Internet, ale bez internautów

Najwyraźniej kandydaci na wójtów i burmistrzów nie są zainteresowani bezpośrednim kontaktem z internautami. Zaledwie dwóch odważyło się na takie spotkania w sieci (Regiec i Pawłowicz). Prawie zdecydował się Franciszek Październik, ale ostatecznie nie był zainteresowany blogiem przedwyborczym na naszej stronie (gratis). Inni nawet nie udawali zainteresowania. Trudno. Nie dotrą do tysięcy internautów, którzy regularnie odwiedzają nasz portal.
Październik ma jednak własną stronę wyborczą www.franciszekpazdziernik.olawa.pl (dobre i to) – tam prezentuje siebie, BBS i główne hasła wyborcze. Czyli jednak docenia rolę internetu, pod warunkiem, że informacja biegnie w jedną stronę. Tam nie można komentować, pytać i reagować, jak w blogu, jaki proponowaliśmy wszystkim kandydatom. I chyba generalnie o to chodzi, że kandydaci nie chcą mieć problemu z kłopotliwymi pytaniami, złośliwymi komentarzami itp. Z drugiej strony większość zapewne w ogóle nie docenia roli internetu, albo wciąż ten rodzaj komunikacji jest dla nich zbyt nowy. W jakimś sensie ich rozumiem. Lepiej liczyć na głosy tylko tych, którzy rzadko wchodzą do sieci, niż w bezpośredniej konfrontacji z internautami skompromitować się bądź okazać słabość, nieznajomość samorządu bądź popełnić jakąś gafę.
A wracając do Października, strona jest profesjonalnie zrobiona, tylko nie mogę zrozumieć, dlaczego pierwsze sekundy spotu wyborczego są takie smutne. Muzyka jak po narodowej tragedii, smutny wzrok burmistrza w okno, pakuje swoje zabawki z biurka do teczki i smętny wychodzi. A wychodzi, jakby odchodził. Normalnie miałem łzy w oczach. Jeśli o to chodziło twórcom, to udało się. Było mi tak żal burmistrza, że gdyby pod ręką była kartka wyborcza, chyba skreśliłbym krzyżyk, żeby jednak nie wychodził i nie patrzył tak tęsknym wzrokiem za okno. A chyba nie o to chodzi, aby wybierać burmistrza z litości, ze współczucia, lecz dlatego, że coś zdziałał. Potem oczywiście spot się rozkręca i to wszystko mamy, ale jednak te pierwsze sekundy wrażenia robią swoje. Nie zaciera ich klasyka w rodzaju głaskanie dzieci po główkach, zabawy z psem, zdrobnienie imienia żony, ukochane wnuczki, bezpieczne hobby (filatelistyka) czy fotka z książką w ręku.
Czekam na spoty innych kandydatów, o ile takie będą.

Napisane przez:

komentarzy 19 do “Internet, ale bez internautów”

  1. 28-10-2010 o godz. 10:44, zgadujzgadula pisze:

    Panie redaktorze. Temat Władze Oławy, a Internet to bardzo ciekawy material na artykuł. Na każdym kroku – jak w dobrej produkcji hollywodzkiej – jestesmy zaskakiwani, a co jakis czas nastepuje wzorcowe zlamanie akcji. Oto przyklady warte odnotowania i opisania:
    1 Strona internetowa UM w Olawie oraz jej blog konsekwentnie ignorowany przez gospodarzy. Dla proby prosze zadac jakiekolwiek pytanie dowolnemu urzednikowi i czekac co sie bedzie dzialo. Proces ten przypomina czekanie na Godota.
    2. Strona eurogallus.eu promujaca najwazniejszy produkt eksportowy Olawy, jakim jest kogut. Zakladajac ze jej guru Jerzy W. z wydzialu promocji zaglada na nia z obowiazku przynjamniej raz dziennie, to poza nim (zgodnie z licznikiem odwiedzin)odwiedza ja kazdego dnia okolo 8 osob. Zeczywiscie imponujacy wynik, jak na przedsiewziecie skupiajace kilkaset miast i gmin kogucich z calej Europy. Do tego jest to strona niezwykle aktualna – w zakladce aktualnosci widnieje wpis z kwietnia 2007r
    3. Blogi zwiazanych z rzadzacym ugrupowniem BBS – Niemirowskiego i Szwarca. Obaj oni, jako jedyni na stronie internetowej BBS pymitywnie i bez wytlumaczenia kasuja opublikowane wczesniej niewygodne wpisy internautow ( Niemirowski idzie dalej, bo kasuje nawet swoje wlasne „przemysleni”) wykazujac upodobania cenzorskie, a przede wszystkim tchorzostwo
    4. Strona Osrodka Kultury – pomimo tego, ze w miare nowa to jednak archaiczna. Prosze sprobowac kupic bilet na koncert przez internet, zapisac sie na kurs lub usprawiedliwic nieobecnosc dziecka na zajeciach ktorejs z sekcji.

  2. 28-10-2010 o godz. 23:47, Velvet Octopus pisze:

    Z tego przekazu można się śmiać, ale jest on dobrze skrojony – na miarę rozumienia rzeczywistości przez znaczącą część oławian, niestety. Duża w tym zasługa grzechu zaniechania lokalnych mediów, niestety. Także GP WO, niestety.
    Może warto by podziękować za stałe zlecenie w postaci stron-tub UM i SP i wziąć się ostro za pokazanie w pełnym świetle „dokonań” naszych lokalnych watażków? Wiąże się to oczywiście z pewnym ryzykiem, ale szacun wśród ludności można zdobyć, a przy okazji pchnąć Oławę o kilka lat do przodu. Wybory za pasem, a nie widać żadnej debaty, żadnego zestawienia i oceny realności programów, żadnej analizy dotychczasowej działalności, żadnej oceny słowności.
    Pokażcie, że macie cojones i wsiądźcie na kark zawodnikom silniejszym niż arcygallus Witkowski. Dlaczego pozwalacie na autokreację trefnisia Niemirowskiego, który na swoim z blogu wystawił sobie ołtarzyk? Czy naprawdę stać Was tylko na publikowanie wywiadów-rzek z kandydatami, których lektura przyprawia o mdłości, a kumulacja frazesów wywołuje niekontrolowany rechot?
    OK, może za dużo wymagam. Przecież i tak „będzie, co ma być…”

  3. 29-10-2010 o godz. 08:54, admin pisze:

    Velvet Octopus – w dużym stopnie masz rację, ale nasza gazeta w sporej części prawdopodobnie nie jest dla Ciebie, tylko skrojona jest na miarę naszą, naszych czytelników i na miarę ich rozumienia rzeczywistości. A szacun wśród tych, którzy gazety nie kupują, jest oczywiście miły, ale niewystarczający, by mieć wpływ na cokolwiek. Wolę politykę małych kroków.
    Pozdrawiam
    JK

  4. 29-10-2010 o godz. 09:23, zgadujzgadula pisze:

    W temacie „Internet, a lokalne wladze” zapomnialem jeszcze o nieslownosci tych ostatnich. Czesto obiecuja one ronze rzeczy umiescic w internecie, a potem tego nie robia. Oto przyklady:
    1. Wyniki (dosyc zabawne) tegorocznej ankiety dot. Olawy
    2. Obietnica zalozenia bloga prez Jerzego „Eurogallusa” W. z 2009 r. „Nie mogę czekać dłużej z ujawnieniem podłoża i okoliczności, które leżą u podstaw dzikiej nienawiści do mnie. Chciałem to zrobić dopiero, gdy będę na emeryturze, której tak się nie może doczekać Kamiński, ale zrobię to wcześniej i, oczywiście, nie na tych łamach. Kogo to interesuje, zapraszam na gościnną stronę portalu http://www.osi.olawa.pl, gdzie już niedługo ukaże się mój blog.” (caly tekst http://www.osi.olawa.pl/forum.php?ce=2&forum_id=612)

  5. 29-10-2010 o godz. 09:44, Velvet Octopus pisze:

    Nie chodzi mi to, żeby zrobić rewolucję i rozumiem lokalne uwarunkowania. Praca organiczna jest OK. Ma jednak tę wadę, że jej rezultaty (jeśli jakieś się pojawią), będzie można odczuć dopiero w następnym pokoleniu, albo jeszcze później. A wtedy nas już nie będzie (taka refleksja przed Wszystkimi Świętymi)…

  6. 29-10-2010 o godz. 10:30, admin pisze:

    To, że tu sobie swobodnie rozmawiamy na różne tematy, to też jest taka praca organiczna, bo wiem (statystyki odwiedzin), że parę setek osób to czyta. A że od razu nie będzie lepiej? A kto obiecywał, że będzie lepiej? 😉
    JK

  7. 29-10-2010 o godz. 13:10, wolfius pisze:

    Panowie: Velvet i Kamiński. Wasza wymiana na poczatku jest prawdziwą kwintesencją tego, z czym mamy do czynienia w naszej rzeczywistości. Velvet, w pierwszym liście uchwyciłeś samo sedno tematu. Jurku (przeszliśmy już wcześniej na „ty”), ująłeś mnie uczciwym i realistycznym postawieniem sprawy. To ważne, bo gdy człowiek ma właściwe rozeznanie sytuacji, to jest szansa na to, aby nieco zmienić to, z czym ma do czynienia. Serio, super wymiana. Uważam Wasze wpisy za najlepsze rzeczy, jakie przeczytałem na stronie WO od lat… . Jestem endekiem, który nie wierzy w rewolucje, ale w pracę u podstaw. W tym sensie skłaniam się do taktyki Naczelnego. Velvet, oczywiście masz rację w tym co napisałeś, ale myślisz się chyba, co to zakresu tego, co tu i teraz jest realizowalne. Zapewne jest tego więcej, niż się faktycznie dzieje, ale jednocześnie: jest tego mniej, niż by się chciało… Pozdr.!

  8. 29-10-2010 o godz. 13:33, admin pisze:

    Wolfius, to może wreszcie ta obiecana kawa? Z endekiem jeszcze nie piłem, ale ponoć człowiek wiele wytrzyma 😉

  9. 29-10-2010 o godz. 14:14, wolfius pisze:

    Witam, choć mam dziś cholerną migrenę (mam to od lat), to szczerze się zaśmiałem, gdy przeczytałem Twój list. Bynajmniej nie był to jakiś szyderczy śmiech – nic z tych rzeczy. Rozumiem temat: kawa z endekiem w dzisiejszych czasach to prawdziwa rzadkość z powodu braku tych ostatnich, więc warto się poświęcić… :)). Cóż, chyba jesteśmy tej kawy coraz bliżsi… Jedna prośba – wszędzie, byle nie w Oławie i bez „osób towarzyszących”. Proponowałbym jakiś przybytek we Wrocławiu. Jest tam parę miejsc, gdzie można wypić niezłą kawę, a przy tym bez dużych szans na spotkanie „znajomych”. Domyślam się, że bywasz na Placu Solnym, więc może gdzieś w okolicy… Mówiąc serio, pamiętam o tej kawie stale, ale mam trochę innych pilnych spraw na głowie (praca nad dwoma dużymi rzeczami – każda „na wczoraj”), w tym dziecko z wietrzną ospą w domu… . Pozdrawiam!
    W.

    P.S. Proponuję przejść na wymianę mailową. – Tych „paręset” wejść na stronę blogu, to dość dużo jak na „bilateralne” spotkanie przy kawie.

  10. 29-10-2010 o godz. 14:21, admin pisze:

    Wolfius – w takim razie czekam na kawowego maila z propozycjami (muszę mieć parę, żeby się jakoś dopasować czasowo, co nie będzie takie łatwe).

  11. 29-10-2010 o godz. 16:25, Velvet Octopus pisze:

    Jeśli mogę się przyłączyć, dajcie cynk na mail, który podaję przy wpisach. Na Solnym podają w jednym miejscu świetną kawę. Mam blisko 😉

  12. 29-10-2010 o godz. 22:12, Maciek pisze:

    Może się czepiam ale dlaczego Pan Redaktor podaje adres strony internetowej Pażdziernika??? Trochę sie niby „naśmiewa”, a w rzeczywistości robi znakomita reklamę Obecnemu burmistrzowi. I jak tu uwierzyć w nieazleżność tej gazety i Naczelnego???

  13. 29-10-2010 o godz. 23:27, ania pisze:

    nic dziwnego, że burmistz Padziernik nie chce mieć bloga na stronie gazety-przeciez tam ludzie pytaja i oczekują odpowiedzi-lepiej się „rozmawia’ kiedy tylko strona tz. burmistz może „mówić”-troszkę to żałosne, a jeszcze żalośniej bęzie jak ludzie po raz kolejny się nabiorą na obiecanki burmistrza
    z tego co wiem to on nawey nie chce żadnych debat i rozmów z kontrkandydatami, a oławska tv nie chce nic takiego zoorganizować-przecież to jakiś cyrk-MAM NADZIEJĘ, ŻE LUDZIE PÓJDĄ PO ROZUM DO GŁOWY I TYM RAZEM WYBIORĄ KOGOS INNEGO-MŁODSZEGO

  14. 30-10-2010 o godz. 09:28, admin pisze:

    Do Maćka – Franciszek Październik jest burmistrzem Oławy, wybranym legalnie przez mieszkańców, i chyba warto wiedzieć, co mówi i myśli, a nie to ukrywać. A tylko od nas zależy, jak ocenimy jego słowa i myśli. Żeby jednak ocenić, trzeba wiedzieć. Pozdrawiam
    JK

  15. 31-10-2010 o godz. 22:58, Maciek pisze:

    „Legalnie wybrany przez mieszkańców” burmistrz jest w chwili obecnej przede wszystkim kandydatem na burmistrza na następna kadencję i robienie mu reklamy przez redaktora naczelnego „niezależnej” gazety jest co najmniej niestosowne. Myślę, że znakomita większość mieszkańców już dawno poznała słowa i myśli burmisztrza, wszak rzadzi on już pare dobrych lat. I nikt nie mówi o ukrywaniu czegokolwiek Panie Redaktorze ale jest jest OLBRZYMIA różnica między informacją o istnieniu strony a podawaniem jej adresu. Przecież Pan musi to wiedzieć najlepiej jako szef gazety. Pozdrawiam i życzę niezależności 🙂

  16. 01-11-2010 o godz. 12:48, admin pisze:

    Maćku – nie zgadzam się z Tobą. To nie jest kryptoreklama i podawanie adresu hurtowni butów. To informacja przydatna wyborcom. Byłoby nieuczciwe coś oceniać, pisać o tym publicznie, kiedy czytający nie może sam sprawdzić. I chętnie podam adresy stron innych kandydatów, o ile je poznam. Jeśli znasz takowe adresy, śmiało. Niech wszyscy wiedzą jak najwięcej.

  17. 01-11-2010 o godz. 13:16, Velvet Octopus pisze:

    Maćku, obawiasz się, że ta strona bardzo pomoże kandydatowi? Należy ją traktować w kategorii „ciekawostka”, bo nawet dobrego pozycjonowania nie ma – czyli Google nie wyrzuca jej w czołówce po wpisaniu tagów: październik, franciszek, oława, kandydat, wybory itp. Ktoś trochę za mało się postarał. To samo dotyczy stronki W. Niemirowskiego. Czyli nie dość, że strony działają jednostronne (bez potencjalnie kłopotliwej interakcji), to jeszcze trudno je znaleźć, jeśli nie zna się ich dokładnego adresu. Dlatego moim zdaniem podanie tego ostatniego nie jest żadnym grzechem.

    Admin, Wolfius: jakieś ruchy w kofeinowej sprawie?

  18. 01-11-2010 o godz. 19:14, informatyk pisze:

    velvet, wpisałem franciszek październik burmistrz oława w google i wyskoczyło od razu, na pierwszej stronie, jeśli się orientujesz w pozycjonowaniu, to bardzo dobrze jak na tak świeżą stronę, zrobioną we flashu, nie sądzisz?

  19. 02-11-2010 o godz. 10:34, Velvet Octopus pisze:

    informatyk, wniosek z tego taki, że od wczorajszego wieczora ktoś się postarał, żeby to lepiej ustawić. Może to było w planie (pozycjonowanie, poprawienie tagów). Inna możliwość – powiązana z tagami – roboty zrobiły swoje. W każdym razie dziś wyrzuca zupełnie inaczej niż wczoraj (rzeczywiście dobrze).

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie