K kontra K – to dopiero początek

Stali czytelnicy już wiedzą, że na jedynkę nowego numeru (tego papierowego) daliśmy starcie „Kaczor kontra Kołodziej”, przy czym wcale nie jestem pewien, kto ostatecznie wygra, choć z pozoru wszystko jest jasne.
Oczywiście brak jednoznacznej deklaracji ze strony Kołodzieja, że to nie on anonimowo podszywa się pod członków PO – budzi wątpliwości, co do jego czystych intencji. Miał możliwość zaprzeczenia publicznym oskarżeniom posła, ale tego nie wybiera, tylko milczy. Boi się, bo jednak coś jest na rzeczy? Pewnie tak. Ale zapewne nie tylko. Czeka na ruchy przeciwnika, aby je poznać, a potem odparować? – ot, taka prawnicza taktyka, czasem skuteczna.
Z drugiej strony poseł Kaczor, który idzie na policję, zgłasza, coś tam uzyskuje, po czym odpuszcza, bo nie ma czasu na duperele. Skoro to dla niego duperele, po co zawraca głowę policjantom i sądowi? Chciał tylko za pieniądze podatników posprzątać w swojej partii i to wszystko? Moim zdaniem w tej konkretnej sytuacji powinien iść za ciosem i doprowadzić sprawę do wyroku, by każdy mógł jednoznacznie i bezkarnie powiedzieć, że ten czy ten anonimowo podszywa się pod innych, na dodatek obraża ludzi.
Bo na razie to nic nie jest takie prawnie oczywiste, choć przejrzyste jest. O ile wiem, policja ustala w takich przypadkach jedynie IP komputera, a nie przyznanie się do winy. Od IP droga do człowieka może być długa. Znam taki oławski przypadek, gdy z pewnego mieszkania dzwonił ktoś, że podłożył bombę w naszym szpitalu. Numer telefonu był pewny, adres też, ale mieszkały tam trzy osoby i żadna się nie przyznała. Sprawę umorzono.
Tym razem nawet sprawy nie zaczęto, choć jestem niemal pewny, że powinien być ciąg dalszy. Że Kołodziej – jako człowiek honoru i osoba publiczna – powinien teraz pozwać posła za zniesławienie. Czy o to chodziło Kaczorowi?

Napisane przez:

komentarzy 5 do “K kontra K – to dopiero początek”

  1. 13-12-2012 o godz. 01:03, Shrek pisze:

    Przynajmniej wiadomo że to nie napisał Przemo Mietko Anka a to że to napisał Tomko a kogo to obchodzi.
    Sprawa dla niektórych jest zamknięta.
    Członkowie uratowani A ofiary już były, ale okazało się że to nie te ofiary więc po co ciągnąć. Takich wpisów by nie było gdyby tacy inteligentni spryciarze nie wiedzieli że są naiwni którzy będą wierzyli we wszystko Pozdro od Shreka pamiętaj Shrek ten zielony stworek

  2. 13-12-2012 o godz. 19:16, Łukasz N. pisze:

    Dokładnie poseł Kaczor jedynie chciał sprawdzić, czy to ktoś z partii nie robi w swoje gniazdo. Okazało się, że nie. Koniec sprawy. Swoją drogą, co muszą czuć członkowie oławskiej PO? Gdyby któryś chciał napisać w internecie coś „mocno niewygodnego” dla posła? Też będzie namierzony przez policję i sąd? Nie wygląda to dobrze.

  3. 15-12-2012 o godz. 10:55, admin pisze:

    Drogi Łukaszu, gdyby mnie ktoś nazwał np. „pedofilem”, też poszedłbym z tym do sądu i nie martwiłbym się wtedy o wolność internetu. Nie znam wszystkich wpisów, z którymi poseł poszedł na policję, więc nie w tym rzecz. W każdym razie miał takie prawo,jak wszyscy – poczuł się znieważony i walczy o swoje. Mnie niepokoi to, że ostatecznie okazało się, że nie tak bardzo znieważyły go wpisy, lecz nieznajomość ich „anonimowego” autora i właściwie na zaspokojeniu głodu tej informacji poseł poprzestał.
    Inna sprawa to burmistrz Putyra, który też zapowiadał publicznie, że doniesie na policję w sprawie strony z FB „Putyrooszust”. Tam było zdecydowanie więcej powodów, by to zrobić i… nic. Niby coś tam działał, ale efektów nie ma, sprawy w sądzie też, choć strona zdjęta. Ale jej autorzy istnieją nadal i wrócą, być może jeszcze agresywniej. Mogę się założyć.
    JK

  4. 17-12-2012 o godz. 00:02, Tomek pisze:

    Wpis wpisem, ale pokazuje słabość Posła na krytykę, jako osoba publiczna musi być na to przygotowany. A oskarżanie swoich bliskich współpracowników o coś takiego pokazuje brak zaufania albo brak wiary w słuszność swoich decyzji.

  5. 17-12-2012 o godz. 09:46, Piotr Skotnicki pisze:

    Kryzys zaufania? Ciekawe, jak czują się z tym szeregowi członkowie PO. Nie znam treści zakwestionowanych wpisów, ale gdyby rzeczywiście były obelżywe, nie puściliby ich admini (rozumiem, że chodzi o kilka różnych site’ów). A skoro nie były największego kalibru, wszystko wskazuje na to, że poseł znalazł tani sposób na zweryfikowanie wewnętrznej opozycji (ew. wykrycie kreta) lub zlokalizowanie ośrodka ataku ze strony opozycji. Z drugiej strony – trudno uwierzyć, że atakujący przez roztargnienie strzelał z łatwego do odkrycia IP. Może to była prowokacyjka? Ta zabawa byłaby przednia, gdybyśmy nie finansowali jej z naszych podatków. „I kto za to płaci? Pani płaci, Pan płaci.. Społeczeństwo.”

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie