Justyna marzyła o spotkaniu z Ewą Farną (8)

Niedawno, bo w ostatnim dniu września, spełniliśmy marzenie chorej Justyny, która chciała się spotkać z Ewą Farną i wziąć udział we wspólnej sesji fotograficznej.
Nie było łatwo, bo Ewa Farna mieszka na stale w Czechach. „Dopadliśmy” ją na koncercie aż w Toruniu. Spotkanie jednak cały czas stało pod znakiem zapytania, bo zespół jechał prosto z Pragi i był mocno spóźniony. Mało brakowało, a długa podróż do Torunia poszłaby na marne.
I to potrójnie na marne! Razem z „naszą” Justyną czekały na Ewę Klaudia i Wiktoria, małe marzycielki z Warszawy i z Rzeszowa, którym zaproponowaliśmy spotkanie, bo kolejna okazja mogłaby się nadarzyć dopiero w przyszłym roku. A w przypadku chorych dzieci, podopiecznych fundacji „Mam Marzenie”, czas może grać ważną rolę.
Tym większa była radość, gdy na toruńskim Rynku wreszcie pojawiła się dziewczyna w ciemnych okularach, z kapturem na głowie.
– To ona, to ona! – krzyczała malutka Wiktoria. U Justyny od razu pojawił się błysk w oku. Minęło kilka minut i gdy zespół szykował się do spóźnionej próby przed koncertem, Ewa wyszła do marzycieli. Były uściski, autografy na płytach, plakatach i zdjęciach, pierwsze nieśmiałe pytania, a nawet podskoki z radości. Po pierwszych emocjach przyszedł czas na rozmowy w kuluarach. Ewa zaprosiła marzycieli do swojej garderoby i przedstawiła zespół. Później dziewczyny mogły się przyglądać, jak wokalistka udziela wywiadu lokalnej telewizji. Potem przyszedł czas na kolejne rozmowy. Nieśmiałe pytania zamieniły się w otwartą rozmowę. Justyna powiedziała Ewie, że docenia ją za pozostanie „normalną”, choć jest przecież idolką wielu nastolatek.
Na zakończenie była sesja zdjęciowa, o której również marzyła Justyna. Zdjęcia są najlepszym dowodem na to, że się udało, stąd nasze gorące podziękowania dla oławianki Ani Matusewicz, bez której spełnienie tego marzenia nie byłoby możliwe.
Ania zgodziła się pomóc, by dać dobry przykład, że oprócz pracy zawodowej i zajmowaniu się własną rodziną, można robić w życiu coś jeszcze. Coś, co nie tylko przyniesie satysfakcję, ale pomoże konkretnej osobie.
Pela i Jurek

Bez Ani - tutaj z aparatem - nie spełnilibyśmy tego marzenia


Z zadowolonymi marzycielami i innymi wolontariuszami - na toruńskim rynku


Fotka z sesji - pierwsza z lewej to "nasza" Justyna


Autograf obowiązkowy!


Tłum otoczył Ewę - trzeba było powalczyć "o swoje"


W oczekiwaniu na Ewę


I "piąteczka" na do widzenia!


Z toruńskich specjalności (Rydzyk, Kopernik i piernik) wybraliśmy osiołka, przy którym Ania zrobiła nam pamiątkowe zdjęcie z Justyną

Napisane przez:

komentarze 2 do “Justyna marzyła o spotkaniu z Ewą Farną (8)”

  1. 13-10-2011 o godz. 20:23, Inga pisze:

    Brawo dla p.Ani Matusewicz i ustawiczne wyrazy podziwu dla p. Jurka Kamińskiego! Czy życie nie jest piękne gdy spełniamy marzenia dzieci?

  2. 14-10-2011 o godz. 08:45, admin pisze:

    Pani Ingo, przyłączam się do zachwytów nad Anią. Co do mnie, to bez przesady, bez żony niczego bym nie zrobił, to ona jest motorem 😉 Ale faktycznie życie może być piękniejsze.
    Pozdrawiam
    JK

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie