Na dobry początek dnia

Mamy w Oławie już dwa chińskie sklepy z badziewiem. No to coś ma ten temat:

Rozmawiają dwaj Amerykanie:
– Podobno wróciłeś z Chin. No i jak tam jest?
– Nic specjalnego. Jak u nas. Wszystko „made in China”.
*
Ale to nie jest śmieszne. Wczoraj przejeżdżałem granicę polsko-czeską w okolicach Nachodu, a ponieważ zostało w kieszeni trochę koron, postanowiliśmy kupić parę piw. Wchodzimy do jednego z przygranicznych sklepików, gdzie można dostać wszystko, a tam za ladą same… Chinki. Do tego już doszło, że czeskie piwo na polsko-czeskiej granicy kupuję od Chińczyków! A jeszcze parę lat temu widziałem ich inwazję w Azji Środkowej. Odbywa się to tak, że rząd chiński daje kasę na budowę całkiem porządnych dróg asfaltowych z Chin do sąsiednich państw, gdzie urządzają ogromne bazary. Wielkie chińskie TIR-y dowożą tam wszelkie badziewie, które lokalni handlowcy zabierają do swoich aut i wwożą głębiej. Jak głęboko? Parę lat temu w Odessie usłyszałem od tamtejszego handlarza: – Panie, oni już tu są! Coraz więcej, choć na zewnątrz tego nie widać!
To chyba coś jak u nas.
No właśnie. Koleżanka mojej żony, której mąż handluje z nimi, opowiadała, jak to w Polsce są nie do ruszenia. Nikt się z nimi nie dogada (a to kontrolujący urzędnik musi zadbać o zrozumienie, czyli np. zatrudnić tłumacza, tylko skąd i za ile go wziąć?), nie zrozumie ich mentalności, a na dodatek często nie potrzebują faktur (nie robią kosztów??!), a jeśli już wystawiają, to np. wpisują jeden zakupiony przedmiot, a cenę za całą dostawę i teraz radź sobie człowieka sam oraz tłumacz się przed skarbówką, która akurat ciebie ma na widelcu i to bez tłumacza. No i ty bekniesz, a oni – jak widać – nie. Ot, takie polskie Chinatown.

Napisane przez:

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie