Zawaleni lekturą

Ubiegłoroczna choinka (już marznie na tarasie) obrodziła książkami, więc walają się teraz na ławie i przy łóżku, tylko przebierać i wybierać. Jedną ja, drugą żona, i odwrotnie. Właśnie przeleciałem zbiór felietonów Mellera „Sprzedawca arbuzów” – lekkie, łatwe, ale przyjemne, jak to felietony. Przy okazji książkowego remanentu noworocznego wpadła mi w ręce książka Masłowskiej „Kochanie, zabiłam nasze koty”, którą dostałem od starszej córki już z rok albo nawet dwa lata temu.

Za drugim razem jak świeże bułeczki. Można? Można

Za drugim razem jak świeże bułeczki. Można? Można

Pierwsze podejście nie wyszło, jak to na czytelniczy K2 (widocznie zacząłem czytać rano, i to po kawie, a wtedy zawsze lepiej), ale drugie poszło i to niemal jednym ciągiem. Dobre, bardzo dobre. Humor i język, owszem, wymagają precyzji czytania, ale jest nagroda. No i zaległości maleją. Choć nie zawsze. „Historia pszczół”, tak zachwalana, jakoś mi nie podeszła (widocznie zacząłem czytać rano, i to po kawie, a wtedy nie zawsze jest lepiej), więc na na razie czeka. Teraz łykam wywiad-rzekę z Robertem Biedroniem „Pod prąd”, ale już w kolejce czeka ponoć niesamowita biografia Putina (na razie po stronie żony, książka, nie Putin) „Wowa, Wołodia, Władimir. Tajemnice Rosji Putina”. Już zacieram ręce. Albo oczy. Raczej.
JK

Putin musi na mnie jeszcze chwilę poczekać

Putin musi na mnie jeszcze chwilę poczekać

Napisane przez:

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie