Pamir 2015 – (1)

1

Za parę lat nikt nie uwierzy, że te brązowe plamy na początkowych stronach naszej domowej „Czarodziejskiej góry”, powstały w Pamirze. To ślady po polskim czekoladowym torciku wedlowskim. Miał być na prezent, ale nie przeżył temperatury podróży. A zaczęła się niemal jak u Manna:
– Było to w środku lata… Aż tam, na górę, daleka to podróż; właściwie zbyt daleka na tak krótki pobyt. Jedzie się przez wiele różnych krajów, to pod górę, to na dół… stąd już komplikuje się droga, która tak długo wiodła wielkimi, prostymi szlakami. Zdarzają się postoje, trzeba załatwiać formalności…
To dokładnie o nas. Lepszej lektury nie mogłem zabrać. A chciałem sobie tylko przypomnieć jedną z książek moich studenckich lat.
– …dni podróży oddalają człowieka od jego zwykłego otoczenia, od tego wszystkiego, co nazywał swoimi obowiązkami, interesami, kłopotami i widokami, o wiele bardziej, niż mogło się to wydawać… Przestrzeń, która wijąc się i pędząc, wdziera się pomiędzy niego a glebę, wykazuje moc przypisywaną na ogół wyłącznie czasowi; z godziny na godzinę wywołuje ona wewnętrzne zmiany bardzo podobne do zmian wywoływanych przez czas, ale poniekąd jeszcze je przewyższające.
Tyle „Czarodziejska góra”, której ostatecznie nie dałem rady ponownie przeczytać do końca. Bo wrażenia, bo niespodzianki. A zaczęło się normalnie. Jak zwykle.

 

Tym razem wybraliśmy się do Pamiru razem z żoną, prywatnie. Chciałem jej pokazać tę niesamowitą trasę. Słynną "Pamir Higway" - drugą co do wysokości autostradę na świecie, przy czym słowo "autostrada" jest używane mocno na wyrost. Tubylcy mówią na nią po prostu "szosa".
 
Nie zawiodła. Groźna, niebezpieczna, zaskakująca, wyjątkowa, z mnóstwem niespodzianek i niesamowitych widoków, z rwącą rzeką Piandż w dole...

Tym razem wybraliśmy się do Pamiru razem z żoną. Chciałem jej pokazać tę niesamowitą trasę. Słynną „Pamir Higway” – drugą co do wysokości autostradę na świecie, przy czym słowo „autostrada” jest używana mocno na wyrost. Tubylcy mówią na nią „szosa”.
Nie zawiodła. Groźna, niebezpieczna, zaskakująca, wyjątkowa, z mnóstwem niespodzianek i niesamowitych widoków

DSC_0153

To brama do naszego raju, czyli Górnobadachszańskiego Okręgu Autonomicznego. Czyli po prostu do… Pamiru

Widzieliśmy, że krótsza droga przez Kulab jest zamknięta z powodu podtopień, ale jeszcze wtedy nie przeczuwaliśmy, że to początek zmiany naszych planów. Na razie było pięknie, a to droga, której nie znałem, okazała się malownicza nawet zanim dojechaliśmy do terenów skalistych

Widzieliśmy, że krótsza droga przez Kulab jest zamknięta z powodu podtopień, ale jeszcze wtedy nie przeczuwaliśmy, że to początek zmiany naszych planów. Na razie było pięknie, a ta droga, której nie znałem, okazała się malownicza nawet zanim dojechaliśmy do terenów skalistych

A po drodze takie oto przełęcze na wysokościach, z których na nasze Rysy patrzylibyśmy z góry, a na dodatek jeszcze z oddali

A po drodze takie oto przełęcze na wysokościach, z których na nasze Rysy patrzylibyśmy z góry, a na dodatek jeszcze z oddali

Potem bywało groźnie, ale dopóki świeciło słońce, wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą

Potem bywało groźnie, ale dopóki świeciło słońce, wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą

Na dodatek po drodze mijaliśmy rowerzystów z całego świata, mozolnie pokonujących tę kilkusetkilometrową trasę. Skoro oni mogą, ty my też.  Bo niby dlaczego nie?

Na dodatek po drodze mijaliśmy rowerzystów z całego świata, mozolnie pokonujących tę kilkusetkilometrową trasę. Skoro oni mogą, ty my też. Bo niby dlaczego nie?

Cdn.

Napisane przez:

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie