I jakoś tak wolnościowo, choć nie z Polski

No tak, my tu (w Polsce) świętujemy odzyskanie wolności, i bardzo dobrze, a za mną ciągną się wciąż jakieś wolnościowe wyjazdy. Ten stary

http://sdp.pl/wywiady/9859,z-jerzym-kaminskim-o-tym-jak-uczy-dziennikarstwa-w-krajach-postsowieckich-rozmawia-blazej-toranski,1401874595

I ten nowy, na Białoruś, gdzie wolność wciąż reglamentowana, wykrawana i ofiarowywana niektórym, tym wtajemniczonym, jak komunia święta. Tu parę przeuroczych fotek z białoruskiej prowincji (zwróćcie uwagę na nazwę placu):

DSC_0011
DSC_0013
DSC_0015
DSC_0117
DSC_0147
DSC_0688
DSC_0713
DSC_0744
DSC_0794
DSC_0842

Więcej o białoruskich sprawach napiszę do gazety za parę tygodni, bo na razie miejsca wciąż brakuje (czerwiec!), a jednak tematy lokalne przede wszystkim.

Napisane przez:

komentarze 3 do “I jakoś tak wolnościowo, choć nie z Polski”

  1. 06-06-2014 o godz. 14:19, Karol pisze:

    Dajmy spokój Białorusi, by nie było powtórki z Ukrainy. Może lepiej tak, jak jest teraz na Białorusi, czyli z prezydentem prorosyjskim, rządzącym autorytarnie krajem na wschód od naszej granicy. Mamy przynajmniej strefę buforową od Rosji.

    Gdyby do władzy dostali się wyzwoleńcy spod flagi biało czerwono białej, to Putin by tego nie zdzierżył i czyniłby takie kłopoty gospodarcze, dostawami gazu, wymianą handlową, że Białoruś szybko włączona po kawałku została by do federacji rosyjskiej.

    A tak mamy w miarę niepodległy kraj, uzależniony wprawdzie od Rosji gospodarczo, powiązany sojuszami, ale jest to i tak lepiej, gdyby Białoruś de iure stała by się częścią federacji rosyjskiej.

    Było by analogicznie, jak na Ukrainie. Dopóty był prorosyjski Janukowycz, było w miarę spokojnie, gdy tylko do władzy na Ukrainie doszli prozachodni politycy, zaczęły się problemy gospodarcze i trwają walki o zachowanie integralności Ukrainy.

    Polacy uczyli się na błędach, po powstaniu styczniowym, na polskich ziemiach sytuacja się uspokoiła, wiedzieli, że żadne powstanie nie będzie miało szans i trzeba odczekać na odpowiedni moment, by zawalczyć o wolność i taka sytuacja pojawiła się po w trakcie I wojny.

    Białorusini muszą odczekać, każda zmiana władzy na Białorusi będzie oznaczała problemy gospodarcze i kryzys. Inna sprawa, że większość Białorusinów uważa się albo za „tutejszych” albo za Rosjan. Nie mają wykrystalizowanej opinii o własnym Narodzie i samostanowieniu, by wszyscy masowo stanęli do walki o prawdziwą niepodległą Białoruś.

    W II Rzeczypospolitej także większość tamtejszych mieszkańców, niewykształconych, niepiśmiennych mówili o sobie, że są „tutejsi”. Nie Polacy, nie Rosjanie, tylko tutejsi.

    Jeszcze musi minąć sporo lat, by Białorusini dojrzeli do tego, jakiej są Narodowości. A Łukaszenka wcale im w tym nie pomaga, gdyż językiem obowiązującym jest rosyjski, a białoruski jakby na dalszym planie.

  2. 06-06-2014 o godz. 14:42, admin pisze:

    – Białorusini muszą odczekać – i tu się z Panem zgodzę, Panie Karolu
    JK

  3. 07-06-2014 o godz. 09:34, Karol pisze:

    Może po śmierci Putina lub niewiarygodnego kataklizmu można będzie myśleć o zmianie polityki, ale Białorusini nie mają czasu jednocześnie, gdyż rusyfikacja jest obecna na Ukrainie, wskazują na to badania, w których język białoruski jest wypierany przez rosyjski.

    Także muszą odczekać, ale czas nie jest na korzyść tych, którzy czują się Białorusinami. Bo za te 50 lat, gdy Rosja może być w chaosie po śmierci Putina, na Białorusi już nikt nie będzie się czuł Białorusinem.

    Białorusini mają jeszcze mniejszą świadomość narodową, niż Ukraińcy,
    ale jak obaj wiemy, Polacy po Powstaniu Styczniowym czekali 55 lat (1863 – 1918) na wolność, zdobywając się na niepodległość, wykorzystując słabość Niemiec i Rosji.

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie