Sting zamiast polityków

W nocy wróciłem z konmcertu Stinga w Poznaniu, podczas uroczystości otwarcia miejskiego stadionu. Rewelacja! Koncert i stadion rewelacja, chociaż co do tego drugiego można było mieć sporo zastrzeżeń. Brak infrastruktury wokół obiektu, wszędzie brudno (foteliki zakurzone jakimś pyłem), nie ma koszy na śmieci, na dodatek wszystko oddawano do użytki na ostatnią chwilę, więc i catering taki trochę przynośny – jedynie zimne napoje i kiełbasa z grilla (kawy i w ogóle czegoś ciepłego do picia – brak, a przecież wieczór zimny). No, ale nie o tym chciałem. Także nie o Stingu, który z londyńską orkiestrą symfoniczną pokazał naprawdę rewelacyjną klasę – koncert wchodzi do mojej pierwszej prywatnje trójki najlepszych koncertów, w jakich miałem przyjemność uczestniczyć. Także nie o drodze do Poznania, bo to temat na osobny skandal – z Oławy całe pięć godzin! Wszystki rozkopane, do tego traktory, tiry i inne gadziny. Słowem – średnia 40 km na godzinę. Tam i z powrotem niemal 10 godzin jazdy – szybciej jest do Berlina i do Pragi. Jak widać nie trzeba wojny, by nas wykończyć. Wystarczy dać parę euro na remonty dróg i sami się wykończymy. No, ale o tym miało być. Jakiś taki akcent oławski przyplątał się na koniec imprezy, a raczej pomyślałm sobie o nim, gdy na scenie obok Stinga pojawiło się trzech polityków, w tym minister Zdrojewski i prezydent Poznania. No, teraz się zacznie, pomyślałem, ciężko doświadczony naszymi lokalnymi uroczystościami. Otóż zaczęło się, ale każdy powiedział parę zdań i… wszystko. Trwało to może z 10 minut i po krzyku. Potem sztuczne ognie, mały pokaz niezłych możliwości obiektu. Żadnego zbędnego bicia piany, żadnych uścisków, wręczania dyplomów, podziękowań dla budowlańców, święcenia obiektu przez miejscowego proboszcza, żadnych tabunów radnych i temu podobnych, którzy zawsze chcą się ogrzać, gdy tylko słyszą słowo „otwarcie czegokolwiek”. A akurat tam było co otwierać, bo to przecież pierwszy gotowy stadion na EURO 2012, do tego kosztował kilkaset milionów złotych. Tymczasem u nas parę razy więcej oficjali gromadzi owarcie wiaty przystankowej, nowego bankowego okienka, czy kolejnego blaszaka, zwanego supe-, a nawet hipermarketem. Czyżby w Poznaniu nie było za parę tygodni wyborów? Czy może coś u nas jest nie tak? A może po prostu to wszystko jakimś szczęśliwym trafem przegapiłem, bo było wcześniej albo będzie póżniej?

Napisane przez:

komentarze 3 do “Sting zamiast polityków”

  1. 21-09-2010 o godz. 16:53, Velvet Octopus pisze:

    Stadion stadionem, ale nawet zieleń miejska w mieścinach wielkości Oławy i mniejszych w Wielkopolskiej wygląda inaczej – czytaj: jest zadbana. U nas straszą metrowe trawy z najbardziej reprezentacyjnych rejonach. Tam jakoś potrafili się dogadać – nikt nie wypomina, że ta droga należy do miasta, ta do powiatu, a tamta do województwa. Wartościowanie jest inne: ta droga jest NASZA, ponieważ tworzymy jakąś WSPÓLNOTĘ. I cokolwiek by mówić o poznaniakach, to chyba w nich mniej polactwa niż w nas (statystycznie oczywiście).

  2. 22-09-2010 o godz. 14:35, namaziany pisze:

    Panowie na scenie to politycy, jak u nas jakiegoś Pan spotka, to prosze o tym napisać!

  3. 23-09-2010 o godz. 09:01, admin pisze:

    Sorry, panie Namaziany, zapomniałem, że Pan już od jakiegoś czasu nie robisz w polityce.
    JK

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie