Na koń!

Pytają mnie, po ty tam jeździsz, do tej Kirgizji. Przecież tu jest tak ciekawie. Pokazałem parę dni temu śliczne tamtejsze kobiety oraz ich imiona. Mało. Dalej pytają. Oczywiście prosta odpowiedź brzmi tak – bo prowadzę seminarium na temat „Gazeta lokalna buduje społeczeństwo obywatelskie”, ale zdaję sobie sprawę, że to zbyt słabe. Przygotowałem więc parę fotek dotyczących tamtejszych środków lokomocji, którymi musiałem i chciałem się posłużyć. To powinno rozwiać wszelkie wątpliwości, po co tam jeżdżę. Wyluzować. Jadę wyluzować i nabrać dystansu, bo życie wcale nie musi się kręcić wokół tego, co napisał Niemirowski, co powiedział Październik, czego domaga się Szponar, a co na to Putyra. Jakoś w stepie nikt mnie o to nie pytał. Dziwne?

jeep1
jeep5
na-kioniu5
na-koniu
jeep2
na-koniu2
jeep4
na-koniu3
jeep3

Napisane przez:

komentarze 2 do “Na koń!”

  1. 30-10-2010 o godz. 00:00, wolfius pisze:

    Witam!
    Zacznę od wyrażenia (szczerej) zazdrości widzenia przez Ciebie taaakich widoków. Szczerze mówiąc, to od dawna marzę o czymś takim… Myślę, że w takich rejonach można na prawdę się „zresetować” i pewne rzeczy sobie na nowo przemyśleć. Mam zapytanie: czy będąc w stepie, nie wątpiłeś w swoją misję: „społeczeństwo obywatelskie”? W stepie demokracja i takie pomysły, jak wspomniany, zwykle się nie sprawdzają. Ludziom tam potrzeba dobrych mostów, trochę dróg i … wolności. – Czyli tego samego, co nam tutaj, gdzie mamy spłeczeństwo obywatelskie i trzynaście razy więcej urzędasów-nierobów niż za czasów tow. premiera Rakowskiego.

  2. 30-10-2010 o godz. 09:42, admin pisze:

    Wolfius, masz rację. Można zwątpić, ale nie można rezygnować z kontaktów międzykulturowych, bo inaczej niedługo wszyscy spotkamy się na wojnie. W Kirgizji jest społeczeństwo klanowe, więc demokracja będzie z natury ograniczona. Jeśli dodać, że żyje tam ponad 80 nacji o różnych religiach (!) – tym bardziej. W jakimś kierunku świat jednak musi podążać i mówienie o prawach obywatelskich, budowanie społeczeństwa obywatelskiego nawet w tamtejszych warunkach, a może nawet zwłaszcza w tamtejszych warunkach, ma sens. Sowieci zebrali Kirgizów ze stepu, dali im socjalizm, domy, ulice, prąd i kazali siedzieć w miastach, podczas gdy to od zawsze był lud koczowniczy. Teraz Sowietów nie ma, ale to, co zostawili, nadal istnieje, nie tylko w infrastrukturze gospodarczej, ale przede wszystkim w głowach. Stąd każdy kontakt z cywilizacją, która jako tako ma wszystko poukładane (a my do takich należymy, co by nie mówić), ma dla nich znaczenie, zwłaszcza że oni gospodarczo wciąż są zapatrzeni w Moskwę – bo to przecież stamtąd przyszedł do nich nowy świat. Zresztą teraz także spora część dochody to lewe pieniądze zarabiane na czarno w Rosji. Ech, szkoda tu miejsca na wszelkie refleksje. Może przy kawie. A najlepiej po prostu pojechać i samemu zobaczyć. Zwłaszcza, że taki powrót świetnie działa terapeutycznie dla wszelkich wiecznie zrzędzących Polaków. Naprawdę można uwierzyć, że jest się po tej lepszej stronie świata.
    JK

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie