Promile, prawo i… sprawiedliwość?

Potwierdziły się nasze wcześniejsze informacje o radcy prawnym Urzędu Miejskiego w Oławie. Prowadził samochód pod wpływem alkoholu, spowodował kolizję i uciekł z miejsca zdarzenia. Potem kręcił w postępowaniu, długo nie przyznając się do winy, ale… posady w lokalnym samorządzie nie stracił. Sąd warunkowo umorzył bowiem postępowanie karne, m.in. po opinii burmistrza, że radcę prawnego „cechuje wysoka kultura osobista” i jest on „gwarantem rzetelnie wykonywanej pracy”… Więcej o tym piszemy w najnowszym wydaniu naszej gazety (już do kupienia – wcześniej, bo sylwester).
W całej tej sprawie nie tyle bulwersuje mnie alpejska kombinacja prawna (najpierw się nie przyznawał, potem przyznał), aby tylko radca nie stracił pracy. Nawet nie to, że laurkową opinię pisze mu pracodawca, który prywatnie jest kolegą z klasy, i którego brat zdaje się robił aplikację właśnie u radcy W., a nawet nie to, że jego obrońcą został mecenas, który wcześniej przez parę lat był oławskim prokuratorem, a to właśnie nasza prokuratura miała w tej sprawie najwięcej do powiedzenia. Mnie bulwersuje, a może nawet nie bulwersuje, bo już niejedno w samorządach widziałem – raczej czuję niedosyt, że znów mnie nie zaskoczyli. Że jest jak zwykle.
Na nic te wszystkie gadania radnych o prawie i sprawiedliwości, o moralności i innych cudach. Na nic te wszystkie kodeksy etyki pracy urzędnika samorządowego, które mają służyć lepszemu, wiarygodnemu wizerunkowi urzędu, a w celu osiągnięcia takiego stanu urzędnicy kierują się np. zasadą uczciwości, czyli postępowaniem zgodnym z normami i przyjętym prawem (człowiek uczciwy nie oszukuje innych, aby coś zdobyć i osiągnąć, i nie łamie prawa). Na nic te wszystkie certyfikaty, skoro i tak ostateczny efekt wizerunkowy po całej tej sprawie może być zgodny z tym, co głosi jeden z oławskich przedsiębiorców, a powtarza od lat Krzysiek Trybulski, że w tym mieście byli, są i będą równi i równiejsi.
Czy można inaczej? A tak! Burmistrz J-L swego czasu miał zdaje się znacznie mniej alkoholu we krwi, nie uciekł z miejsca zdarzenia i ostatecznie (mimo pewnego kręcenia z syropem) poniósł pełne konsekwencje swojego postępowania. Stracił pracę. W czym był aż tak gorszy od radcy W.?
Inny przykład? A tak! Choćby z własnego podwórka. Gdy jeden z naszych dziennikarzy zrobił mniej więcej to samo, co radca W., po paru dniach ostatecznie wytrzeźwiał, przyszedł do mnie i powiedział, że musi odejść. Bo stracił twarz i nie chce szkodzić wizerunkowi nas wszystkich. Natychmiast odszedł z pracy. Z własnej woli. Do dziś z szacunkiem podaję mu rękę.
JK

Napisane przez:

komentarze 2 do “Promile, prawo i… sprawiedliwość?”

  1. 31-12-2015 o godz. 10:35, Moni pisze:

    Czy syn lekarza zawsze musi być lekarzem, a prawnika – prawnikiem? Obowiązkowe dziedzictwo jakieś czy co?

  2. 03-01-2016 o godz. 21:26, ole pisze:

    Ze strony internetowej mecenasa W.

    „…zadania realizujemy w taki sposób, aby zaoszczędzić naszym Klientom niepotrzebnych zmartwień i stresu. Każdy ma jakieś problemy, każdy chce jej rozwiązać. My oferujemy przede wszystkim działania, które zmierzać będą do jak najszybszego rozstrzygnięcia konkretnego problemu. Bo przecież nikt nie chce mieć zmartwień.”

    Jak pisze, tak robi….

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie