Do celu 3 godz. i 60 minut

Kolejny wyjazd nad morze z głowy. Tradycyjnie już największe wrażenia zapewniał nam „dżipies” – nowy, z aktualną mapą Polski (z maja). Wszystko tym razem miało być idealnie, a było jak zwykle. Gdy prosiłem o drogę krótką, prowadził taką dla traktorów, a gdy wjeżdżałem na rondo, od czasu do czasu, zamiast „na rondzie pierwszy wyjazd”, mówił: „skręt w lewo, potem w prawo”, a ja oczywiście najpierw musiałem skręcić w prawo – jak to na rondzie, dopiero potem w lewo i w prawo. Żeby było ciekawiej, on to rondo widział, bo je pokazywał na obrazku, ale mówił, jakby nie widział. Gdy kazałem mu podać optymalną trasę z punktu A do punktu B, a pokazał dość długą, podczas gdy znałem zdecydowanie lepszą i krótszą, bo mniej dziurawą, z mniejszym natężeniem ruchu itp., dałem sobie spokój. To jednak tylko głupia maszynka, przy używaniu której trzeba najpierw wszystko wiedzieć, żeby ją kontrolować, bo inaczej pojedzie się bez sensu, czyli jak ona chce, a nie jak jest najlepiej. Bo jak jest najlepiej, to jednak ja wiem lepiej, skoro pokonuję daną trasę kilkadziesiąt razy od 20 lat i znam wszystkie ograniczenia, dziury itp. Gdy ostatecznie usłyszałem parę razy, że do celu mam „trzy godziny i 60 minut”, wiedziałem, że więcej w dobrego „dżipiesa” z dobrą mapą nie uwierzę.
Przy okazji drobna refleksja. Cały świat cyfrowy (internetowy) przypomina trochę świat „dżipiesów”. Młody człowiek, który się na nim opiera, nie znając prawdziwego życia, wyjdzie tak jak ja na „dżipiesie”. Dojedzie, ale czy to będzie najlepsza droga, wątpię…

Napisane przez:

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie