Jesienna herbatka? U nas tylko z Azorów (1)

Jesień. Bez ciepłej herbaty nie istnieje. A dobra herbata – bez ciekawej historii. To może historia o ciekawej herbacie? I to na dodatek z Europy. Tak, tak, bo w Europie też są prawdziwe plantacje herbaty, o czym mało kto wie. Jeszcze są. No, może nie tak do końca w tej kontynentalnej Europie i nie do końca „są plantacje”, bo zaledwie dwie ostatnie i to na Azorach – portugalskich wyspach gdzieś na środku Atlantyku, czyli ładnych parę tysięcy kilometrów stąd.
Najważniejsze, że od paru lat herbata z Azorów towarzyszy nam w domu podczas smętnych jesiennych wieczorów, dodając nieco słonecznego blasku, wulkanicznego posmaku, a przede wszystkim ciepłych i soczyście zielonych wspomnień. Aż strach pomyśleć, jak to było przed XVII wiekiem, kiedy w Polsce w ogóle nie znano herbaty.  Podobno do Polski dotarła w 1664 roku z Francji. No, ale my nie do Francji, tylko na Azory, gdzie nie tylko piją herbatę, ale i uprawiają.

Prawda, że pięknie

Prawda, że pięknie

São Miguel to największa wyspa z dziewięciu wysp archipelagu. I najbardziej zagospodarowana. Wprawdzie wciąż są tu miejsca odludne, gdzie można się poczuć jak odkrywca dzikiej wyspy, ale z roku na rok przyjeżdża coraz więcej turystów, są dobre asfaltowe drogi, jest sporo domów, a Ponte Delgada to już spore prawdziwie portowe miasto.
Ale my szukamy herbaty. Zresztą jedno z polskich biur podróży, które niedawno zaproponowało rodakom Azory, oferuje tu nawet „herbatkę pod wulkanem”, więc do roboty!
A wulkany są. Wszędzie. Wprawdzie bardzo, bardzo stare, ale jakże malownicze.

Dziś stare kratery zalane są wodą i tworzą malownicze jeziora

Dziś stare kratery zalane są wodą i tworzą malownicze jeziora

 

Wybrzeże największej wyspy archipelagu Azorów

Wybrzeże największej wyspy archipelagu Azorów

 

Na lewo Atlantyk, na prawo Atlantyk...,

Na lewo Atlantyk, na prawo Atlantyk…,

 

Miejscami naprawdę bywa dziko

Miejscami naprawdę bywa dziko

Jak w swoim przewodniku po Azorach piszą Agnieszka i Maciej Hermannowie, pierwszy zaczął hodować herbatę na Azorach Jacinto
Leite w 1820: – Krzaczki Camellia sinensis trafiły na São Miguel dość okrężną drogą, bo z Brazylii. Jak dotarły do Ameryki Południowej? Przywiózł je tam portugalski król João VI, uciekając przed inwazją napoleońską. Sam otrzymał je w prezencie od cesarza Chin. Również Chińczycy, ale tym razem z Macao, zdradzili mieszkańcom Azorów sekrety hodowli i procesu produkcji herbaty. Swoje apogeum uprawa herbaty osiągnęła na Azorach w drugiej połowie XIX wieku. Produkowano jej wtedy ok. 250 ton, a plantacje zajmowały obszar 300 ha. Od czasu I wojny światowej herbaciany przemysł zaczął podupadać. Przyczyniło się do tego wydatnie obniżenie ceł na herbatę z Mozambiku (wówczas portugalskiej kolonii). W 1966 roku z 14 fabryk pozostało pięć, a dzisiaj są jedynie dwie.

Fabryka herbaty Cha Goreana

Fabryka herbaty Cha Goreana to najstarsza fabryka herbaty w Europie. Produkuje się tu ją od 1883 roku i do dziś stosuje ten sam proces rzemieślniczy.

 

Gdzie nie spojrzysz, równiutkie rzędy krzewów herbacianych

Gdzie nie spojrzysz, równiutkie rzędy krzewów herbacianych

 

Jak w Chinach?

Jak w Chinach?

 

Z pracy...

Z pracy…

 

Mechanizacja rolnictwa pełną gębą!

Mechanizacja rolnictwa pełną gębą!

9

Cdn.

Napisane przez:

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie