Bez Gwiezdnych Wojen?

Pamiętam jak mniej więcej rok temu dyskutowaliśmy tutaj z Wolfiusem na temat tego, co sobie zagrać nad swoją trumną w dzień pogrzebu. Ja optowałem za tym, co komu w duszy gra, a on raczej za Bachem, bo przecież sacrum, profanum itp. Oczywiście o tym, co dla dla kogo jest sacrum, miał decydować nie ten, co w trumnie, z czym ja się równie oczywiście nie zgadzałem. W sukurs Wolfiusowi przyszedł niedawno kardynał Dziwisz, który na swoim poletku w ogóle nie chce już muzyki świeckiej w kościele. Żadnych chopinów, góralszczyzny, jazzu czy melodii z „Gwiezdnych Wojen”! – Zdecydowanie mówię „nie” dla praktyk wykorzystywania sakralnego miejsca do celów niezgodnych z ich przeznaczeniem – napisał kardynał Dziwisz. Gdyby takie zdanie upowszechniło się wśród polskich kardynałów, premiery oławskiej opery nie byłoby w kościele pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła, że nie wspomnę o setkach różnych koncertów w kościołach całej Polski. Rozumiem kardynała, że chce coś uporządkować, ale co w takim razie powiedzieć o Świętym Mikołaju, zlatującym do oławskich dzieci śmigłowcem czy za rok może nawet przybywającym żółtą łodzią podwodną. Zakazać? Bo mają być sanie i obowiązkowy śnieg, jak onegdaj bywało. Jak na obrazku z dzieciństwa? Ale onegdaj ma to do siebie, że rzadko wraca.

Napisane przez:

komentarzy 12 do “Bez Gwiezdnych Wojen?”

  1. 01-12-2011 o godz. 00:52, Krzysztof Borowicz pisze:

    Z niedowierzaniem przyjąłem pierwsze informacje na ten temat.
    Może dlatego, że muzyka świecka w powiązaniu z kościołem odegrała w mojej życiowej drodze bardzo wielką rolę. Pamiętam jak w wieku lat nastu tworzyliśmy w kościele Św. Apostołów Piotra i Pawła, zespół, który był odpowiedzialny za oprawę muzyczną wieczornych mszy młodzieżowych. To w tamtym czasie udało mi się przekonać rodziców do zakupu pierwszego poważnego instrumentu, odwiedzić pierwsze fantastyczne festiwale, po raz pierwszy wpisać się na listę autorów ZAiKS z naliczoną kwotą 5zł 🙂 i chyba w zdecydowanym stopniu dzięki tamtym wydarzeniom porzuciłem „super karierę koszykarza” i wylądowałem na Akademii Muzycznej w Katowicach.
    Kończąc, wielka szkoda a jednocześnie szczęście, że taka decyzja zapada dopiero teraz, bo zamiast marzyć o fortepianie Fazioli marzyłbym o piłce Spalding z autografem MJ 🙂

  2. 01-12-2011 o godz. 00:57, Krzysztof Borowicz pisze:

    oczywiście nie mam nic przeciwko aby Mikołaj zrzucił mi z helikoptera taką piłkę….

  3. 01-12-2011 o godz. 12:49, Mr_Oogie_Boogie_Man pisze:

    Tradycyjnie redaktor wykazuje się niedbalstwem w rozumieniu i przeinaczeniem sensu treści pochodzących z Kościoła. Przede wszystkim co oznacza określenie „na swoim poletku”, że niby w ogródku, w kapuście czy burakach? Komentując sprawy ważne wypadałoby przyjąć poważniejszą formę, oczywiście, choćby stanowiło to pewien wysiłek intelektualny. Kardynał S. Dziwisz jedynie przypomniał Instrukcję Kongregacji Kultu Bożego z 1987 r. (więcej pod adresem http://organy.diecezja.siedlce.pl/?page_id=63). Stąd nie rozumiem oburzenia, zaskoczenia czy innych nieprzewidywanych reakcji, a także sugestii, że przedmiot dyskusji jest czymś nowym. Znając treść Instrukcji można śmiało uznać, że rozciąganie jej zakresu obowiązywania na muzykę w ogóle, zabawy dla dzieci itp. jest, delikatnie mówiąc, śmieszne. Tak więc na plaży czy na boisku można „wystąpić” w krótkich spodenkach (tyczy się to również księży), natomiast w kościele byłoby to brakiem uszanowania świętości.

  4. 01-12-2011 o godz. 15:04, admin pisze:

    Zajrzałem. Oto fragment instrukcji:
    – Jest niezgodne z prawem wykonywanie w kościele muzyki, która nie zrodziła się z inspiracji religijnej i została skomponowana z myślą o określonych środowiskach świeckich, niezależnie od tego, czy jest to muzyka dawna, czy współczesna, czy stanowi dzieło reprezentujące najwyższy poziom, czy też posiada charakter sztuki ludowej. Jej wykonywanie oznaczałoby brak szacunku wobec świętości kościoła, a także samego utworu muzycznego, który nie powinien być wykonywany w niestosownym dla niego kontekście.
    *
    Nie namawiam do nieposłuszeństwa. Ja z tą instrukcją tylko nieśmiało dyskutuję. Z zamykaniem budynków kościelnych (nie Kościoła) na świeckość, z unikaniem zapraszaniem pod swój dach tego, co niesakralne, by uzyskać efekt, o jaki Kościołowi chodzi, czyli by pobudzać wiarę. Z definicją tego, co „zrodzone z inspiracji religijnej”, bo to może być wszystko i tylko autor wie, co było dlań inspiracją.
    Przecież nie chodzi mi o to, aby w krótkich spodenkach biegać przed ołtarzem z piłką…
    JK

  5. 01-12-2011 o godz. 15:06, Mr_Oogie_Boogie_Man pisze:

    Dodam jeszcze krótką uwagę na temat Św. Mikołaja. Przestawiony obraz nie ma nic wspólnego z Kościołem, co najwyżej z reklamą Coca-Coli. Prędzej niż na saniach powinien przypłynąć statkiem.

  6. 01-12-2011 o godz. 16:55, Mr_Oogie_Boogie_Man pisze:

    Ktoś kiedyś powiedział, że zbytnie otwieranie się Kościoła sprzyja wychodzeniu wiernych, a nie przyłączaniu się nowych. A co do budynków, to przecież są dostępne, w zasadzie każdy może wejść, poznawać architekturę, malarstwo itd. Inaczej jest w przypadku meczetów, nie każdy jest ogólnodostępny dla „niewiernych”. Nie wyobrażam sobie, żeby w kościele odtwarzano muzykę czy wyświetlano filmy tylko ze względu na to, że są powszechnie lubiane. Obraz, który chciałbym powiesić w sypialni byłby profanacją w kościele itd. Kościół jako instytucja jest otwarty na Internet, telewizję, w popularnych sklepach można kupić publikacje papieskie.
    PS. Prawidłowy sposób przedstawienia Św. Mikołaja można zobaczyć w oławskim Sanktuarium w skrzydle ołtarza. Natomiast w Laponii świętego „zameldowała” ponoć Eleonora Roosevelt, będąc pod wrażeniem piękna okolicy i wpływem amerykańskich reklam.

  7. 01-12-2011 o godz. 23:13, Tomek W. pisze:

    Cieszę się, że Naczelny ostanio tak interesuje się kościelnymi tematami. Pierw kremacje, teraz muzyka (zapewne jeszcze coś, ale nie śledzę dokładnie). Dla Kościoła – z jednej strony: nie ważne co mówią; ważne, że mówią – „być na ustach”. Z drugiej strony skoro dyskutują, to znaczy, że dyskutującym na Nim zależy. A w temacie – kocham Dostojewskiego za słowa: „to piękno zbawi świat”. Ja słowa Instrukcji: „muzyka zrodzona z inspiracji religijnej” odczytuję szeroko – skoro to Bóg jest dawcą talentów, to wszielkie piękno, świadomie czy nie czerpie od Niego.
    Szkoda, że ambitni i naprawdę dobrzy muzycy są tylko przygrywką dla kiczowatego Mikołaja u Apostołów.

  8. 02-12-2011 o godz. 17:48, Karol pisze:

    To mniej więcej tak, jak w PZPN, państwo buduje stadiony piłkarskie,
    ale to PZPN zgarnia kasę za mecze na tych stadionach, nie pozwalając na żadną ingerencję państwa w PZPN.

    Kto przyznaje Kościołowi Fundusz Kościelny na utrzymywanie zabytków sakralnych? Państwo.
    I dzięki temu, zawsze rozumiałem, że wkupuje się w pewien udział kulturalny w świątyniach, gdzie mogą się dzięki temu odbywać koncerty świeckie.
    A jak np. muzycy mają w repertuarze utwory Bacha, różnorakie, i te sakralne i te świeckie, to wtedy tacy muzycy dostaną pozwolenie na wykonanie repertuaru w kościele czy nie?

    Przecież nie chodzi o to, by było pozwolenie na imprezy techno czy Slayera, nawet nie Pink Floyd, ale klasyka, poezja śpiewana, jazz.
    Wrocławski Vratislavia Cantans (utwory świeckie i kościelne) gdzie indziej miałby odbywać się w Oławie, w Ośrodku Kultury?

    Tylko kościoły są najlepsze na tego typu koncerty.

  9. 03-12-2011 o godz. 12:28, Karol pisze:

    Proponuję, by Dziwisz zakazał wykonywania muzyki religijnej poza kościołami. Żadne kolędy czy pastorałki nie mogłyby być wykonywane poza Kościołem. Byłoby rozgraniczenie, muzyka sakralna wykonywana w kościołach, a muzyka świecka wykonywana poza kościołami.
    Zobaczymy czy wierni będą zadowoleni z takiego rozwiązania.

  10. 03-12-2011 o godz. 16:09, Velvet Octopus pisze:

    Z tego rozwiązania najbardziej niezadowoleni, Korolu, nie byliby wcale „wierni”. Nie myśl schematycznie.

  11. 03-12-2011 o godz. 22:40, Mr_Oogie_Boogie_Man pisze:

    Karolku, jeżeli coś ci nie pasi, to zrób sobie koncert w meczecie. A kto ustanowił Fundusz Kościelny? No jak to kto?! Czerwoni tak „kochali” Kościół! Co równie ciekawe, fundusz zostanie zlikwidowany z satysfakcją Kościoła, który od dawna o to postulował. A po trzecie, to (delikatnie mówiąc) nic ci do tego, co wykonywane jest w kościele. Jedyną korzyścią, jaka wypływa z twojego bredzenia jest to, że notorycznie potwierdzasz swoje „zorientowanie” i dostarczasz kolejnych dowodów swojej „inteligencji”.

  12. 05-12-2011 o godz. 12:03, Karol pisze:

    Proszę księdza Mr Oogie Boogie (faktycznie nick jest nieco mylący, jak na księdza) o to chodzi, że my wszyscy, jako podatnicy, mamy prawo wypowiadać się w kwestii rozliczenia Kościoła, w końcu państwo z naszych podatków w dużej mierze finansuje tę instytucję.

    Dlaczego niejedna firma ma po 3 kontrole rocznie przez Skarbówkę, a olbrzymia szara strefa, istniejąca w instytucji kościelnej nie jest kontrolowana przez państwo.
    Kościół uzyskuje olbrzymie przychody comiesięczne, z tytułu tacy, ślubów, pogrzebów, komunii, mszy intencyjnych, kolęd.

    Z tacy i kolęd księża mają tak duże pieniądze, że inna osoba, nie należąca do uprzywilejowanej grupy społecznej, musiałaby zapłacić niemały podatek z tytułu otrzymania darowizny.

    Dlaczego firma musi dbać o wszystkie księgi, wszystko musi się zgadzać, a księża z jakiego względu mają mieć większe prawa, czyż nie są obywatelami tego kraju.

    Lekarze, prawnicy muszą się już rozliczać, a taksówkarze mają kasy fiskalne. Niech wreszcie kler przestanie przyjmować pieniędzy bez rozliczania się z fiskusem.

    I nie powołuj się śmieszny księżulku na obecne przepisy, bo właśnie należy je zmienić radykalnie.
    Nie ma już arystokracji, szlachty, pańszczyzny, króla, książąt, to należy zlikwidować w dużej mierze uprzywilejowaną grupę społeczną, jaką jest kler i doprowadzić do sytuacji, by księża rozliczali się tak samo, jak wszyscy.

    Teraz doszło już do pewnych zmian, ale swego czasu właściciel piekarni, który podarował czerstwe pieczywo ubogim, musiał zapłacić tak duży podatek, że zbankrutował. Na szczęście jest pewna zmiana na lepsze. Ale Kościół otrzymuje o wiele większe darowizny, z których nikt nie jest rozliczany proszę księdza.

    A co w zamian za likwidację funduszu kościelnego? Pewnie ten pomysł z dodatkowym jednym procentem. Zapomnij o tym. Dopóki PIS nie będzie przy władzy, a nie będzie już nigdy, to żadnych nowych form przyznawania pieniędzy Kościołowi nie będzie.
    Oczywiście państwo w jakiś sposób ma obowiązek utrzymywać zabytki sakralne, ale z drugiej strony Kościół buduje nowe wieże Babel, jak ta w Licheniu lub Opatrzności Bożej w Warszawie, a z drugiej wiele klasztorów i małych kościołów jest w opłakanym stanie, a biedni księża na prowincji, a są i tacy, nie mają pieniędzy na remont dachu. Ale cóż. Kościół triumfuje i musi pokazać władzę, budując nowe świątynie pełne przepychu i bogactwa kleru.

    Rozumiem, że te wpisy twoje Mr Boogie Woogie są częścią przywracania wiary w Kościół, pełne skromności i miłości wobec bliźniego i próbujesz w łagodny sposób przekonać wiernych do swoich racji.

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie