I po kogucie

Kolejne Dni Koguta za nami, było sporo osób, dobra pogoda, ludzie się bawili, wszystko OK. I tyle w temacie sukcesów, bo impreza ogólnie była chyba udana (ponoć nie było zapowiadanych sztucznych ogni, ale wtedy nie byłem, więc wyprowadźcie mnie, jeśli błądzę).
Napiszę więc o tym, co raczej nie było udane podczas Dni Koguta, a właściwie bardziej podczas Dni Oławy, bo koguta w nich coraz mniej. Oczywiście ludzie przyjdą na topowy kabaret czy nawet na Pectusa, chociaż to nie pierwsza liga, ale promocyjnie takie Dni Koguta nie zadziałają. Bo kogo obchodzi Pectus w Oławie, czy nawet pokazy laserowe, choćby i były świetne? Tylko mieszkańców, ewentualnie najbliższych sąsiadów. Taka informacja w świat, a nawet w Dolny Śląsk nie poleci. I może nawet wcale nie musi, bo chodzi tylko o to, abyśmy się dobrze bawili, a ten warunek chyba został spełniony. W takim razie nie rozumiem, po co jednak ściągać do nas amatorską telewizję internetową, o niewielkim zasięgu (15-30 tys. wejść, to ich dane, a takie zwykle trzeba jeszcze podzielić), skoro nie potrafi ona obsłużyć imprezy. Zapowiadana z hukiem transmisja live, na której tak zależało organizatorom, nie wypaliła

http://www.wrocek-itv.pl/OnLine/live.htm

Jeżeli to jest transmisja na żywo (materiał z marca!), to ja jestem transwestytą albo tranzystorem. Po prostu amatorzy wysypali się (jak my kiedyś na powodzi). Link umieszczony na naszej stronie spowodował u nich taki ruch (ale nie przesadzamy, mogło być to ledwie parę tysięcy wejść), że serwer padł. Nam też kiedyś serwer padł, gdy jednoczesnych wejść było ponad 20 tysięcy. Ale już się poprawiliśmy, no i my jesteśmy małym lokalnym portalem, a oni nazywają siebie lokalną, ale i globalną telewizją.

Napisane przez:

komentarze 2 do “I po kogucie”

  1. 13-06-2011 o godz. 11:23, Velvet Octopus pisze:

    To była telewizja? Buhahaha! Pewnie stała się telewizją, bo Naczelnik takim mianem ją ochrzcił. Bida z nędzą – ani razu nie trafiłem na poprawny technicznie przekaz.

    Co do organizacji – topowy kabaret dał radę, mimo że publika stała pod słońce, w lejącym się z nieba żarze. Przy czym nikt z organizatorów nie pomyślał, by na czas występu NeoNówki na ekranie Weny prezentować tylko NeoNówkę – nie jakieś duperszmity. Niestety, ta scena to nie amfiteatr i widoczność kiepska (zwłaszcza pod słońce).

    Można by jeszcze parę punktów poruszyć, ale szkoda czasu.

  2. 14-06-2011 o godz. 18:03, kiwi pisze:

    Nikt nie pomyślał, bo myślenie było bardzo strategiczne ponoć. A takiego używa się wyłącznie w wysoko postawionych Sztabach. Jakaś tam scena pod słońce, jakiś ekranik z zapętloną wizulką, nijak niemającą się do tego co na scenie i wokół? Rycerze kończący turniej i wręczający jakieś swoje tytuły w rytm perkusji i szarpnięć gitar „nabijanych” przez amtorskawe, bardzo mało okołoetniczne „Ropczyno” i toż „Ropczyno” nie potrafiące ropocząć swojego żenua koncertu, bo jakieś kabelki chyba nie „pasiły”? To wszak tylko prymitywna taktyka, czyli real, którym Wielcy Stratedzy nawet nie mają prawa się zajmować, bo myśli jasność takie coś zakłóci i plany dalekosiężne, a w skutki brzemienne, brudem codzienności siermiężnej zamąci.

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie