Nadal nie wie nikt

Przy okazji gali z okazji wręczenia nagród w konkursie Local Press po raz kolejny rozmawialiśmy z kolegami-wydawcami na temat tego, jak zarabiać na internecie. I nadal nikomu się to nie udaje. Jurek Jurecki z Tygodnika Podhalańskiego żartował, że zarabia w sieci 200 zł miesięcznie. Piotr Piotrowicz z Gazety Jarocińskiej (plus cztery inne tytuły) też nie miał tęgiej miny. Skoro najwięksi wydawcy wciąż nie wiedzą, to co z nami?

Przy okazji dyskusji o ACTA warto zahaczyć o ten temat.  Sprzedaż e-gazet niby rośnie, ale nie lawinowo – to wciąż jedynie jakiś skromny promil nakładu, więc nie ma co liczyć, że nagle ludzie zechcą masowo kupować naszą gazetę na tablety. Owszem, ogłoszenia drobne idą nam nieźle – w porównaniu z innymi lokalnymi gazetami, nawet bardzo nieźle.  Wciąż jednak nikt nie ma recepty na sprzedaż istotnych treści. A w zasadzie nikt nie wie, jak przetrwać ten okres, kiedy wydania papierowego już nie będzie się opłacało przygotowywać, a internetowego – jeszcze nie. Bo że taki czas przyjdzie, raczej nikt nie ma wątpliwości. Wprawdzie, gdy podczas gali Anna Popek, prowadząca imprezę, wspomniała coś o końcu papierowych gazet, Dominik Księski – prezes Stowarzyszenia Gazet Lokalnych od razu ripostował, że informacje o naszej śmierci są mocno przesadzone, coś jednak jest na rzeczy. Internet rozwija się świetnie, a gazety papierowe w najlepszym razie – średnio, żeby nie mówić o zastoju w branży. Zresztą z całej branży akurat prasa lokalna stosunkowo ma się całkiem, całkiem, w porównaniu choćby z dziennikami regionalnymi. Ale wróćmy do sieci. Otóż z pewnego spotkania, w którym brał udział informatyk tygodnika „Pałuki”, znamy wyniki badań przeprowadzanych przez firmę Pion Media na słowackich internautach. Pytano o preferowane formy płatności za treści zamieszczane w internecie i najgorzej wypadały w statystykach  mikropłatności za poszczególne artykuły, na drugim miejscu plasowała się forma płatności za całe wydanie internetowe, a wygrała  płatność z góry za wiele treści dostępnych w wielu serwisach. Ten ostatni system sprzedaży treści redakcyjnych wdraża właśnie słowacka firma.  Z informacji od tego informatyka wynika, że podłączenie się do takiego systemu daje możliwość zainteresowania serwisem internetowym internautów z innych regionów Polski.  – Ktoś wykupi dostęp do pakietu treści ze względu na artykuły z Polityki, a zainteresują go dostępne także teksty z Pałuk (czy naszej „Gazety Powiatowej” – JK) – pisze informatyk Pałuk.  –  A nasi lokalni czytelnicy, którzy wykupią dostęp do naszych tekstów, dostaną też w pakiecie teksty na przykład z Polityki.  System umożliwia również włączenie treści multimedialnych,  co dla nas ma spore znaczenie, ponieważ obecnie nie pobieramy żadnych opłat za materiały wideo.
Czy taka będzie droga naszego portalu? Na razie wciąż myślimy, jak to ugryźć. Niby mamy reklamy, są ogłoszenia, ale wiadomo, że powierzchni jest za mało, a ceny za niskie, aby portal z tego się utrzymał. Kiedyś muszą wejść treści płatne. Kiedy i na jakich zasadach – to wciąż niewiadoma, od której zależy przyszłość portalu i gazety.

Napisane przez:

komentarze 2 do “Nadal nie wie nikt”

  1. 09-02-2012 o godz. 11:49, Mr_Oogie_Boogie_Man pisze:

    Moim zdaniem temat jest szerszy, nie chodzi o receptę na sprzedaż gazety przez Internet. Przydałyby się refleksja na temat tego, kto obecnie kupuje gazetę, jakie treści interesują czytelników itd., proste pytania. Może ci, którzy powszechnie korzystają z zakupów na odległość nie są zainteresowani treścią GP? Kiedyś na lokalnych rynkach funkcjonowały dzienniki(!) i ludzie kupowali. Jest też kwestia dostępu do informacji, obecnie bardzo łatwego. I tak od szczegółu przejdźmy do ogółu. Dziadostwo w kraju panuje i tyle. Nie bez przyczyny te wszystkie ostatnie protesty. Niby Europa zachodnia, ale barierą oddzielającą od ulubionej muzyki czy filmu są ceny. Chyba tylko promieniowanie kosmiczne nie odgrywa tu żadnej roli, przynajmniej na razie…

  2. 10-02-2012 o godz. 20:42, Velvet Octopus pisze:

    Prostej recepty nie ma. Czy „informatyk” z Pałuk pytał Pion Media, jak wygląda podział wpływów przy takim agregowaniu treści tak różnych periodyków? Nie sądzę, by Polityka chciała się dzielić swoim spadającym zyskiem z małym tygodnikiem lokalnym, a nawet ich siecią.
    Jest jednak na rynku wydawnictwo ze słabą penetracją rynków lokalnych i właścicielem, który „kmini” nowe technologie. Można by z nim pogadać o współpracy. Wymagałoby to zapewne pewnych zmian w sposobie pisania o wielu sprawach, ale sojusz z tak dużym partnerem dawałby małym tygodnikom większą niezależność i protekcję/pomoc prawną w przypadku konfliktu z lokalną władzą. Temat ciekawy.

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie