Jak to łatwo

Zgryźliwcy internetowi spod znaku anonimowości tryumfują. Otóż opublikowaliśmy list czytelnika, który prosił o zachowanie nazwiska do wiadomości redakcji, bo takie ma prawo. Ponieważ rzecz tyczy osoby znanej, czyli Karoliny Piech, która półprywatnie pozwala sobie na żarty w rodzaju „kolorowe pedalstwo” czy „Żydzi z TVN”, uznaliśmy, że list (generalnie bardzo grzeczny) warto opublikować – niech ludzie wiedzą, jak żartuje ta moda osoba, próbująca swoich sił w lokalnej polityce (oczywiście jej odpowiedź także publikujemy). Tymczasem nagle ci sami, którzy w internecie nawet nie chcą się logować, aby nie ujawniać nazwisk czy imion, mają do gazety pretensje, że publikuje… anonimowy list. Mało tego, sugerują, że sami go napisaliśmy!
Po pierwsze list nie jest anonimem – publikujemy tylko takie, których autorstwo sprawdzamy lub potwierdzamy. Po drugie – taki list jest bardziej wiarygodny niż wpisy na forum, pomijając oczywiście te, których autorzy są ogólnie znani, jak choćby Karol czy Łukasz Niżyński (uszanujcie to, że autor mógł to samo opublikować jako Gość, wolał jednak być bardziej wiarygodny, więc zwrócił się do gazety). Po trzecie – co najbardziej żenujące, wśród atakujących za publikację – jego zdaniem „anonima-donosu” – jest oczywiście niejaki Wujek vel Wolfius, anonim od lat strzelający wokół zza węgła (nawet kiedyś już słodziłem kawę, na którą się sam umawiał ze mną miesiącami, ale ostatecznie stchórzył, wybierając jeszcze dalej posuniętą konspirację, widocznie obawiając się moich rzekomych kontaktów z Czerską, a może nawet z Łubianką 😉
Kochani, atakujcie treść, z którą się nie zgadzacie, a nie opakowanie, za którym skrył się autor listu, podobnie jak Wy sami kryjecie się za nickami lub za idiotycznym określeniem Gość – idiotycznym, bo jednak nie wszyscy zachowują się jak goście, którym umożliwiliśmy wstęp do swojego domu na dyskusję. Doceńcie, że umożliwiając Wam rozładowanie napięcia (prawda, że ładnie powiedziane?) stajemy w sytuacji gospodarza domu, który – dla dobra wspólnego – czasem godzi się na to, aby obelgami na jego temat ktoś paskudził ściany.

Napisane przez:

komentarzy 7 do “Jak to łatwo”

  1. 03-01-2013 o godz. 21:23, Piotr Skotnicki pisze:

    Nie lubię „fejsa”, ale doceniam jako medium marketingowe i tanią wywiadownię. Moim zdaniem burza w szklance wody lub „lokalna sensacja”. Jedni „się rozładowują” pisząc, inni – czytając/wykrywając/krytykując. Gazeta ma temat, a portal – ruch. Zuckerberg byłby zadowolony. 🙂

  2. 04-01-2013 o godz. 11:42, Maciek pisze:

    Po ilości komentarzy widzę, że ten [świetny IMO] wpis strzelił sprawiedliwości Kalego większości stałych komentatorów w przysłowiowy środek d…py 🙂

  3. 04-01-2013 o godz. 12:34, Piotr Skotnicki pisze:

    Pewnie nie czytali „W pustyni i w puszczy”. Poza tym, teraz to się inaczej nazywa.

  4. 04-01-2013 o godz. 16:12, Łukasz N. pisze:

    Panie Piotrze, czy ja wiem? Burza w szklance wody? Karolina robi błyskawiczną karierę w polityce, więc w dziedzinie, która wiąże się z ogromną odpowiedzialnością. Trudno też dziwić się autorowi listu, że czuje się zniesmaczony. Raczej wszyscy mamy już serdecznie dosyć jakości czyli poziomu polityki. Wszyscy też stawiamy na młodych, i stawiając na nich liczymy że się to zmieni. A nie tak odległe w czasie działania Karoliny, i obecne wypowiedzi chociażby na facebook’u, mogą wywoływać w tych przepełnionych nadzieją :), zawód. Ja również nie wyobrażam sobie kolejnych kilkadziesiąt lat kłótni i biznesu, zamiast służeniu społeczeństwu.

    Panie redaktorze, mnie właśnie najbardziej przypadły do gustu anonimowe głosy krytyki, krytykujące anonimowość autora listu 🙂 Przednia zabawa.

  5. 05-01-2013 o godz. 11:23, Piotr Skotnicki pisze:

    Panie Łukaszu, „błyskawiczność” tej kariery jest moim zdaniem pozorna. Rozwija się za przyzwoleniem „starych” działaczy i to oni decydują o tempie i kierunku. Czy „młoda działaczka” porwała do działania jakichś młodych? Osiągnęła jakiś konkretny, wart cokolwiek dla społeczności lokalnej, cel? W akcji „tabliczka” – choć uważam, że katastrofa smoleńska zasługuje na upamiętnienie czymś więcej niż kamień w „oławskim stonehenge” – chodziło w moim odczuciu bardziej o autopromocję i lans (+ partyjne akcenty) niż szacunek i pamięć.

    Co do „anonimowego studenta”, trudno mi ocenić realny kontekst jego oburzenia z powodu skrywanej tożsamości autora właśnie. Może i on jest inspirowany? Być może stąd taka fala krytyki.

  6. 14-01-2013 o godz. 17:25, Karol pisze:

    Panie Kamiński, co się stało z koszulkami Szczypiorniaka, mam nadzieję, że wyjaśni pan tę sprawę na blogu i artykułem w Gazecie.

    Jak coś przyjmuje się do licytacji, to pilnuje się, by zostały zlicytowane.
    Jeśli wiedzieliście, że sobie z tym probleme nie poradzicie, mogliście nie przyjmować.

    A teraz nawet nie wiadomo, gdzie one są, czy już się znalazły,
    Panie Kamiński?

    Zorganizowalibyśmy jakąś akcję, szkoda. Mam nadzieję, że jednak gdzieś są.

  7. 15-01-2013 o godz. 09:50, admin pisze:

    Pani Karolu, wyjaśniam:

    Koszulki cały czas są w redakcji, choć po pana esemesach parę osób je szukało (niepotrzebnie). Nikt ich tu nie przyjmował „do licytacji”, bo my nie organizowaliśmy żadnej licytacji, nie organizowaliśmy też oławskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

    – Domyślam się, że to radni BBS oddali koszulki – mówił nam Robert Padula, który przyniósł koszulki do redakcji, i to napisaliśmy w gazecie. – To bardzo przykre. Przekażemy je na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

    „Przekażemy” – tak napisaliśmy, ale mówił to pan Padula. Nikt się po te koszulki nie zgłosił, nikt mnie nie prosił, aby przekazać je np. Witoldowi Niemirowskiemu. My nie jesteśmy stroną w tej sprawie, choć tak się może wydawać panu Robertowi, który być może liczył, że zrobimy coś za niego. Ale to nie nasza akcja. Zresztą ty też Karolu piszesz: „Zorganizowalibyśmy jakąś akcję, szkoda”. My? To znaczy redakcja i Karol?! My w tym nie uczestniczymy. My opisujemy, a jeżeli coś organizujemy, to na własny rachunek.
    Pozdrawiam
    JK

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie