Wielkanoc

Od kiedy byłem w Jerozolimie, akurat te święta zawsze będą mi się kojarzyły z tamtym zgiełkiem, chaosem, tłumami wiernych, zapachem kadzideł i wszelkim pogmatwaniem, jakie dotyczy tego miejsca, ważnego dla trzech wielkich religii. Przeżycie wielkie, dla każdego, warte takiej wyprawy.
Do dziś mam przed oczyma wiele obrazów, związanych z ostatnią drogą Chrystusa. Zaraz po wejściu do Bazyliki Grobu Pańskiego, właściwie od razu, może nawet zbyt nagle, znajdujemy się w centrum najważniejszych dla chrześcijan wydarzeń sprzed dwóch tysięcy lat.
Zaraz przy wejściu tzw. skała namaszczenia, gdzie złożono ciało Jezusa. Płyta cały czas jest wilgotna. Ortodoksyjni Grecy i prawosławni Ormianie przywożą ze sobą olejki, wodę różaną i polewają kamień. Potem biorą kawałki waty czy płótna, moczą i biorą ze sobą na pamiątkę, jaki kawałek świętości tego miejsca.
Dalej Golgota, jakże inna od wyobrażeń. Cała obudowana świątyniami, w niektórych miejscach tylko za szybą przewodnicy pokazują kawałki prawdziwych skał, tłumacząc jednocześnie, że nic tu nie jest do końca prawdziwe i pewne, a jedynie prawdopodobne, bo i prawdziwa Golgota też mogła być w zupełnie innym miejscu.
Sam grób Jezusa też może dziwić, bo wygląda to tak, jakby w ogromnej sali ktoś wybudował wielki drewniany relikwiarz w styl cerkiewnym. I faktycznie tę rotundę, obudowując miejsce, uznawane za grób Chrystusa, zbudował car Aleksander II, dlatego jej górna część jest w kształcie korony carskiej. Obok inny grób. Przewodniczka tłumaczy, że nie wiadomo, czyj, choć tradycja mówi, że Józefa z Arymatei, wujka Matki Boskiej, który oddał swój grób Jezusowi, więc to pewnie musi być jego. Ale tak naprawdę, jak wszystko tam, nic nie jest pewne.
I wreszcie sam grób, uważany za ostatnie ziemskie miejsce spoczynku Chrystusa. W 2000 roku opisywałem go tak: – Wchodzimy do tzw. Anastasis, czyli najważniejszego miejsca w całej bazylice. Najpierw do pomieszczenia, gdzie Maria spotkała Anioły. Potem do niszy, wykutej w skale, gdzie według tradycji złożono Jezusa. Nisko, ciemno, trzeba się mocno zgiąć, by wejść do środka. Bardzo skromnie. Właściwie to nie ma tam nic więcej oprócz kamiennej płyty, na której złożono ciało. Ale to wystarczy. To jest najważniejsze miejsca dla wierzących. Miejsce grobu, a jednocześnie zmartwychwstania. Skała jest pokryta marmurem. Nad nią trzy obrazy, przedstawiające zmartwychwstanie w trzech różnych stylach: greckim, ormiańskim oraz łacińskim. Trzeba szybko wychodzić, nie ma czasu na rozważanie, kolejka z tyłu napiera, każdy chce zobaczyć to miejsce.
*
I jeszcze anegdotka, powtarzana przez żydowskich przewodników jerozolimskich. Co robił Chrystus w latach, o których milczy Pismo Święte? Otóż są takie teorie, że był w południowej Anglii. Hipoteza opiera się na tym, że Jezus w swojej młodości pływał na statkach swojego wuja Józefa z Arymatei i w ten sposób mógł dotrzeć w różne miejsca. Na przykład do… Anglii. A ponieważ był cieślą, Anglicy twierdzą, że to właśnie sam Jezus wybudował tam pierwszy drewniany kościółek. Tam też mógł nauczyć się greki. No bo dlaczego swojego pierwszego i głównego apostoła nazwał Petrus, co jest słowem greckim i znaczy tyle co opoka, skała?
*
Na koniec dowcip, opowiadany już po wyjściu z bazyliki.
– Dlaczego św. Piotr trzykrotnie zaparł się Jezusa?
– Bo mu uzdrowił teściową (co jest faktem biblijnym).
*
Spokojnych świąt…
JK

Napisane przez:

komentarzy 16 do “Wielkanoc”

  1. 29-03-2013 o godz. 00:37, wolfius pisze:

    Drogi Jurku, przedni dowcip na Wielki Tydzień … Coś jakby w guście z ulicy Czerskiej. Planujesz może tamtym wzorem jakiś dodatek go GP np. w postaci „Ewangelii” Judasza…?
    – Wesołych świat!

  2. 29-03-2013 o godz. 10:00, admin pisze:

    Drogi Wolfiusie, na Ciebie – jak widać – zawsze można liczyć 😉 Ewangelii już nie pisz, wystarczą Twoje komentarze.
    Pozdrawiam
    JK

  3. 29-03-2013 o godz. 11:14, wolfius pisze:

    Drogi Jurku, ależ tu nie jest ważne, co ja piszę, bo to Ty jesteś dziennikarzem i szefem a nie ja, ale jeszcze ważniejsze jest, co Ty wydasz i czym lud oświecisz … 😉
    Pozdr.!

  4. 29-03-2013 o godz. 11:53, admin pisze:

    To nie jest gazeta, tylko mój blog – tu nie jestem ani szefem (chyba, że samego siebie), ani dziennikarzem, ani nikogo nie oświecam. Jak wpadniesz na tradycyjną kawę, opowiem ci, po co to robię.
    JK

  5. 30-03-2013 o godz. 12:21, Piotr Skotnicki pisze:

    Każdy przeżywa Wielkanoc na swój sposób. Nawet słabiej wierzących skłania do refleksji.

    Dobrej Wielkanocy!

  6. 30-03-2013 o godz. 13:55, admin pisze:

    Tych, co nie wierzą, też. Amen
    JK

  7. 30-03-2013 o godz. 14:10, Piotr Skotnicki pisze:

    A to ciekawe. W jakim względzie? Zapewne w takim samym, co misterium ozyriackie. Nowocześnie nazywa się to „wiosennym resetem”.

  8. 31-03-2013 o godz. 11:31, Kacper pisze:

    Spokojnych Świąt a dla tych którzy nie mogą wybrać się do dalekiej Jerozolimy polecam http://ziemiaswietawkatechezie.pl/ciekawostki-biblijne/932/ i http://www.oberlausitz.com/ferien/kulturell/via-sacra/pl/zittauer-fastentuecher.aspx warto zobaczyć jak łużyczanie świętują Zmartwychwstanie Pańskie – to tylko 170km od Oławy

  9. 01-04-2013 o godz. 19:43, wolfius pisze:

    Jurku, ja teraz z innej beczki. Mam wrażenie, że Ty przeżywasz jakąś nostalgię za latami Gierka. A dokładniej: za jego propagandą. (To wpływy chłopaków z Czerskiej?) Czytałem Twój propagandowy tekst o gigantycznym sukcesie i dobrobycie w Polsce, który jako żywo przypomina mi tezy z laty 70-ych mówiące o tym, że Polska jest 10-ym krajem – potęga na świecie. Ty byłeś – co prawda – skromniejszy, pisząc o 40-ym miejscu. Zapomniałeś jednak podać statystyki odnośnie dochodu na jednego statystycznego mieszkańca, produkcie PKB i paru innych detalach, jak np. ten, ile milionów Polaków wyjechało za chlebem za granicę w ciągu ostatnich 20lat z tego raju… Zapomniałeś jeszcze napisać o taki detalu, że główna instytucja państwowa zajmująca się kumulowaniem i wypłatą emerytur jest bankrutem i że w tym dobrobycie na lekarza – specjalistę czeka się często pięć lat. – To prawdziwy europejski i światowy standard żywcem przejęty z G – 8.
    Obyśmy tylko zdrowi byli!

  10. 02-04-2013 o godz. 08:49, Piotr Skotnicki pisze:

    Też czytałem „raport o dobrobycie” w wydaniu papierowym GPWO, a parę tygodni wcześniej przemknął mi gdzieś w necie. On wygląda ładnie głównie dlatego, że opiera się na danych sprzed kilku lat, bodaj 2009-2010. Na szczęście Oława jest „przyklejona” do Wrocławia i mimo wszystko nie załamujemy rąk/robimy swoje.

  11. 02-04-2013 o godz. 09:12, admin pisze:

    I o to chodzi, Piotrze, aby wykorzystać to, co się da wykorzystać (choćby lokalizację) i robić swoje, nie załamywać rąk, bo gorzej to jeszcze może być, a w większości miejsc na świecie już jest.
    A ty to jednak Wolfiusie w okresie świątecznym potrafisz ciszyć się życiem i nieść tę radość ludziom…
    Pozdrawiam zimowo
    JK

  12. 02-04-2013 o godz. 10:29, wolfius pisze:

    Panie Piotrze, jak to niektórzy próbują „zaczarować” rzeczywistość i myślą, że w ten sposób rzeczywistość jako sama „się” zmieni ;). Orwell pisał, że prawdziwe zniewolenie zaczyna się, gdy twórcy propagandy sami zaczynają w nią wierzyć. Drogi Jurku, z całym szacunkiem, ale powtarzanie bzdur o sytuacji kraju, który jest na granicy katastrofy gospodarczej, podobnie zresztą jak reszta Eurokołchozu, nie ma nic wspólnego z robieniem „swojego” – chyba, że na tym właśnie polega Twoja praca… Co do mojej radości z okazji świąt, to spokojna głowa. W święta cieszę się czymś innym, niż „dobrobyt” kraju rządzonego przez sepleniącego budowniczego autostrad, czy regionalnego budowniczego obwodnicy. To, co mnie i „paru” innych cieszy jest dużo starsze i prawdziwe…

  13. 02-04-2013 o godz. 11:10, Piotr Skotnicki pisze:

    Daleki jestem od czarowania rzeczywistości. Raczej próbuję ją odczarowywać i wtedy okazuje się, jak bardzo czarują ją inni. Dwa przykłady: ogólnopolski i lokalny.
    1) Zapytałem kiedyś Rzecznika praw obywatelskich, dlaczego osoby prowadzące więcej niż jedną działalność gosp., względnie osoby zatrudnione na etacie i prowadzące dodatkową działalność, muszą płacić dodatkową składkę/składki ZUS na ubezp. zdrowotne (52). Odpowiedź mnie rozwaliła: „w imię solidarności społecznej”. Dobre? Ten RPO zginął pod Smoleńskiem. Do nowego nie chce mi się pisać. Podejrzewam, że odpowie tak samo.

    2) Specjalista od prześwietleń podpisał się pod zdjęciem płuc „bez zmian”. Niedługo potem inny specjalista obejrzał to samo zdjęcie, złapał się za głowę i skierował prześwietlonego do szpitala w trybie natychmiastowym. Diagnoza jednoznaczna, chemia, lampy, regres, neuropatia. Okazuje się, że „ścignięcie” pierwszego „diagnosty” nie jest wcale takie proste.

  14. 02-04-2013 o godz. 11:11, admin pisze:

    Drogi Wolfiusie, na takim poziomie demagogii nie ma co dyskutować. Zawsze możesz z tego Eurokołchozu wyjechać, skoro wszędzie jest lepiej – choćby na Białoruś, do Korei, Egiptu, Armenii, Azerbejdżanu itd. można wymienić ze sto państw, w których dla mnie jest gorzej niż u nas, a dla ciebie lepiej. Taki wyjazd (zrobimy zbiórkę na bilet wśród użytkowników portalu)umożliwia ci właśnie Eurokołchoz, bo w drugą stronę najczęściej to nie działa. I raczej nie wszędzie będziesz miał taki swobodny dostęp do prądu, czystej wody i… sieci, więc koniec z komentowaniem. I jak tu żyć?!
    Nigdzie nie napisałem, że Polska jest idealnym krajem. Czy to z Kaczyńskim, czy z Tuskiem. Czy to ze Smoleńskiem, czy z Palikotem. Czy z coraz gorszą edukacją, czy z uciążliwym dostępem do opieki zdrowotnej. Ja jednak mimo wszystko ją wolę, z całym dobrodziejstwem inwentarza, niż pozostałą większą część świata. I to tyle, co miałem do powiedzenia, a co ty odczytałeś jako coś zupełnie innego.
    JK

  15. 02-04-2013 o godz. 11:45, wolfius pisze:

    Drogi Jurku, ależ ja do żadnego Eurokołchozu nie wjeżdżałem, abym z niego miał wyjeżdżać, lecz to on do mnie, podobnie jak wcześniej komunizm i nazizm przybył. Jestem u siebie a Eurokołchoz jest ciałem obcym. Dziś widać to lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. To zdaje się ty lubujesz się we wschodnich klimatach…, czemu nieraz dawałeś wyraz. Parę miesięcy temu mój bratanek wyjechał do USA. Praktycznie od razu dostał pracę i zarabia prawie pięciokrotnie więcej niż ja. Tam, ani nigdzie indziej, gdzie rządzi ekonomia, nie potrzeba parszywej bandy z Brukseli z jej dyrektywami o unijnych standardach co do krzywizny banana, wielkości prezerwatywy, ilości cukru w dżemie, poprawnym sposobie robienia oscypka, sposobie znoszenia jaj przez kury (sic! – dyrektywa głosi, że kura powinna znosic jajko … „pazurkami do przodu” – dokładne tłumaczenie z angielskiego), ilości cienia na świński ryj w przypadku hodowli świń na powietrzu, etc.
    Ja nie wolę obecnego euro-burdelu. Ja wolę normalność bez złodziejskiej eurokołchozowej biurokracji, której w ostatnich trzech latach w Polsce przybyło pond 7o tysięcy, podczas, gdy od wdepnięcia w UE-GWno ubyło tysięcy lekarzy i miliony młodych ludzi, dla których nie ma perspektyw. Nie wolę euro-edukacji, która wypuszcza kompletnych debili http://wiadomosci.onet.pl/kraj/wprost-ujawnia-wyniki-probnych-egzaminow-co-drugi-,1,5457535,wiadomosc.html którzy nie znają ortografii na poziomie dawnej trzeciej klasy szkoły podstawowej, o historii, elementarnej wiedzy o literaturze, etc. nie wspomnę. O poziomie na euro-uniwersytetach nawet nie będę pisał. Widzę, że jednak, wbrew deklaracjom, jesteś mocno wierzący … w Eurokołchoz. To może dobrze, ale przypomnij sobie, co mówiono pod koniec lat80-ych:
    „Ostatni gasi światło!”

  16. 02-04-2013 o godz. 12:23, admin pisze:

    To prawda, lubię Wschód i jego klimaty, i dzięki temu mam dystans do tego, co tu się wyrabia. Wiem też, jak ludzie żyją na świecie, jak żyje ich większość, a nie tylko ci w telewizorze czy w paru najbogatszych państwach świata (to też widziałem i wcale nie zazdroszczę). Wiara nie ma tu nic do rzeczy. Świat wokół się zmienia i to mocno, a my w Europie (oby jak najwolniej) zjeżdżamy na margines, ustępując miejsca innym nacjom – bez względu czy tu będzie Eurokołchoz, czy Twoja europejska „normalność” (XIX-wieczna?).
    Też chciałbym być młody, piękny i bogaty, ale od powtarzania tego (jak u Ciebie) nic się nie zmieni. Niemiec zarabia średnio ok. 2.5 tys. euro, czyli parę razy więcej niż Polak, choć jest w Eurolandzie. Takie wyliczanki, że czyjś bratanek wyjechał do USA i akurat mu się udało, to jest czysta demagogia. Ja akurat znam takich, którzy wyjechali i przez 20 lat nadal cieszą się kolorowym telewizorem i własnym autem, bo tego im zawsze brakowało w PRL. Cieszą się, i nadal, po 20 latach, są na marginesie tamtejszego społeczeństwa, bo tylko jednostkom udaje się wyrwać poza krąg Polonii czy innych mniejszości.
    Wybacz, ale akurat ja teraz pracuję, nie mam czasu na bezproduktywne bicie piany – to zapewniam jak wpadniesz na tradycyjną kawkę 😉 Zwłaszcza, że mój wpis dotyczył jerozolimskich migawek, a u Ciebie jak zwykle – Czerska, Euroland, krzywizna bananów itp.
    Pozdrawiam
    JK

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie