Ziarno

A u nas balują. Parę tygodni temu w „ósemce” bawił się oławski PiS, w miniony weekend na prawie oficjalnym balu w hotelu Marta bawił się BBS. Były pląsy, wspomnienia wygranej, a nawet tradycyjne „A teraz idziemy na jednego”, jak na prowincjonalne wesele przystało. Szkoda, że na takie imprezy nikt nie zaprasza mediów, bo lud chętnie zobaczyłby, kto z kim zatańczy. Akurat mnie bardziej interesowałby wspólny bal PiS i BBS. Wtedy dopiero ciekawe byłyby układanki w pary. No, ale to może na urodzinach u księdza Gorczycy, gdzie wkrótce zapewne spotkają się dokładnie wszyscy – żeby było jasne, też mam zaproszenie i już tłumaczyłem jubilatowi, dlaczego nie przyjdę, co nie znaczy, że nie życzę zdrowia, szczęścia i pomyślności. O to ostatnie zresztą sam dba doskonale, budząc co jakiś czas uwielbienie na zmianę z oburzeniem. No, ale – jak sam mówi – jest prowokatorem. I to świadomym, doskonale wiedzącym, jak się tego instrumentu używa. Mam nadzieję, że jego nowa inicjatywa, pod nazwą Zderzenia, rozsieje w powiecie trochę twórczego fermentu, miast wyłącznie nagonki na Terlikowszczyznę. Inna sprawa, że mieliśmy do czynienia ze zderzakiem, który nie ma w co uderzać, bo formuła na razie nie przewiduje muru w postaci innego prelegenta, z przeciwnego obozu. No, ale nie byłem, więc się nie wymądrzam. Dobrze, że coś się dzieje. Szkoda tylko, że inni, np. palikoci, pełowcy czy eseldowcy, nie idą tropem księdza i nie sprowadzają swoich gwiazd. Wtedy byłoby jeszcze ciekawiej.

Napisane przez:

komentarzy 10 do “Ziarno”

  1. 15-02-2011 o godz. 00:43, Velvet Octopus pisze:

    „Ja bardzo przepraszam panie profesorze, że się wtrącam, ale ja myślę, że z tymi prowokacjami to trzeba by ostrożnie. Wie pan, to się tak mówi. Na przykład kiedyś w jednej fabryce oddział ZOMO zgłosił się na ochotnika, żeby uporządkować salę na sesję. Wszyscy zaczęli krzyczeć: prowokacja, prowokacja! A oni przyjechali, poustawiali krzesła, posprzątali i poszli. Także chyba trzeba by ostrożnie. Ja tak myślę.”
    Jan Winnicki

  2. 15-02-2011 o godz. 11:55, wolfius pisze:

    Ja mam „pomysła”: zaprosić do PP na dyskusję naszego POsła, coby nam opowiedział jak głosował w sprawie homozwiązków (przypomnę: ustawa przeszła jednym głosem!) i o tym, jak będzie głosował w sprawie adopcji dzieci dla homo-par. Myślę, że publika będzie gwarantowana, choć za wyniki najbliższych wyborów do Sejmu nie ręczę…

    P.S. Czy nadal zasiada w pierwszych ławkach w kościele?

  3. 15-02-2011 o godz. 12:06, admin pisze:

    Oj, Wolfius, nie zaczynaj o ławkach, bo Kościół cieszy się z każdego grzesznika, który powraca na łono. Co innego Terlikowski. Ten pewnie by pozamiatał i (jak Jezus) wyrzucił połowę kupczącą swoją wiarą. No, ale wtedy byłoby jak w żłóbku. Ubogo i bez tłumów. Jak dla mnie OK, ale wówczas trzeba by żyć konsekwentnie w stosunku do swojej wiary, a to wcale nie takie lekkie, łatwe i przyjemne.
    JK

  4. 15-02-2011 o godz. 13:10, kaja pisze:

    Wolfius poszukaj sobie na stornach sejmu jak przebiegały głosowania i twoja ciekawość będzie ujarzmiona, a jak chcesz wiedzieć jak będzie głosował w kwestii adopcji to zapytaj go o to-przecież nie masz (chyba) problemów z nieśmiałością 😉

  5. 15-02-2011 o godz. 16:15, wolfius pisze:

    Witam ponownie!

    Drogi Jurku, chyba trafiliśmy w „10” w temacie kupczenia wiarą przez naszych pierwszo(o)ławkowych nieudaczników-polityków. Prywatnie uważam to zjawisko za coś wyjątkowo obrzydliwego, dużo gorszego od starego procederu dziejącego się m.in. przy autostradach. Nie darmo mówi się, że polityk to drugi zawód pod względem wieku… Nasz pewien wspólny znajomy to nawet obsługuje wszystkie możliwe procesje Bożego Ciała, aby go elektorat dostrzegł przed wyborami. Jak mówi: „nie muszę na całą Mszę, wystarczy ze 20 min. na procesji.”
    Co do naszego POsła i radości z nawróconych, to nie bardzo rozumiem Twoją myśl. Czyżby od ostatniego głosowania się już nawrócił i tym miał sprawić radość? Chyba radości jednak wielkiej nie ma, wręcz przeciwnie. Tu de iure wchodzi w rachubę ekskomunika. Są w KKK takie kanony, które mówią, że jeśli ktoś pełniąc publiczną służbę, dopuszcza się publicznego negowania nauki Kościoła, zostaje wyłączony ze społeczności Kościoła. Ustawa uchwalona przez PO godzi w fundamenty chrześcijańskiej teologii moralnej i etyki opartej na prawie naturalnym, ufundowanym już przez presokratyków. Co do żłóbka nie mam nic przeciw. Wolę go od chlewa, który robią z kościoła różni niedzielni katolicy ze struktur partyjnych.
    Parę miesięcy temu uczestniczyłem w pewnej imprezie kresowej z ks. Isakowiczem. Była ona poprzedzona Mszą św., którą odprawiał właśnie on. „Pechowo” zaczął czytanie od fragmentu o faryzeuszach, którzy zajmują w synagodze pierwsze miejsca a na rynku obłudnie obnoszą sie swoją udawaną wiarą. Rzecz w tym, że wtedy na Mszy w pierwszych ławkach byli: wojewoda, jego zastępcy, burmistrz, etc. … ;D Ale oni akurat byli imiennie zaproszeni na tę Mszę i całą późniejszą uroczystość. A tak w ogóle, co sądzisz o SBekach, zwłaszcza Twej koleżance po fachu – H. Bortnowskiej, członkini Rady ETYKI Mediów, z Tygodnika Powszechnego, których niedawno ujawnił pewien gość z IPN? http://www.rp.pl/artykul/610884.html
    DROGA KAJU, jak będę potrzebował od Ciebie jakichś „dobrych” rad, to tam znać, ale na razie radzę sobie bez nich i myślę (coś mi mówi), że tak pozostanie. Tym bardziej, że właśnie na tych stronach (Sejm) przeczytałem, jakie małżeństwa POpiera nasz POseł. Chciałbym jednak, aby mógł on OSOBIŚCIE zdać relację z tego głosowania i zapowiedzieć, jak będzie głosował w sprawie ADOPCJI DZIECI homo-małżeństw. Być może zadałbym mu parę pytań pomocniczych na takim spotkaniu u św. Piotra i Pawł, gdyby był nieśmiały w mówieniu o osobie 😀 . Myślę, że z pewnością jest z siebie dumny i zapewne znajdzie liczne grono zwolenników – przynajmniej w elektoracie Platformy, gdzie za pewne będzie duże zainteresowanie taką adopcją. Czyżbyś Ty też miała jakieś oczekiwania w tym temacie?
    Pozdrowionka dla wszystkich!

  6. 15-02-2011 o godz. 17:15, Velvet Octopus pisze:

    Tak… homo małżeństwa, aborcja, in-vitro, eutanazja… Znak, że wybory blisko….

  7. 16-02-2011 o godz. 12:34, kaja pisze:

    Wolfiusie- nie mam żadnych oczekiwań, nie mam nic przeciwko temu kto z kim i jak „to” robi, a w kwestii adoptowania dzieci przez pary homoseksualne moje zdanie jest takie, że nie powinni. Po 1 dlatego że nie wiemy jaki to może mieć wpływ na psychikę małego dziecka, a po 2 jeszcze do tego nie dorośliśmy

  8. 16-02-2011 o godz. 13:29, admin pisze:

    Wolfius, w sprawie Bortnowskiej nie wypowiadam się, bo nie znam sprawy, zresztą poznawanie jej wyłącznie z wypisków esbeków nie jest dla mnie miarodajne. Ale może poczytam więcej, to wtedy pogadamy.
    Co do radości z nawróconych, miałem na myśli, że Kościół bierze wszystkich jak leci. Zaprasza na msze i inne uroczystości nawet tych, którzy postępują niegodnie i niezgodnie z nauką Kościoła, nie wskazuje tych publicznych, nie wyróżnia, tym samym uwiarygadnia ich. Wiemy, że wójt jest przestępcą, przyznał się, a proboszcz publicznie wita go w kościele, zaprasza do stołu itp. Facet przyznaje się do jazdy po pijaku, obiecuje, że nie zostanie radnym, po czym spokojnie bierze mandat ze słowami „Tak mi dopomóż Bóg” i jakoś żaden ksiądz tego publicznie nie skrytykuje. Mało tego, za chwilę pewnie całe jego ugrupowanie spokojnie pojedzie na rekolekcje albo inne nocne czuwanie i nowy radny nikomu nie będzie tam wadził, może nawet komunie przyjmie.
    A co do gejów, którzy tak cię zajmują, pewnie nigdy nie dojdziemy do porozumienia, bo mnie nie interesuje, w jaki sposób uprawiają seks (o tym pogadamy pewnie przy tej kawie, na którą czeka już pół Oławy). A prawa do związku partnerskiego moim zdaniem mają, jak inni do związków małżeńskich, zawodowych, czy kombatantów. Nie patrzę na gejów przez pryzmat kolorowych, głośnych i przaśnych marszów, podobnie jak nie patrzę na instytucję małżeństwa poprzez witryny sex shopów. I tyle w temacie.
    JK

  9. 17-02-2011 o godz. 03:15, wolfius pisze:

    Witaj Jurku!
    Zacznę od prośby, aby uważnie czytać to, co zostało napisane i nie mylić z tym, co się wydaje, że zostało napisane. Ja nic nie pisałem o seksie, ale o ustawie, która ma zrównywać homo-pory z małżeństwami. Tak na marginesie: jest to sprzeczne z nasza Konstytucją i minimum cztero tysiącletnią naszą kulturą. Ale zostawmy to.
    W kwestii obsadzania ław w kościołach już pisałem, co o tym sądzę: WZBIERA MNIE NA RZYGANIE, gdy widzę różnych przestępców i łgarzy w kościele, „ale” apelowałbym o minimum realizmu: nikt nie może nikomu zabronić przyjścia do kościoła, nawet jeśli delikwent ma kupiony na targu dyplom!! Tu nie masz racji. Co innego wierni, którzy powinni wobec tamtych stosować stary, stosowany od V przed Chr., demokratyczny OSTRACYZM.
    Uważam, że źle się stało, że Regiec występował na spotkaniu z Terlikowskim, bo, gdyby miał odrobinę przyzwoitości, zamilkłby i dałby nam szansę nam zapomnieć o podwyżce dla Oktobera. Wszystko sprowadza się do owej przyzwoitości, która jest znamieniem kultury wysokiej, której demokracja jest zaprzeczeniem, gdyż hoduje a nie: wychowuje w sensie greckiej „paidei”. A hoduje motłoch, więc mamy społeczną dominantę motłochu: na stadionach, dyskotekach, salach obrad parlamentu, samorządu, etc. Konkretyzacją tej przyzwoitości jest kategoria DECORUM (stosowność), o której już dwa razy pisałem. Jestem fanem Cycerona i m.in. tych jego słów: „Jak w życiu, tak i w mowie nie ma nic trudniejszego niż dostrzeganie tego, co stosowne: Grecy nazywają to prèpon, my zaś d e c o r u m; nauczali o tym bardzo wyraziście i dobitnie, twierdząc, ze jest rzeczą najcenniejsza w naszym poznaniu; na skutek nieznajomości tego, co stosowne grzeszy sie nie tylko w życiu, ale również bardzo często i w piśmie, i w wymowie” Tylko tyle i aż tyle…. Cholera, dlaczego tego nie uczyć? Dlaczego tego nie wymagać? Dlaczego nie stosować?
    Tak na marginesie uczestnicy MARSZÓW RÓWNOŚCI, w których i Ty chciałeś uczestniczyć w ubiegłym roku, to nie są oni chyba nie są miłośnikami Cycerona. Czyżbym się mylił… 😀 ? (P.S. Wczoraj po raz bodaj czwarty lub piąty oglądałem „Wrota Europy”. W jednej ze scen dowódca brudnych i zdziczałych bolszewików, którzy zajęli szlachecki dworek, mówi do pewnej polskiej pielęgniarki (Bachleda-Curuś), opiekującej się rannymi Polakami [ których ci bolszewicy zabiją na końcu] : „ …my tu jesteśmy, bo chcemy całą ludzkość uszczęśliwić. Chcemy, aby wszyscy byli równi…!” – Dobre, czyż nie…? I jakie aktualne!)
    Jeszcze jedno – dziwne rzeczy ja tu czytam:
    „pogadamy pewnie przy tej kawie, na którą czeka już PÓŁ Oławy”.
    Trochę się już zaczynam bać… :D. Nie wiem, jak to rozumieć? Czy „czeka” w sensie: NAPIŁABY się tej kawy z nami przy okazji spotkania, czy może – czeka w sensie: KIBICUJE temu spotkaniu (zdecydowanie odpowiada mi tylko ten drugi wariant). Już pisałem, że zdecydowanie preferuję spotkania „bilateralne”, zatem ta połowa jest niechybnie skazana na rozczarowanie, gorzkie jak mocno palona kawa robusta … ;D
    Pozdr.!

  10. 19-02-2011 o godz. 04:58, admin pisze:

    Wolfiusie, nie lekaj się! Oczywiście, że chodzi o drugi wariant. Coraz więcej osób pyta mnie, jak było na kawie z Wolfiusem, a ja nic. Trochę cię bronię, że zapracowany jesteś, że dzieci, że może grypa, że zimowa depresja, że walczysz o związki niepartnerskie itp. W każdym razie wciąż czekam wiernie, co – jak widzisz na naszym przykładzie – nie musi być zerezerwowane wyłącznie dla par płci obojga 😉
    JK

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie