Pamięci Lennona

– I znów się poryczysz – tak pożegnała mnie żona, gdy wczoraj wychodziłem na koncert z okazji 30. rocznicy śmierci Johna Lennona w oławskim ogólniaku. Jako się udało. Prawie się nie poryczałem. Ale 30 lat temu, owszem, pół klasy płakało.

lennon1

Byłem właśnie uczniem pierwszej klasy tego samego ogólniaka. O śmierci Johna dowiedziałem się na długiej przerwie. On był dla nas Kimś. I nie chodzi tylko o piosenki The Beatles, bo one są świetne ponadczasowo. Chodziło o coś więcej. O bezsens tej tragicznej śmierci. W końcu zabił go ktoś, kto go uwielbiał, utożsamiał się z nim. A nade wszystko zabił kogoś, kto całe życie walczył o pokój i miłość. Przecież hasła Lennona na billboardach, że „War is Over, jeśli tylko zechcesz”, byłyby dziś tak samo aktualne. A wtedy żyliśmy w całkiem innych czasach, gdy tej wolności i spokoju brakowało. Gdy hasła Beatlesów były czymś spoza żelaznej kurtyny, czymś nie do zdobycia, nie do poznania.
A „All You Need’s Love” – czy to nie jest aktualne?
Tak, trzydzieści lat temu płakaliśmy. A teraz, gdy moja córka jest w pierwszej klasie tego samego ogólniaka, i to ona właśnie organizuje koncert, trudno powstrzymać wzruszenie. Na dodatek byłem tam z naszymi gości z Białorusi, którzy akurat mają staż w redakcji. Po koncercie, z całym jego zgrzytem, grzmotem i bałaganem beatlesowskim, jeden z nich szepnął mi na ucho. – Po czymś takim dyrektorka u nas już jutro przestałaby tu pracować.
I to jest mocne. I to jest okazja do przypomnienia sobie, że całkiem niedaleko, u naszych najbliższych sąsiadów, wciąż nie ma tej wolności, którą cieszą się nasze dzieci. One często nawet nie zdają sobie sprawy, że żyją w tej niewielkiej szczęśliwszej części naszego globu. Dlatego takie spotkania, jak to w ogólniaku, gdzie młodzież spotkała się z białoruskimi dziennikarzami, by swobodnie pogadać m.in. o Łukaszence, są nie do przeceniania.
*
A teraz jeszcze jeden oławski akcent wczorajszej tragicznej rocznicy. Śmierć Lennona tak nami wstrząsnęła te 30 lat temu, że w jej pierwszą rocznicę postanowiliśmy to jakoś uczcić. Tylko gdzie, skoro tu stan wojenny. Wtedy po wolność uciekało się do Kościoła. I nam udało się wtedy spotkać mądrego księdza Roberta Gwiazdę, który zgodził się odprawić mszę za dusze Lennona, Joplin, Hendrixa. Wyobrażacie sobie. Mszę za dusze tych, którzy często walczyli z Kościołem, którzy na pewno nie mieli nic wspólnego z katolicyzmem. A jednak mądry ksiądz chciał być wtedy tam, gdzie my, bo wiedział, że to dla nas ważne. I faktycznie kościółek pw. św. Józefa był pełny. Gdy tylko z głośników rozległy się głośne dzięki „Help” wszystkie babcie pouciekały w szoku i młodzi opanowali przybytek. Wiem, że to głównie ludzie z naszej klasy
organizowali mszę, ale pamiętam, że był też Marek Tracz (dziś nauczyciel WF z J-L). Coś niezapomnianego. Pamiętam jak parę dni pisałem specjalne nekrologi z tej okazji, które zawisły w kilkunastu punktach Oławy. Że oto jest rocznica śmierci Lennona. W Oławie. Abstrakcja totalna. Ale tak było. I to pamiętamy. A teraz, po trzydziestu latach, moja córka z koleżankami i kolegami przypomina tamte czasy. Jak widać, to, co robili Lennon i spółka, wcale nie było takie najgorsze 😉

lennon2

lennon3

Napisane przez:

komentarzy 18 do “Pamięci Lennona”

  1. 09-12-2010 o godz. 12:00, Velvet Octopus pisze:

    Mit Lennona można przyrównać do mitu Che i paru innych „bohaterów”. Młodzi potrzebują takich idoli, ale starzy powinni odróżniać sentyment od realu. Oczywiście czasami to może być trudne. Podobne mity: „za Gierka żyło się dostatnio”, „PiS to partia prawicowa”. Złośliwy dziś jestem, całą noc poznawałem polskie drogi…

  2. 09-12-2010 o godz. 12:12, admin pisze:

    To jednak zupełne nieporozumienie – zapewne z tej złośliwości. Osiągnięcia muzyczne i inne Lennona są niewątpliwe, a co do Gierka i PiS jednak bym się wahał 😉

  3. 09-12-2010 o godz. 12:45, żółtek pisze:

    Panie Redaktorze, że też chce się Panu wciąż polemizować z tym zoologicznie prawicowym osobnikiem, który nawet zoologiczne – w zależności od wpisu – dobiera sobie nicki: Wolfius, albo Velvet O., czyli zamszowa ośmiornica…. Zakompleksiony chłopak, o wielkim ego, nie kocha innych, lecz siebie samego. (Ale rym).

    P.S.

    Pozdrowienia i ŚWIĄTECZNE ŻYCZENIA DLA CAŁEJ REDAKCJI.
    Proszę pozdrowić również tych dziennikarzy z Białorusi.

  4. 09-12-2010 o godz. 13:27, Velvet Octopus pisze:

    Niekoniecznie, na Zachodzie Lennona uważa się za skrajnego lewaka… U nas miało to oczywiście zupełne inne przełożenie.

  5. 09-12-2010 o godz. 13:47, Velvet Octopus pisze:

    PS
    Obszerne fragmenty ostatniego wywiadu:
    http://itunes.apple.com/us/podcast/john-lennon-the-rolling-stone/id408490909

  6. 09-12-2010 o godz. 14:00, admin pisze:

    Dzięki za życzenia – przekazałem. A co do polemizowania, to nie zamierzam, bo idąc w tym kierunku, proponowanym przez Velveta, doszlibyśmy zaraz np. do mitu Jezusa jako naiwnego lewaka i słynnych słów Lennona, że Beatlesi są popularniejsi od Jezusa 😉

  7. 09-12-2010 o godz. 15:16, Velvet Octopus pisze:

    Widzisz, żółtek, nie „zamszowa” – do słownika zajrzyj…
    Po drugie Wolfius i VO to dwie różne osoby.
    Po trzecie, trochę krytycyzmu w życiu nikomu nie zaszkodzi (biorę to też do siebie).
    Po czwarte, wreszcie, The Beatles to dla mnie – sorry JK – to trochę ciepłe kluchy. Wolę TRS po prostu.
    Po piąte, „mit Jezusa” mnie zaintrygował… WTF?

  8. 09-12-2010 o godz. 21:27, wolfius pisze:

    Wpis usunięty na prośbę autora.

  9. 10-12-2010 o godz. 13:18, admin pisze:

    No wreszcie, Wolfius, już myślałem, że straciłeś czujność 😉
    Niewiele jednak zrozumiałeś z tego, co napisałem – w czasach, gdy bezkrytycznie fascynowałem się Lennonem, miałem 15 lat! A że dzieci mają jakieś ideały. Nawet naiwne i przekazywane przez odszczepieńców, narkomanów, a nawet niewierzących w rodzaju Lennona, Joplin czy Hendrixa. I że wzrusza to rodzica, który też kiedyś miał podobne ideały. Cóż, pozostańmy każdy przy swoim.
    Ale najciekawsza jest spójność Twojego myślenia. Najpierw posiłkujesz się Kołakowską, jak to przerażająca jest „wizja świata bez państw i bez religii, bez wartości, za które warto zabijać lub umierać”, a potem, w punkcie drugim, przerażająca jest dla Ciebie „krwawa niedziela, kiedy to w ciągu jednego dnia zarżnięto siekierami, piłami, nożami rzeżniczymi, etc. kilkanaście tysięcy mieszkańców Wołynia”.
    JK

  10. 10-12-2010 o godz. 13:24, admin pisze:

    A co do Kresów – właśnie mam gości z Białorusi, którzy przyjechali zobaczyć, jak funkcjonuje polska niezależna gazeta lokalna, bo takie doświadczenie jest im potrzebne, więc nie mów mi, że Kresy nie są dla mnie ważne. To udowadniam czynem, nie tylko słowami. Ale ja żyję z głową skierowaną do przodu, bo tylko tak można się poruszać. Do tyłu zaś odwracam się tylko czasem. Nie odwrotnie. Bo można się przewrócić.
    Pozdrawiam
    JK

  11. 10-12-2010 o godz. 13:38, Velvet Octopus pisze:

    Wolfius, niezła tyrada. Redaktor nieco przysiadł. Żółtek jeszcze pewnie w słoniku grzebie.

    Co do niezależności, hmm… Ostatnie wybory były niezłym probierzem.

  12. 11-12-2010 o godz. 02:12, wolfius pisze:

    Wpis usunięty na prośbę autora.

  13. 11-12-2010 o godz. 10:51, admin pisze:

    Wolfius, ja o jednym, ty o drugim. Jestem jednym z ostatnich, którzy jeszcze chcą tu z tobą polemizować, ale też wymiękam. Piszę, że wącham kwiatki, a najbardziej lubię czerwone, a ty od razu, że w takim razie popieram Mao Tse-Tunga. Lubię Beatlesów, ale głośno nie zastrzegam, że ich tekstowe przesłanie było czasem naiwne (choć przecież oni nie byli filozofami, zaś twórcy wielu religii i systemów to dopiero byli naiwni!), a ty od razu przypisujesz mi chęć tworzenia bolszewickiego raju proponowanego przez bezmózgiego Lennona. Piszę o pojmowaniu Jezusa przez różnych ludzi, a ty od razu, że bluźnię. Na dodatek podpierasz się kryterium ilościowym, jakby to miało jakiekolwiek znaczenie. Bo dla miliarda ludzi On jest Bogiem. OK. Skoro taka logika wielkich liczb cię kręci, to dla pięciu miliardów On nie jest Bogiem. Mówi ci to coś?
    Mordują wszyscy, z lewej i prawej, głównie właśnie dla różnych religii i ideologii, a w ostateczności dla pieniędzy – i to mnie nie przeraża, bo to mamy w naturze. By przetrwać. Taki cynizm. Nie ma idealnej linii, oddzielającej złych od dobrych – to moje zdanie, nie cudze wyszperane w internecie, co uprawiasz i chyba uwielbiasz. Dla ciebie najwyraźniej taka linia podziału jest. Skoro przyjeżdża do mnie dwóch Białorusinów, to dla ciebie jeden automatycznie musi być z KGB. Może i jest, choć w to nie wierzę. Ale drugi nie jest. Zresztą dobrze, że obaj przyjechali. Każdy kontakt międzykulturowy, międzysystemowy, ma głęboki sens. Im więcej takich kontaktów, przed czym się bronisz, tym mniej potem krwi. Białoruś akurat jest takim dziwnym krajem, gdzie funkcjonują dwa równoległe światy, oficjalny i nieoficjalny. Efekt jest taki, że kiedyś miałem przyjemność spotykać się z resztkami niezależnych dziennikarzy (oficjalnie to było szkolenie) w jakimś ośrodku rządowym, nawet pod osłoną żołnierzy z kałasznikowami. I wszyscy udawali, że nie wiedzą, o co chodzi. My, że nie wiemy, że wśród nas muszą być ci z KGB – Oni, że ich tu nie ma. Można sobie oczywiście odpuścić wszystko i spokojnie oglądać telewizję albo prowadzić wojnę w Afganistanie, ale ja jestem za kontaktami. Nawet tylko takimi, jakie są możliwe.
    Ale daję sobie spokój – bo to nie miejsce i czas na takie rozważania – ten blog służy do zapisywania lokalności, a nie ogólnoświatowych dysput politycznych, do których zresztą nie mam aspiracji. Może na tej kawie, co to dawno temu obiecałeś, i nadal nic… Ale jakoś – twoim zwyczajem – nie wyciągam od razu wniosku, że to taka przypadłość narodowców – obiecać, a potem zapomnieć 😉
    Pozdrawiam
    JK

  14. 11-12-2010 o godz. 12:23, wolfius pisze:

    Wpis usunięty na prośbę autora.

  15. 11-12-2010 o godz. 12:43, admin pisze:

    No widzisz, jednak sieć przekłamuje, przynajmniej intencje. Wciąż źle mnie odczytujesz albo ja złą przybrałem (bo przyznasz, że tu tylko przybieramy) postać w sieci. W ogóle nie czytam „Tygodnika Powszechnego”, zatem nie może on być bliski mojemu sercu. A co do naiwnych, którzy częściej giną, do takich zaliczam właśnie Lennona, którego śmierć (sacrum), jak każda bezsensowna, nie jest ci (człowiekowi wiary) zapewne obojętna. Coś czuję, że chyba jednak niebezpiecznie zbliżają się nasze generalnie odmienne poglądy, co przyjmuję ze zgrozą. Taką samą grozą powiało, gdy zasugerowałeś spotkanie w sieciowej koncernowej knajpie – jak rozumiem chodzi ci o szyld sponsorowany przez literkę „S”. Jeśli dobrze odgadłem, to fatalnie dla mojego podniebienia. Niedawno podczas koncertu w Filharmonii promowali swoje produktu i piłem tę ich kawę z papierowych kubków, z dodatkiem jakichś syropów smakowych i uwierz mi, kawy było w tym niewiele. Obym więc się mylił, co do lokalu…
    A co do Białorusi. Właśnie spoglądam na ścianę po swojej prawej stronie redakcyjnego biurka i widzę fotkę wielkiego Lenina (nie Lennona)z Mołodeczna, a pod nią kawałeczek kamienia z tego pomnika. Nazywam go chipem Lenina. Wydłubałem scyzorykiem osobiście parę lat temu dzień po obowiązkowej wizycie/rejestracji w KGB (bez tego na dłużej nie przyjąłby żaden hotel). Oczywiście znów jestem niemiłosiernie naiwny, ale zawsze mówię, że o tyle teraz jest mniej Lenina na Białorusi 😉
    To czekam na tę kawę.
    JK

  16. 11-12-2010 o godz. 13:52, wolfius pisze:

    Wpis usunięty na prośbę autora.

  17. 11-12-2010 o godz. 13:59, Velvet Octopus pisze:

    Jeśli mogę coś w kwestii kawy doradzić: jak najdalej od sieciowych masówki. To musi być dobrze wyregulowany młynek + ekspres ciśnieniowy + oczywiście dobre ziarno. Są takie miejsca we Wro na szczęście… W Oławie, niestety, nie… Nie w sferze picia kawy w miejscach publicznych, bo w domach sprzęty ludzie miewają dość zacne i podniebienia wyrobione.

    Taka wrzutka, żeby na chwilę uciec od spraw Wielkich…

  18. 11-12-2010 o godz. 16:18, wolfius pisze:

    Wpis usunięty na prośbę autora.

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie