Za psy odpowiada właściciel

Tego nie zmieni nic. A tłumaczenie, że akurat był spadek napięcia, więc elektryczne zamknięcie puściło i dwa wielkie owczarki mogły wyskoczyć pod szpital na śniadanie, jest naiwne. Oczywiście zapewne to może mieć jakieś znaczenie dla sprawy przed sądem, gdyby do niej doszło, zwłaszcza przy sprawnym adwokacie, niemniej jednak i tak odpowiedzialność właściciela nie ulega wątpliwości. Widziałem obrażenia jednej z kobiet – wrażenie było takie, że nie zdecydowaliśmy się na pokazanie zdjęć w portalu ani w gazecie. To by było po prostu zbyt drastyczne („Fakt” pewnie nie miałby obiekcji, ale oni tu nie mieszkają i nie spotkają się za chwile z kimś z rodziny). Pies normalnie obgryzł kawałek kości z nogi.
Docierają już do nas informacje o wcześniejszych problemach właściciela z tymi psami. Do sprawy na pewno wrócimy w wydaniu papierowym przedświątecznym, z naciskiem na kwestię odpowiedzialności za wypadek.
Warto przy tej okazji przypomnieć o odpowiedzialności rodziców za własne dzieci, które często włóczą się same w okolicach domu. Tym razem trafiło na dorosłych. Co byłoby z dzieckiem? Czy uszłoby z życiem?
JK

Napisane przez:

komentarze 2 do “Za psy odpowiada właściciel”

  1. 24-03-2013 o godz. 22:37, olewianin pisze:

    Panie redaktorze ludzie nieodpowiedzialni nie powinni trzymać takich agresywnych psów.Właścicielka przyznaje, że psy są młode i wykorzystują każdą okazje aby uciec.Miesiąc temu uciekły ale tylko przestraszyły przechodniów za co przeprosiła. Teraz doszło do pogryzienia – same słowo przepraszam nie wystarczy. Następnym razem jak dojdzie do tragedią to jak właścicielka będzie tłumaczyć?
    To jest całkowity brak odpowiedzialności.Młody psy należy jak to mówi się fachowo ,,ułożyć” dopóki nie będzie za późno!
    Podobno w Zakrzowie jest wyspecjalizowana szkółka trenerska dla psów.Jak właścicielka sobie nie daje rady niech skorzysta z fachowej pomocy.

  2. 25-03-2013 o godz. 10:58, Piotr Skotnicki pisze:

    Kiedy w sobotę rano odpaliłem net i stronę GPWO, trochę mnie zmroziło. Rzut oka za okno – są, po właściwej stronie bramy.

    Zastanawiam się, co mogło być przyczyną agresji. Obserwacja weterynaryjna nie musi niestety niczego wykazać, bo gdy psy poczują silną rękę fachowców, nie odważą się zrobić nic głupiego. Więcej dałaby analiza sytuacji na miejscu, ale do tego nikt nikogo nie zmusi.

    Co do szkoleń, taki trening ma sens tylko w jednym przypadku – jeśli pod okiem szkoleniowca trenuje czworonoga jego właściciel/opiekun. Wtedy po powrocie do domu relacja pan-pies zostaje niezmieniona. Oddawanie psa na turnus szkoleniowy (bez udziału opiekuna) nie ma sensu.

    Może przy okazji warto by przeprowadzić jakąś akcję edukacyjną? Niech jakiś dobry szkoleniowiec opowie, jak się zachować w „starciu” z agresywnym psem. Niech poruszy temat tzw. ostrości pozornej. Sprawny facet poradzi sobie nawet z dużym czworonogiem (z dwoma trudniej), ale np. dziecko powinno wiedzieć, jak się w takiej trudnej sytuacji najlepiej zachować

    P.S.
    Belgi zwiały nam razem tylko raz, ale obyło się bez szkód (podobnie jak przy indywidualnych ucieczkach). Udało mi się je odwołać, a raz dosłownie złapać zwierzaka gołymi rękami i doprowadzić do domu. Nie były agresywne, ale czasami trudno przewidzieć, bo może być dla psa czynnikiem stymulującym.

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie