My jak naród, czyli podzieleni, czyli wszystko tradycyjnie

Dziś Narodowe Czytanie „Quo Vadis” – co oczywiście mało kogo obchodzi, bo sprawa kulturalna, a my wiadomo gdzie mamy kulturę położoną wyżej własnego brzucha. Obserwacje jednak można poczynić. Otóż w Oławie, jak by nie było w malutkim miasteczku, nie dało się nie zauważyć, że w odległości zaledwie 500 m od siebie zorganizowano dwa czytania – jedno w Rynku, drugie na Placu Zamkowym. O tej samej godzinie, ten sam cel, te same środki przekazu, ten sam odbiorca, to samo dzieło, ta sama intencja (mam nadzieję) – tylko imprezy dwie. I chyba nie przypadkiem, a nawet na pewno nie bez znaczenia jedna zbliżona było do miasta, bo biblioteka, a druga do starostwa, bo LO. Czy to wystarczy, by znów dzielić? A przed każdym czytającym mała grupka słuchaczy. Gdyby te dwie grupki połączyć, byłoby już nieco większe audytorium. Ale nie! My tradycyjnie, narodowo, czyli podział znów musi być. Nawet w tak drobnej sprawie, która nikogo nie powinna dzielić. A jednak!
Wiem, wiem, czytano też w kawiarni „Kawka”, a pewnie i w innych miejscach, bo każdy może sobie organizować Narodowe Czytanie, ale jednak nie mogę oprzeć się pokusie, by nie stwierdzić, że w przypadku obu tych naszych instytucji (miasto i powiat) przynajmniej częściowo chodziło o coś zupełnie innego.
JK

Napisane przez:

Jeden komentarz do “My jak naród, czyli podzieleni, czyli wszystko tradycyjnie”

  1. 03-09-2016 o godz. 20:35, Karol pisze:

    Panie Redaktorze, nie mogą razem czytać, bo jedno robią to szybciej, inni wolniej, więc byłby obciach…

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie