie