Nie szedłem, ale byłem razem

Właśnie wróciłem z Warszawy. Przypadek sprawił, że warsztaty na temat dalszych projektów „Stowarzyszenia Wschodnioeuropejskiego Centrum Demokratyczne” w Kirgizji (w czym czasem biorę udział) miały miejsce właśnie wtedy, gdy ulice stolicy gościły EuroPride. Siedziba stowarzyszenia jest na Nowym Świecie, czyli blisko trasy Europarady. Niestety, zajęcia trwały cały dzień, więc praktycznie nie miałem szansy wyskoczenia na paradę. Dziś piszę o tym trochę ze wstydem, bo skoro już byłem tak blisko, to zgodnie z własnymi przekonaniami powinienem wziąć w niej udział. Nie udało się, a przecież pisałem swego czasu w felietonie „papierowym”, że jeśli w Oławie byłaby taka manifestacja, poszedłbym w pierwszym szeregu. Pamiętam nawet, że odpowiedziała mi wtedy pani Nowakowska: – Idę z Panem!
Dlatego ten wstyd. Ale duchem cały czas byłem z wszystkimi, którzy chcieli tego dnia zamanifestować, że są. Np. takimi transparentami: „Pod Grunwaldem też walczyli geje”. Mogę dodać kolejne: „W Oławie też żyją geje” albo „Wśród czytelników Powiatowej też są geje”. Bo taka jest prawda. Tylko nikt jej nie wypowiada. Czy czują się dobrze? W Polsce? W Oławie?
Oczywiście krzykliwa forma tego typu parad od strony estetycznej może drażnić i drażni, także mnie. Ale zasada równości wobec prawa powinna dotyczyć wszystkich obywateli. Nawet tych, którzy wyglądają trochę inaczej, którzy zachowują się inaczej, którzy myślą inaczej – oczywiście pod warunkiem, że nie krzywdzą nikogo. Naiwne? Zapewne. Zawołanie „miłujcie się!” też jest naiwne. Parę osób jednak wierzy, że to jest możliwe.

Napisane przez:

komentarzy 10 do “Nie szedłem, ale byłem razem”

  1. 19-07-2010 o godz. 16:36, wolfius pisze:

    Wzruszyła mnie Pańska historia, panie Redaktorze…

  2. 20-07-2010 o godz. 00:13, Velvet Octopus pisze:

    Geje są wśród nas, racja. Ale czy celem EuroPride jest wyartykułowanie tej prawdy? Wątpię… Sama nazwa wskazuje, że chodzi o dumę. Logicznie sprawę ujmując, dochodzimy do pytania: „czy można być dumnym ze swojej orientacji seksualnej?” Jak widać, jak najbardziej tak – tyle tylko, że moim zdaniem wskazuje to na brak dowartościowania. Dumnym można być z wielu rzeczy, ale kryterium oceny osiągnięć nie powinien być czyjś homo-, hetero-, czy biseksualizm. Ale może standardy się zmieniły i hiperpoprawność polityczna rulez…

  3. 20-07-2010 o godz. 08:36, admin pisze:

    Wydaje mi się, że z wyartykułowania „tej prawdy” wynika więcej niż sama artykulacja. Wynika pytanie o prawa. Nie jestem działaczem gejowskim, więc nie mam formułek na wszystkie pytania, ale chyba gejom bardziej o to chodzi. Jesteśmy, więc skoro jesteśmy, powinniśmy mieć takie same prawa jak inni, którzy też „tylko” są.
    JK

  4. 20-07-2010 o godz. 08:57, Velvet Octopus pisze:

    Wydaje mi się, że przynajmniej teoretycznie wszyscy jesteśmy równi wobec prawa (nadrzędnej Ustawy Zasadniczej). Przyznawanie większych praw jednej społeczności jest nie fair względem pozostałych. Tyle.

  5. 20-07-2010 o godz. 09:08, admin pisze:

    Zdaje się, że im nie chodzi o większe prawa, ale te same – pod warunkiem, że zgodzimy się co do tego, że mają prawo mieć partnera życiowego, którego sami wybiorą (jak hetero).
    JK

  6. 20-07-2010 o godz. 10:31, Velvet Octopus pisze:

    No przecież takie prawa mają… Problem sprowadza się do instytucji małżeństwa, a to z definicji związek osobników przeciwnych płci. Ale świat znalazł już dawno rozwiązanie, które satysfakcjonuje i zainteresowanych, i państwo. Można by je wprowadzić także w Polsce, gdyby sprawy nie wykorzystywano instrumentalnie w walce politycznej i (w mniejszym stopniu) uprawianiu homoekshibicjonizmu.

  7. 20-07-2010 o godz. 10:43, admin pisze:

    Chyba jednak nie mają takich samych praw, jak my. Ja mogę ze swoim partnerem, z którym tworzę podstawową komórkę, opodatkować się wspólnie. Oni chyba nie. Mogę dziedziczyć tylko na podstawie związku, jaki mam ze swoją partnerką, oni raczej nie – muszą spisać jakieś dodatkowe umowy itp. Nie jestem specjalistą, ale chyba jednak w praktyce nie mają takich samych praw (np. informacja o zdrowiu, prawo do wydania ciała, pochówku itp.). Nie chodzi o to, by takie związki nazywać małżeństwem, ale by miały podobne prawa.
    JK

  8. 20-07-2010 o godz. 11:34, kaja pisze:

    zgadzam się z admin., co mnie obchodzi kim z kim śpi, byleby nikogo nie krzywdził- znam kilku gejów i im wcale nie chodzi o możliwość zawierania związku małżeńskiego czy adoptowania dzieci chcą po prostu mieć takie same prawa jak my hetero, co w tym dziwnego?

  9. 20-07-2010 o godz. 12:44, admin pisze:

    Wczoraj prezydent Irlandii podpisał ustawę o cywilnych związkach partnerskich między osobami tej samej płci. Pary homoseksualne będą mogły rejestrować związek w USC i zyskają prawa do świadczeń socjalnych przysługujących małżonkom heteroseksualnym, a także prawa własności, spadkowe, emerytalne, podatkowe.
    Kto to mówił, żeby Polska była drugą Irlandią?
    JK

  10. 20-07-2010 o godz. 13:24, Velvet Octopus pisze:

    No przecież o tym właśnie piszę. Obecnie mają takie same prawa jak pary złożone z osobników płci przeciwnej, żyjące bez sformalizowania związku. Wystarczy zmienić ustawodawstwo i wprowadzić konstrukcję, która zwykle nazywa się „związkiem de facto” i kwestie socjalno-fiskalno-spadkowe zostaną rozwiązane.

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie