Ryba psuje się od głowy

To stare powiedzenie ma zastosowanie do afery z wypłaceniem premii za narodowy stadion. Pal diabli jej wysokość – inwestycja wielka, więc pieniądze wielkie. Chodzi o zasadę. Skoro puszcza się do publicznej wiadomości, że ze stadionem jest źle, są niedoróbki itp., to nie można potem słać w ślad za tym informacji o nagrodzie.  Zwłaszcza jeśli wcześniej pani minister puszcza oko, że tak naprawdę to facet dostał do wyboru: albo my cię zwalniamy, albo sam się zwolnisz.  Czyli jakieś uwagi do niego były. A skoro tak, trzeba było się z nim rozstać w innej atmosferze i nie płacić nagrody. Dając szansę na odejście z własnej „inicjatywy” otworzono furtkę do nagród. O tak, nagród ci u nas dostatek, zwłaszcza z kasy publicznej.  Także u nas, na dole tej całej piramidki urzędniczej. Jakoś jak sięgam pamięcią nie znajduję na naszym podwórku głośnego przykładu wywalenia kogoś z hukiem za niedoróbki czy błędy, za to nagrody i premie pamiętam, nawet „karpiowe” i inne zwyczajowe.  Można spieprzyć imprezę za setki tysięcy,  można zrobić drogę, która się klei, można wybudować dom z krzywymi ścianami – nikt nikogo u nas nie wywala, nie ukarze. Nawet przykładowo.  A niby dlaczego mieliby tak robić, skoro przykład idzie z góry?

 

Napisane przez:

komentarze 2 do “Ryba psuje się od głowy”

  1. 15-02-2012 o godz. 14:53, Łukasz N. pisze:

    Przykład idzie z góry, ale to przyzwolenie idzie z dołu. Od społeczności oławskiej do społeczności ogólnopolskiej. A może to wina naszej mentalności? To co za moimi drzwiami już nie moje. Może to wina słabego zainteresowania polityką? Braku świadomości, że te wszystkie premie urzędnicze to nasze ciężko zarobione pieniądze. Nie wiem, wiem tylko że sporo pieniędzy z moich podatków rozpływa się w powietrzu. A mogło by być dużo lepiej. Premier obiecywał redukcję armii urzędników a za jakiś czas przeprosił za to że się nie udało. Przykład idzie z góry…

  2. 16-02-2012 o godz. 15:04, admin pisze:

    Prezesi i członkowie zarządów spółek odpowiedzialnych za przygotowania do Euro 2012 zarobili prawie 12 mln zł w trzy lata. W tym samym czasie kierowane przez nich spółki dysponowały budżetami o wartości 156,6 mln zł. Myli się jednak ten, kto myśli, że tylko Rafał Kapler – szef Narodowego Centrum Sportu – zapewnił sobie lukratywną premię. Prezesi miejskich spółek w Gdańsku, Poznaniu i Warszawie też zainkasowali premie, a zarząd spółki PL.2012 może liczyć na nagrodę – ponad 2 mln zł do podziału na trzech członków, z których jednym przez pewien czas był… Rafał Kapler.

    Ponad pół miliona złotych premii, którą ma zapisaną w kontrakcie odwołany szef Narodowego Centrum Sportu może budzić kontrowersje. Co prawda minister Joanna Mucha wstrzymała jej wypłatę, ale nie oznacza to na razie, że Rafał Kapler nie dostanie w końcu tych pieniędzy. O tym zadecyduje analiza prawna warunków jego umowy. Patrząc jednak na to, ile pochłaniają zarobki i nagrody dla innych prezesów spółek powołanych do przygotowania piłkarskich mistrzostw Euro 2012, widać wyraźnie, że jego przypadek nie jest odosobniony, jeśli idzie o wysokość poborów.

    Tylko do końca 2010 r. działalność spółek powołanych przez Skarb Państwa (PL.2012 i Narodowe Centrum Sportu) oraz pięciu spółek utworzonych przez miasta-gospodarzy Euro 2012 pochłonęła 156,6 mln zł. Ponad połowę tej kwoty (53 proc.) stanowiły koszty PL.2012 (33 proc.) i NCS (20 proc.) – wynika z ostatniego raportu NIK, który powstał po kontroli spółek zaangażowanych w przygotowanie Euro 2012.
    (źródło: Money.pl)

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie