Lwów – 2

To skoro już jesteśmy na Cmentarzu Łyczakowskim, nie wychodźmy jeszcze przez chwilę. Bo ten cmentarz to pierwsza światowa funeralna liga: – Powstał w czasach, kiedy obowiązywała filozofia Jean-Jacquesa Rousseau: człowiek blisko przyrody – mówił PAP wielki znawca tematu prof. Stanisław S. Nicieja (www.dzieje.pl). – Cmentarz, według tego myślenia, miał być parkiem. Ogrodem snu i pamięci. To była wielka filozofia, od której odeszliśmy niestety w drugiej połowie XX wieku i zamieniliśmy cmentarze w blokowiska. Na tych współczesnych nekropoliach nie ma miejsca na ścieżkę, ławkę. Zamiast rozległych lip, buków, kasztanowców są chude tuje. To odstrasza ludzi od cmentarzy. A przecież to miejsca dla nas równie ważne, jak ratusz, park, świątynie, domy. Nie można zrobić z cmentarza miejsca, do którego zaglądamy tylko w dniu pogrzebu, gdy wstrząsa nami straszny żal, a potem raz w roku w pierwszych dniach listopada wpadamy tam zapalić świecę. Cmentarz powinien być miejscem, do którego chce się przyjść o każdej porze roku. Znaleźć tam chwilę oddechu, ukojenia pod pięknym platanem, gdzie śpiewają ptaki. Stąd wielka siła starych europejskich nekropolii, które opisałem. To są wielkie muzea na świeżym powietrzu, gdzie ludzie zaglądają na spacer, na wycieczkę, nawet na randkę. Te cmentarze nie straszą. Na Łyczakowie bywa więcej turystów, niż na lwowskim rynku. Ale to dlatego, że ten cmentarz urzeka, opowiada o historii miasta. Powszechnie stosowana tam symbolika przekonuje każdego przechodnia, że nie ma tam śmierci – że jest to park snu. Wśród tamtejszych rzeźb nie przeważają greckie Tanatosy – bogowie śmierci, którzy koszą głowy. Tam króluje Hypnos – bóg snu, brat bliźniak Tanatosa. Łagodniejszy, przyjaźniejszy. Hypnos najczęściej przybiera postać młodzieńca z diademem z maków lub naręczem makówek, które też są symbolem snu. W związku z tym na cmentarzu nie dominuje śmierć, której się tak obawiamy. Nie ma napisów „Memento mori”. Jest sen wiekuisty, który daje nadzieję na przebudzenie. Obok greckich bożków są też chrześcijańskie anioły – też śpiące. Często z głuchą trąbą spoczywającą na kolanach, w którą zadmą na przebudzenie jak tylko nadejdzie na to czas.

Pomijając te najsłynniejsze rzeźby, najwięcej pozytywnej emocji wzbudził w nas nagrobek bogatego kupca lwowskiego, a dokładniej aptekarza Józefa Iwanowicza, a potem także jego żony Teresy (rzeźba dłuta Pawła Eutele).

Podobno jak się dobrze przyjrzeć, to w psich oczach widać łzy


Jak głosi legenda, po śmierci Iwanowicza (zapalonego myśliwego) dwa wierne psy zmarłego – Pluton i Neron – tak rozpaczały po stracie pana, że ułożyły się na jego grobie, gdzie leżały bez jedzenia i picia. Aż padły. Wierne po grób. Rodzina, prawdopodobnie żona, poruszona postawą czworonożnych przyjaciół, poleciła wyrzeźbić je i ustawić na nagrobku, co jednak wówczas wzbudziło spore kontrowersje. Bo przecież to „tylko” psy, a wokół chrześcijańska symbolika. Podobno dla świętego spokoju ustawiono wtedy za nagrobkiem jego część chrześcijańską, czyli Madonnę z aniołkami.

Z Madonną w tle „psi” nagrobek już tak nie raził, ale do dziś jest odwiedzany przez wycieczki właśnie ze wględu na kamienne czworonogi i ich wzruszającą historię


cdn.

Napisane przez:

Zostaw komentarz

XHTML: Możesz użyc następujących znaczników: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strony

Szukaj

Nieco o stronie

Umieszczam tu zapiski redaktora naczelnego tygodnika powiatowego - na różne tematy, często związane z gazetą, ale niekoniecznie