LA 11

Tak, to było coś, co nas autentycznie zachwyciło, choć wcale nie jesteśmy fanami Harrego Pottera. Ta część parku Universal Studios robi wrażenie na każdym. Po prostu wchodzi się w świat magii, filmu. I to nie za pomocą chwytów typu 5D czy 7D, tylko po prostu wchodzi. Przez bramę. A tuż za nią lokomotywa, która wiozła Harrego do szkoły magii z peronu 9 i 3/4 – taka jeden do jednego. A obok konduktor w stosownym stroju, z uśmiechem zapraszający do środka. Itd, itd, aż do samego Hogwartu.

No to jedziemy

No to jedziemy


Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie

Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie

To, co jest w środku, robi największe wrażenie, bo to najnowsze dziecko parku, wykonane z użyciem najnowszej dostępnej techniki. Nie można tego sfotografować, nie da się tego opisać, ale jeśli ktoś chce chce obejrzeć ruchome i gadające obrazy na ścianach szkoły albo przelecieć się na miotle nad Hogwartem, i to tuż za Potterem, grając w quidditcha, to właśnie tu ma szansę to zrobić. Przy okazji spotka głównych bohaterów filmu. Przy czym słowo „spotka” jest tylko trochę nie na miejscu. Tak, tu nam się podobało. W tym miejscu śmiało można sobie odjąć lat, ale bez przesady, bo udział mogą wziąć tylko nieco starsi (zdaje się trzeba mieć 140 albo 150 cm wzrostu)

Naprawdę jest taka wielka, to nie makieta

Naprawdę jest taka wielka, to nie makieta


Tu można się poczuć, jak w... filmie

Malownicze uliczki miasteczka Hogsmeade – tu można się poczuć, jak w środku filmu


W takich zakamarkach warto zwrócić uwagę na szczególiki wykończenia

W takich zakamarkach warto zwrócić uwagę na szczególiki wykończenia


Wszystko wygląda na świeże

Wszystko wygląda na świeże


Co tego oczywiście odpowiednia dawka komercji. Tu trzeba kupić te słynne fasolki

Do tego oczywiście odpowiednia dawka komercji. Tu trzeba kupić te słynne fasolki


Którą różdżkę wybrać? Hermiony?

Którą różdżkę wybrać? Hermiony Granger czy Rona Weasleya?


A może fotkę z uczniami Szkoły Magii? Te żaby naprawdę się ruszają jak żywe i wydają odgłosy

A może fotkę z uczniami Szkoły Magii? Te żaby naprawdę się ruszają jak żywe i… śpiewają po swojemu


Nie może zabraknąć słynnego piwa kremowego  - to pienisty napój wprawiający w wesoły humor i rozgrzewający, dozwolony nawet dla nieletnich, sprzedawany w gospodach i pubach w Hogsmeade. Jest ulubionym napojem uczniów Hogwartu, więc i tu musi być

Nie może zabraknąć słynnego piwa kremowego – to pienisty napój wprawiający w wesoły humor i rozgrzewający, dozwolony nawet dla nieletnich, sprzedawany w gospodach i pubach w Hogsmeade. Jest ulubionym napojem uczniów Hogwartu, więc i tu musi być


Cdn.

Napisane przez:

komentarze 2 do “LA 11”

  1. 06-11-2016 o godz. 11:16, Kryspin Matusewicz pisze:

    A teraz porównaj sposób myślenia Amerykanów z LA i Polaków z J-L. Oni-Amerykance- nieważne z jakich pobudek, pielęgnują historię filmu (Harry Poter), który być może stanie się trwała częścią historii światowego kina. Zachowali i pokazują wszystkim chętnym lokomotywę z filmu. Polacy z J-L (ale i z Olawy), nie zrobili praktycznie nic spektakularnego, żeby zachować historie jednego z największych zakładow motoryzacyjnych w Polsce. Tak, są podobno uratowane kroniki i zdjęcia ze zburzonego biurowca JZS, ale nikt o tym nie wie. Jest wydana przez pasjonatów książka o zakładzie i jego produktach, ale treść jest nietrakcyjnie podana i praktycznie zrozumiała i interesująca tylko dla osób, które już siedzą w temacie.
    Jak wyglądałoby to w Ameryce? Na odcinku kilku kilometrów przy najważniejszych drogach dojazdowych do Jelcza stałyby powbijane pionowo w ziemie kolejno modele wszystkich samochodów i autobusów wyprodukowanych w JZS. Przystanki przypominałoby przyczepy kultowych karos, a autobusy kursujące z Jelcza to byłyby słynne, zbudowane na nowo „ogórki”. Najwaniejszym gadżetem reklamowym miasta byłyby koszulki ze zdjęciami dawnych samochodów oraz karty kolekcjonerskie (tak jak karty futbolistów w USA). Wykorzystując modę na PRL, na ściany bloków wróciłyby dawne reklamy ciężarówek. Raz w roku zaczynałby się w Jelczu rajd ciężarówek – może nie Paryż-Dakar, ale np. Jelcz-Pekin, bo to przecież do Chin (podobno)- najdalej eksportowano nasze Jelcze. Na terenie danego zakładu znajdowałby się symboliczny grób samochodu ciężarowego pod którym ludzie, których życie kręciło się wokół fabryki, zapalaliby świeczki.

  2. 07-11-2016 o godz. 09:39, admin pisze:

    To wszystko prawda – tu Polacy od Amerykanów różnią się bardzo. Filmowy Harry Potter to po prostu idealny produkt, który powstał dla robienia kasy – stąd te ilości gadżetów, które z założenia były przygotowane pod masową produkcję. To już marka, zarabiająca na wszystkim, co się pod tą markę włoży. U nas jeszcze mało kto tak myśli i decyduje się na wyłożenie prywatnej kasy w coś takiego.
    Amerykanie potrafią sprzedać wszystko, byle miało opakowanie.
    JK

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie