Prymitywne hamstwo i głópota

Ten tytuł to oczywiście nawiązanie do napisów na zniszczonym pomniku na cmentarzu wojennym żołnierzy radzieckich. Z autorami tego prymitywnego w formie i treści incydentu nie ma co dyskutować. I tak nie zrozumieją. Ktoś, kto w imię idei niszczy pomniki, znieważa cmentarze, uszkadza dzieła sztuki itp., na dodatek robiąc to po kryjomu, ale z gębą pełną szacunku dla bohaterstwa innych – nie zasługuje na szacunek. I tyle na razie.
*
A teraz pewien ciąg zdarzeń, który może nic nie znaczy, ale jednak jakoś się układa:
– uroczystości z udziałem miejscowych oficjeli, którzy legalnie odsłaniają agresywny napis „Bij bolszewika”
– organizatorzy marszu w sprawie „żołnierzy wyklętych”, którzy chcą działać publicznie, ale w listach do gazety zaczerniają swoje nazwiska (sami nie przyszli do redakcji, bo pewnie musieliby założyć kominiarki)
– list do gazety, że zbyt dużo w niej historii o oławskich Żydach i niemieckiej historii Oławy, za to brak wyczerpujących tekstów dotyczących „naszych słowiańskich przodków”. Co ciekawe, autor tego listu, w sumie bardzo ciekawego i niegłupiego, kończy tak: „Ciekaw jestem, czy będą Państwo mieli odwagę opublikować powyższy list”. Zapomniał tylko dodać, że sam tej odwagi nie miał i… się nie podpisał.
– młody człowiek, pisze o sobie „tegoroczny maturzysta”, przesyła do redakcji tekst z prośbą (podaję pisownię oryginalną): Próbuję udzielać się w gazetce szkolnej, niestety z wymiernym skutkiem, gdyż moje teksty są nieaprobowane przez zespół redagujący gazetkę szkolną. Pomyśleć by można że to czysta złośliwość ale jest w tym inna rzecz. Teksty mojego autorstwa maja podłoże społeczno-polityczne co nie podoba się w szkole. Wynikać to może z braku zainteresowania ze strony młodzieży sprawami natury obywatelskiej. Z racji tego że po maturze zamierzam rozpocząć studia dziennikarskie chciałbym prosić Państwa o ocenę i opinię na temat mojego pismactwa.
Tekst przesłany do oceny nosi tytuł (pisownia oryginalna maturzysty): „Pytać i rządać odpowiedzi”, a w treści m.in. Jak można akceptować sytuacje kiedy władze w naszym kraju sprawują komuniści ( przedstawiciele zbrodniczego systemu takie samego jak faszyzm a nawet gorszego ), czy inni pseudo opozycjoniści którzy w 92 roku z Leszkiem W. alias T.W Bolek na czele, obalili rząd premiera Olszewskiego, który chciał w końcu zaprowadzić porządek , zlustrować i oczyścić nasz kraj z „krasnej zarazy”. Mowa tutaj chociażby o naszym złotoustym premierze Donaldzie T, czy do niedawna ministrze rolnictwa byłym premierze Waldku P(Polecam lekturę „Lewy Czerwcowy”)
Itd.itp., w sam raz do szkolnej gazetki.
A teraz mam pytanie. Co by się stało, gdyby młodzi ludzie jutro po marszu poszli na cmentarz i wyczyścili pomnik żołnierzy radzieckich, by pokazać, że nie mają z tym incydentem nic wspólnego, a napis „Bij bolszewika” odnosił się wyłącznie do historii sprzed lat?
JK

Napisane przez:

komentarzy 21 do “Prymitywne hamstwo i głópota”

  1. 02-03-2013 o godz. 13:28, S. pisze:

    Młodzi ludzie po marszu chętnie pójdą wyczyścić pomnik, by pokazać, że nie mają z tym incydentem nic wspólnego jak Pan pozamiata całe miasto, by pokazać, że nie ma Pan nic wspólnego z jego zaśmiecaniem.

    Pana ostatni tekst, w którym pokazał Pan pewną ścieżkę kompromisu był naprawdę mądry. Podobał mi się. Ale wpis w którym próbuje Pan bezczelnie wmówić, że organizatorzy marszu popisali pomnik sowietów jest żałosny.

    „Ktoś, kto w imię idei niszczy pomniki, znieważa cmentarze, uszkadza dzieła sztuki itp., na dodatek robiąc to po kryjomu, ale z GĘBĄ PEŁNĄ SZACUNKU DLA BOHATERSTWA INNYCH…”

    Przecież Pana intencje są jawne. Chce Pan najzwyczajniej w świecie oczernić niewinnych ludzi. Jeszcze zestawienie kilka wersów niżej z listami nt. niemieckiej historii i oławskich żydów, oraz ten maturzysta. Próbuje Pan zrobić z organizatorów jakichś skrajnych nacjonalistów i debili.

    Już wiem dlaczego dziennikarze mają taką opinię a nie inną.

    PS. Skoro w redakcji gazety są tacy detektywi, którzy poznali nazwisko organizatora, to może któryś wpadł na pomysł żeby spróbować się skontaktować i porozmawiać ?

  2. 02-03-2013 o godz. 15:32, wolfius pisze:

    Drogi Jurku, Ty lekko przesadzasz!
    Wiązanie ze sobą uszkodzenia pomnika sowieckich okupantów z tym, że organizatorzy marszu wpisującego się w państwowe święto nie chcą podać swoich nazwisk to nie jest podejrzliwość, to jest paranoja.
    To po pierwsze. Po drugie, w wielu miejscowościach trwa proces usuwania pomników ku czci sowieckich okupantów (vide: akcja „Zdejmij bolszewika z pomnika” – np. pomnik „Czterech śpiących”). Pomnik to pomnik. Co innego grób, który jest czymś na swój sposób świętym. Pamiętam jaka była wrzawa, gdy usuwano komunistyczne pomniki róznych kacyków – np. pomnik Świerczewskiego i zarazem jak wielu ujadało z tego powodu, że postawiono Pomnik Losów Ojczyzny. – Pamiętasz może? Jeśli idzie o mnie, to ja jestem za usuwaniem sowieckich pomników – wszystkich! Natomiast z pewnością bym ich do momentu usunięcia nie niszczył. Daje to bowiem Rosjanom idealny argument, aby występować przeciw Polsce i robić nam „gębę” na Zachodzie. Moim zdaniem mamy do czynienia z prowokacją. Tu, na tym przykładzie widać eskalowanie napięcia w związku z Marszem w Oławie. Sytuacja jest podobna jak z warszawskim Marszem Niepodległości, kiedy to, gdy nie udało się spacyfikować marszu, to policjanci w kominiarkach weszli w rolę chuliganów.
    Po trzecie, albo sobie kpisz, albo nie wiem, co, postulując, aby uczestnicy Marszu ku czci zamordowanych po wojnie przez UB, KBW i NKWD żołnierzy wyklętych po tym marszu szli i czyścili pomnik sowieckich okupantów z kolei po to, aby „udowodnić”, że to nie oni zniszczyli pomnik. Drogi Jurku, Tobie GW ewidentnie szkodzi w oglądzie świata i pomysłach, aby ten świat ulepszać. Jesteś sformatowany wg „narracji” chłopaków z Czerskiej, ale i to da się zresetować. Trzeba tylko zrobić pierwszy i wystarczający krok – nie czytać tego, co szkodzi.
    Pozdrowienia!

  3. 02-03-2013 o godz. 18:16, admin pisze:

    Drogi bohaterze na literkę „S.”, bo nazwiska oczywiście mężnie nie używasz – tak, gdy miastowi naśmiecą w lesie pod moim domem, to wychodzę i sprzątam, aby ktoś nie pomyślał sobie, że to ja wyrzuciłem śmieci. To moim zdaniem też patriotyzm, choć nikt nie manifestuje, nie śpiewa i niczego nie nazywa. Krótko – patriotyzm nie zawsze musi być na usługach polityki i polityków, czego młodzi ludzie często zdają się nie zauważać.
    Nigdzie nie pisałem nic o organizatorach marszu, a tym bardziej, że to oni pomalowali pomnik na cmentarzu. No, ale skoro uderzyłem w stół, a ktoś się odzywa…
    Pisanie o prowokacji jest naiwne i pozbawione podstaw, za to łatwo i szybko odpycha odpowiedzialność, bo tak najłatwiej. Jeszcze lepiej nie widzieć zbieżności haseł typu „Bić bolszewika” z agresją na cmentarzu.
    Co do pomników na cmentarzu wojennym… To znaczy, że szanujemy mogiły, najlepiej bezimienne, ale już rzeźba na cmentarzu, gdzie leżą tysiące żołnierzy to przesada? Ja tego nie kupuję. W moim pojęciu cywilizacja, która niszczy takie pomniki, sama idzie ku zagładzie. I nie chodzi wcale akurat o „tych” żołnierzy. Gdy proboszcz Irek z pomnika żołnierzy niemieckich z pierwszej wojny, który mu zawieźliśmy na przechowanie, zrobił podnóżek dla figury papieża, też mnie to raziło, czemu dawałem temu wyraz w gazecie, za co ksiądz miał do mnie pretensje.
    A tak przy okazji to akurat ten pomnik na oławskim cmentarzu jest jednym z nielicznych oławskich, a może i jedynym, który ma jakieś znamiona artyzmu (chyba nie powiecie, że Pomnik Losów Ojczyzny ze zbieraniną kamieni ociera się o dzieło sztuki?). Dlatego tym bardziej szkoda go paskudzić farbą, a potem za moje pieniądze (bo z podatków) oczyszczać.
    Zresztą nie ma tu co dyskutować – prawo cywilizowanego świata wszędzie chroni cmentarze wojenne. Kto nie chce, nie musi tam przychodzić, zwłaszcza że miejsce ustronne. Ale przychodzić i wypisywać idiotyzmy na piaskowcu – to po prostu prymitywne i przy tym pozostanę, w czym możemy się różnić. A nawet pięknie różnić.
    Drogi Wolfiusie, może „lekko przesadzam”. Oby! Oby!
    JK

  4. 02-03-2013 o godz. 19:34, wolfius pisze:

    Drogi Jurku, piszesz:
    „W moim pojęciu cywilizacja, która niszczy takie pomniki, sama idzie ku zagładzie.”
    Tu jest jakieś nieporozumienie. Cywilizację tj. jej kondycję mierzy się – jeżeli już – nie ilością pomników, czy ich samą obecnością, ale tym CZEGO są one pomnikami i tym, co one utrwalają, utrwalając przeszłość i „wspomagając” pamięć u kolejnych pokoleń. Tu mamy pomniki (nie nagrobki!), który nie podlegają żadnej ochronie w świetle prawa międzynarodowego tj. nikt nie zmusza naszego państwa do jego ochrony, a jedynie prawo wewnętrzne. A co upamiętniają te pomniki? – Okupanta, który najpierw napadł Polskę w 1939 roku, wcześniej – w latach 30-ych – dopuszczając się straszliwych represji na polskiej ludności Kresów I Rzeczypospolitej, a potem okupował Polskę do 1987 roku. Na czym więc polega wartość utrwalana przez ten pomnik? Wartość, którą wraz z całym pomnikiem należałoby chronić…?
    Drogi Jurku, z całym szacunku, ale to, co ty reprezentujesz, to nie jest żadna wartość, ani cywilizacja, ale NIHILIZM, który zaciera obiektywną granicę między dobrem a złem, prawdą i fałszem, wiernością wartości i ich zdradą. Sorry, że tak mocno, ale tak to widzę. – Nie oburza Cię, że 70 lat po II wojnie komunistyczne kacyki pacyfikują pomysł upamiętnienia imieniem Żołnierzy Wyklętych, a oburza, że jakiś cymbał pomazał sowiecki, okupacyjny pomnik. Czyż to nie jest nihilizm. Nie chcesz uwzględnić, że pomnik jest upokarzającym symbolem zniewolenia Polski i Polaków, a dopatrujesz się w nim rzekomego artyzmu. Czy to nie nihilizm? Oby nie! Obym się mylił w tej diagnozie! Pozdr.!

  5. 02-03-2013 o godz. 21:15, admin pisze:

    Drogi, coraz droższy Wolfiusie, czuję się dogłębnie „zdiagnozowany”, mniej więcej jak ostatnio geje przez Wałęsę.
    Ad rem. Dla mnie cmentarz to jest cmentarz i nie zamierzam wydzielać zmarłym centymetrów wokół ciała, które według własnego widzimisię ktoś zechce uznać za nagrobek bądź nie. Takie rzeczy precyzuje odpowiednia ustawa, mówiąca, że cały cmentarz wojenny podlega ochronie państwowej (dlatego to nie gmina płaci, a skarb państwa). To nie ma nic wspólnego z sowieckimi czy innymi okupantami. Podobnie jest w przypadku cmentarza pod Wrocławiem, gdzie grzebie się ciała niemieckich żołnierzy – całe założenie jest cmentarzem i podlega ochronie. Tu nie chodzi o pomniki gloryfikujące okupanta po zdobyciu miasta, czy ku czci generała, ale o pomniki cmentarne, czasem obeliski, stawiane jako coś w rodzaju nagrobka zbiorowego – ponieważ większość ciał chowano bezimiennie, w grobach wieloosobowych, bez tablic i bez nazwisk.
    Podobnie jak w tej sprawie, uważam, że wandalizmem było także wielokrotne niszczenie miejsca upamiętniającego katastrofę lotniczą między Oławą a Starym Otokiem. Bez względu na to, że byli to lotnicy wtedy wrogiej dla Polski armii (tu można by dyskutować nad jej rolą podczas II wojny, ale się nie piszę do ostatecznych ocen, bo nie jestem historykiem) moim zdaniem – tu się zapewne pięknie różnimy – takie miejsca śmierci lotników (katastrofy lotniczej) też powinno się upamiętniać, co zresztą czynimy w gazecie i nie jesteśmy jedyni na świecie, którzy tak czynią. Nie mówię o paleniu zniczy, czy oddawaniu czci. Mówię o zostawieniu w spokoju. O tym, by nie niszczyć miejsc upamiętniających śmierć.
    Nasz „piękny spór” – jak widzę – nie ma zatem nic wspólnego z jakimś współczesnym oławskim kacykiem, z jakimkolwiek marszem, nazewnictwem itp., a dotyczy zasad i wartości, o brak których mnie posądzasz. Piszesz w sprawie cmentarnych pomników: „Natomiast z pewnością bym ich do momentu usunięcia nie niszczył. Daje to bowiem Rosjanom idealny argument, aby występować przeciw Polsce i robić nam “gębę” na Zachodzie”. Zatem przed zgodą na niszczenie cmentarzy wojennych powstrzymuje cię jedynie strach przed Rosją? To jest ta wartość i to są te zasady, które wyznajesz? Ty, który tak dbasz o polskie cmentarze na Wschodzie? Taki chciałbyś dać przykład?! Ja w takim razie myślę mniej wyrachowanie – po prostu szanuję miejsca pochówku ludzi. A wartość, o którą pytasz, to człowiek z jego zawsze tragiczną śmiercią. Każdy człowiek. Możesz sobie to nazywać nihilizmem.
    Pozdrawiam nie mniej serdecznie
    Twój
    JK

  6. 03-03-2013 o godz. 00:17, Krzysiek pisze:

    Tak, tak, nie sugerujesz JK niczego, ale w artykule o zniszczeniu pomnika nawiązujesz do marszu, ciekaw jestem po co.

    Super anonimowy.

  7. 03-03-2013 o godz. 00:21, Krzysiek pisze:

    PS. Gazeta jako władza centralna, mimo otrzymania danych kontaktowych nie odzywa się do organizatorów(a numery telefonów zostały podane-zaprzecz zostań łgarzem), bo po co, to wy jesteście są bogami i do was trzeba przyjść i poprosić o wywiad.

  8. 03-03-2013 o godz. 13:53, admin pisze:

    Drogi anonimowy Krzysiu, w żadnym artykule do niczego nie nawiązuję, bo żadnego artykułu nie pisałem w tej sprawie, najwyżej wpis na blogu. Numerów telefonów też żadnych nie otrzymałem, bo w ogóle nie ja zajmuję się w redakcji tą tematyką. Ten marsz w sensie jednostkowym interesuje mnie tyle, co zwykłe wydarzenie, ale jako element w ciągu wydarzeń – owszem, bardziej. I temu dałem wyraz, do czego mam prawo.
    O ile wiem, redakcja kontaktowała się z organizatorami droga mailową, bo przysłali plakat z prośbą o upublicznienie, ale sami chcieli pozostać anonimowi. Sorry, ale rozmowa z kimś, kto chce działać w przestrzeni publicznej, a się ukrywa, w tej sytuacji (nie ma wojny, nie ma zagrożenia itp.) jest niepoważna.
    JK

  9. 03-03-2013 o godz. 15:08, Piotr Skotnicki pisze:

    Ja bym nie nazywał tego zjawiska „nihilizmem”, tylko tendencją do szczególnego rodzaju relatywizowania zjawisk. Moim zdaniem błędem jest sprowadzanie do wspólnego mianownika cmentarza wojennego żołnierzy sowieckich w Oławie do grobów sowieckiego totalitaryzmu na wschodzie. Z kilku powodów. Słusznie zauważył Wolfius – dlaczego ofiara ma gloryfikować oprawcę? Ale argumentów jest jeszcze co najmniej kilka. Na przykład taki, że ogromna liczba Polaków zgładzonych na Wschodzie cmentarza/grobów po prostu nie ma (pamięć o nich celowo zatarto). Warto też zastanowić się, kim byli spoczywający na sowieckim cmentarzu żołnierze. Prawda jest dość szokująca: mięsem armatnim gnanym na Berlin przez swoich dowódców. Oczywiście, to nie wina ich, lecz systemu, który najpierw ich zezwierzęcił, a potem ubezwłasnowolnił (lub na odwrót). Ale ich oni ten nowy ład współtworzyli. Dlaczego jednak my mamy ten system czcić/szanować, a jego narzędzia nazywać bohaterami?

    Oławski marsz Żołnierzy Wyklętych jest zanurzony w polityce i naiwnością byłoby twierdzić, że da się go z niej wyizolować. Można by się spierać, którędy biegnie linia podziału między jego zwolennikami a przeciwnikami. Moim zdaniem tych granic jest kilka i są umiejscowione na różnych płaszczyznach. W końcu ktoś system narzucony przez sowieckich „bohaterów” w „naszym kraju” utrwalił i przez przez stracone dekady podtrzymywał. Wydaje mi się, że budowanie patriotyzmu na etosie Żołnierzy Wyklętych ma sens – dużo większy niż osadzanie go wykonywaniu codziennych obowiązków – typu sprzątanie wokół własnego domu, rzetelne wykonywanie pracy i płacenie podatków. Wbrew pozorom patriotyzm ma przyszłość. Buduje wspólnotę wokół spójnych interesów z jasnym odniesieniem do przeszłości. W niej jest wiele spraw, których możemy żałować (i się ich wstydzić), ale także ogromna liczba zdarzeń, z których możemy być dumni i które powinny nam służyć za wzór.

    Jurku, moim zdaniem niefortunnie połączyłeś bohomazy na pomniku z Marszem w logiczny ciąg. Później wychodzisz z tego rakiem, ale jednak. Po drugie, a propos pomników, jak można przeciwstawiać polny kamień wielgachnemu monumentowi?

    Osobiście wolę młodzież, która organizuje Marsz (nawet jeśli jest inspirowana) i przypomina nam o historii od (post)lewackich młokosów paradujących w T-shirtach z czerwoną gwiazdą czy podobizną Che. Ta „marszowa” młodzież de facto zawstydza „starszyznę”, która sama powinna była wyjść z inicjatywą.

    I na koniec, co do samej nazwy ronda i ew. równowagi nazw, jeśli w oławskiej topografii pojawi się „Oberasbach”. Dla Niemców „Ohlauer Straße” to nazwa sentymentalna – tak jak dla nas Lwowska czy Stanisławowska. Skoro w Oberasbach istnieje „Ohlauer Straße”, to może namówmy naszych niemieckich partnerów na jej spolszczenie. Jeśli to uczynią, zróbmy u nas ulicę Oberasbach. Tym sposobem uzyskalibyśmy symetrię. Rozwiązanie alternatywne: nie instalujmy w Oławie ul. Oberasbach, tylko „Oberek Straße” 😉

  10. 03-03-2013 o godz. 20:23, Krzysiek pisze:

    „Numerów telefonów też żadnych nie otrzymałem, bo w ogóle nie ja zajmuję się w redakcji tą tematyką.” oraz „(sami nie przyszli do redakcji, bo pewnie musieliby założyć kominiarki)”. Numery zostały przesłane, a jeśli jest pan na tyle nie kompetentny, żeby o tym wiedzieć, to co Pan komentuje.

  11. 03-03-2013 o godz. 20:36, Tomek pisze:

    Byl Pan na marszu?

  12. 03-03-2013 o godz. 20:51, admin pisze:

    Piotrze, co do Oberasbach, zgadzam się z tobą. Co do patriotyzmu w ogóle – też, zwłaszcza w nawiązaniu do „żołnierzy wyklętych”. Na cmentarzach wojennych bym jednak nie grzebał, co już uzasadniałem i tego się trzymam. Natomiast uważałbym szczególnie z tą polityka marszową i jego (marszu) uczestnikami. Jeśli czytam na FB, na stronie oławskiego marszu „Czołem Wielkiej Polsce!”, mam wątpliwości. Zresztą nie tylko ja. Jakiś facet czyta to samo i ma np. takie odczucia: Widzę że w Oławie są jeszcze porządni nacjonaliści 🙂 Pozdrawiam narodowo! Oczywiście zaraz ktoś z organizatorów go zgasił, ale klimat jest taki, że właśnie tacy się garną. Wśród popierających (a może i organizatorów, bo nazwisko identyczne jak to z wniosku do urzędu w sprawie pozwolenia na marsz) jest Michał N. – kibic (wśród ulubionych ma Dolny Śląsk, Tylko Śląsk), który jako pierwszy swój ulubiony cytat podaje coś takiego:
    Być obywatelem swojego państwa, nawet jeśli jest się tylko zamiataczem ulic, musi być uważane za większy honor niż bycie królem w obcym kraju. A.H. Te literki to… Adolf Hitler. Nazwa ronda – tak, ale mnie takie towarzystwo nie odpowiada. Obawiam się też, że nie wszystkim „żołnierzom wyklętym” by pasowało.
    Na marszu nie byłem, ale wiem, że było OK, spokojnie, można nawet powiedzieć, że wszystko się udało. I dobrze. Zaraz będzie zresztą materiał z tego na naszej stronie. To oczywiście nie zmienia moich powyższych uwag w sprawie otoczki marszu, a zwłaszcza na temat niszczenia cmentarzy wojennych. Tu nawet Wolfius zgadza się, że to było dzieło jakiegoś cymbała. Ja nazywam to mocniej, ale niech będzie. W każdym razie na pewno było to zachowanie naganne.
    Pozdrawiam
    JK

    PS I chyba wkrótce do ciebie zadzwonię, bo widzę, że roboty idą, więc pewnie masz nowe dobre wieści 😉

  13. 03-03-2013 o godz. 21:30, Piotr Skotnicki pisze:

    Cieszę się, Jurku, że się rozumiemy – choć nie do końca, bo ja z tymi cmentarzami nie oddawałbym tak łatwo pola. Dlaczego niby nie mamy usuwać totemów totalitaryzmu – także komunistycznego? Czyi bohaterowie? Jacy wyzwoliciele?

    Co do marszu, byłem na nim z rodziną i ogólnie w porządku, chociaż parę spraw warto by dopracować. Szkoda, że na przedmarszowej mszy frekwencja była niska, bo w kazanie warto było się wsłuchać. Być może wtedy usłyszelibyśmy po marszu mniej takich komentarzy, jakie do naszych uszu niestety docierały. Znajomość historii, budowanie tożsamości i odczytywanie znaków – to umiejętności naprawdę trzeba rozwijać.

    Roboty idą pełną parą w środku, a niebawem ruszy „akcja dachowa”. Liczę, że będziemy mieli przy tej okazji możliwość podziękowania osobom, które nas wsparły w tym dziele – w ramach dobrze wykonywanej misji publicznej.

    PS
    Na koniec chciałbym podzielić się pomysłem, na jaki wpadliśmy z sąsiadami. Za pośrednictwem naszego radnego (a kto to?) o nadanie właśnie jej nazwy nazwy Oberasbach. Jesteśmy gotowi poświęcić jej obecną nazwę, jeśli tylko dzięki takiemu posunięciu przestałaby być wyboistą drogą błotną. Przecież goście z Bawarii nie powinni pozostawić w niej obuwia podczas wizytującego spaceru. 😉

  14. 03-03-2013 o godz. 21:35, Piotr Skotnicki pisze:

    ERRATUM:
    Jest: „Za pośrednictwem naszego radnego (a kto to?) o nadanie właśnie jej nazwy nazwy Oberasbach.”
    Winno być: „Za pośrednictwem naszego radnego (a kto to?) zamierzamy wystąpić o nadanie właśnie jej nazwy nazwy Oberasbach.”

  15. 03-03-2013 o godz. 23:28, Mario pisze:

    „Co by się stało, gdyby młodzi ludzie jutro po marszu poszli na cmentarz i wyczyścili pomnik żołnierzy radzieckich, by pokazać, że nie mają z tym incydentem nic wspólnego, a napis “Bij bolszewika” odnosił się wyłącznie do historii sprzed lat”.
    To nie jest sugerowanie, że podejrzenie padło w tym kierunku? W taki sposób ma ktoś udowadniać, że czegoś nie zrobił?
    To tak jakby Pan poszedł posprzątać w czyimś ogródku, bo ktoś zechciał tam sobie nasrać… bo chce Pan pokazać, że nie miał Pan nic wspólnego. Idiotyzm.
    O marszu pewnie Pan nie pisał i wcale to Pana nie interesuje, bo nie jest to prozachodnie. Gdyby organizowano w Oławie marsz równości czy tolerancji, to z pewnością byłby Pan w pierwszym rzędzie z aparatem w jednej ręce i transparentem popierającym tę akcję w drugiej.

  16. 04-03-2013 o godz. 00:08, Małgorzata pisze:

    Jakim prawem Pan sugeruje ze osoby związane z marszem miały coś wspólnego za zniszczeniem tego pomnika?
    Przecież trzeba mieć dowody żeby pisać coś takiego.

    A moze to Pan to zrobił aby zdyskredytować tych młodych ludzi ,których Pan tak szybko ocenił i zaszufladkował.

    Jak by się dłużej zastanowić to bardzo prawdopodobne…

    I ten numer z błędem ortograficznym… genialna robota Panie redaktorze naczelny…
    No chyba ze się mylę to to niech Pan umyje ten pomnik aby udowodnić ze nie ma Pan z tym nic wspólnego …

  17. 04-03-2013 o godz. 01:06, wojciech pisze:

    jak bardzo trzeba być nierzetelnym dziennikarzem,zadufanym i aroganckim człowiekiem aby pisać a właściwe w okropny obślizły sposób sugerować ze ci młodzi ludzie to jacyś bandyci( musieliby założyć kominiarki)
    ,debile nie wiem co jeszcze… Na jakiej podstawie??
    Czy Pan w ogóle z nimi rozmawiał??? Co Pan o nich wie…?

    kupuję Pańską gazetę od lat i myślałem ze mam do czynienia z rzetelnym i obiektywnym dziennikarstwem i gdybym nie znał części tych chłopaków uwierzyłbym w te Pana wypociny…
    Są to fajni,inteligentni młodzi ludzie,studenci Politechniki Wrocławskiej i będą tworzyć elitę tego kraju i nie zasługują na takie teksty..

    gazety już nigdy nie kupię szkoda czasu i pieniędzy na coś takiego..

    Tak się jeszcze zastanawiam co Was tak rozsierdziło w tej inicjatywie?
    I niech się Pan dobrze zastanowi kto tak naprawdę jest zanurzony w polityce Pan czy oni

  18. 04-03-2013 o godz. 10:11, Ziaro pisze:

    Oczywiście, że podaliśmy numer kontaktowy do redakcji GP.
    Niestety nikt się z Nami nie skontaktował i o nic nie pytał.
    Nie dostaliśmy też odpowiedzi na nasze maile.

    Czy to, że chcieliśmy jak najdłużej pozostać anonimowi pozbawia Nas szacunku w oczach redaktorów ?

    Mamy nadzieję, że godne zachowanie uczestników Marszu rozwiało wszelkie wątpliwości na temat organizatorów.

    W wyrazami szacunku

  19. 04-03-2013 o godz. 10:21, admin pisze:

    Z tego co wiem, zachowanie na marszu było OK – co do samego efektu, jaki osiągnęli organizatorzy, nie można mieć zastrzeżeń. Podobnie zresztą, jak do słusznego postulatu w sprawie nazwy, co już pisałem. Moje wątpliwości we wpisie powyżej dotyczyły głównie incydentu na cmentarzu wojennym, który – moim zdaniem – może być efektem pewnej większej całości, co lekko zasugerowałem, a z czym nie wszyscy się zapewne zgadzają.
    Na szczęście pewne uwagi ludzie biorą sobie do serca. Tego od cytatu z Hitlera już nie ma na stronie, czyli coś jednak działa i to jest optymistyczne.
    Pozdrawiam
    JK

  20. 04-03-2013 o godz. 10:33, Searluash pisze:

    pan kamiński od pewnego czasu już moim zdaniem pisze pod października.
    październik zamieszcza całostronicowe informacje z urzędu miejskiego, obwieszczenia, czy to jest 5 tys co miesiąc stałego dochodu Gazety panie redaktorze od burmistrza, czy nawet więcej?
    Publiczne pieniądze, prosze odpowiedzieć, ile dokładnie gazeta dostaje od burmistrza, niech pan odpowie

    Najpierw pisze pan o organizatorach, o Marszu, ale gdy panu odpisują, to pan, że się tym nie zajmuje.

    Sprzedaż Gazety spada, gazeta traci klientów, bo ludzie liczą pieniążki, ale poziom gazety staje się marniutki. więc liczy się stały dochód od burmistrza.

  21. 04-03-2013 o godz. 11:00, wojciech pisze:

    Możemy mieć tylko nadzieję że i Pan weźmie sobie pewne uwagi do serca
    i w przyszłości zanim coś „lekko zasugeruje ” zastanowi się i oceni obiektywnie sytuację,bo od dziennikarza mamy prawo wymagać więcej niż od plotkarza

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie